Tak określa lata 1990‒2015 raport opracowany przez Oxfam i Stockholm Environment Institute (SEI), opublikowany w przeddzień jubileuszowej 75. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Wynika z niego, że najbogatsze 10 proc. ludzkości w tym okresie generowało ponad połowę emisji związanych z konsumpcją. Tylko górny 1 proc. odpowiada za wyemitowanie 11 gigaton CO2 – ponad dwa razy tyle, co biedniejsza połowa populacji. Jeszcze lepiej ogrom dysproporcji widać w emisjach przypadających na głowę przedstawicieli poszczególnych grup dochodowych. W 2015 r. najbogatszy promil ludzkości generował ponad 200 ton CO2 per capita rocznie, górny 1 proc. – ponad 70 ton, a 10 proc. – 23,5 tony. Kolejne 40 proc. najlepiej zarabiających odpowiadało za 5,3 ton emisji CO2, a biedniejsza połowa – za niespełna 700 kg. Przeciętny wkład przedstawiciela światowej elity finansowej w globalne ocieplenie jest ponad 300-krotnie większy niż ten, który jest udziałem biedniejszych 50 proc.
Kategoria sprawiedliwości klimatycznej nabiera znaczenia podczas negocjacji klimatycznych, gdzie kraje rozwijające się domagają się poluzowania celów redukcyjnych, powołując się na mniejszy historyczny udział w emisjach. Domagają się od państw Zachodu wsparcia dla ich transformacji oraz z tytułu kosztów, jakie ponoszą na skutek zmian klimatu.