statystyki

Sabo: Słowacji udało się zatrzymać „biomasakrę” [WYWIAD]

autor: Marceli Sommer05.08.2020, 06:00; Aktualizacja: 11.08.2020, 17:13
las, drzewa, natura

Okazało się, że parę lat po zmianie przepisów w elektrowniach na biomasę spalane jest ok. 1,5 mln m sześc. drewna. Równocześnie z uzyskanych przez nas danych wynikało, że w tym samym czasie 2 mln m sześc. były wykorzystywane do ogrzewania domów.źródło: ShutterStock

Tylko odpady z przemysłu drzewnego mogą być uważane za odnawialne źródło energii - mówi Peter Sabo aktywista Ruchu Ochrony Lasu VLK

Polscy parlamentarzyści przyjęli niedawno zmiany w przepisach, które – po wejściu w życie – pozwolą na szersze niż dotąd wykorzystanie drzewnej biomasy w produkcji energii. Według oficjalnej wykładni będzie to dotyczyć wyłącznie zalegającego w lasach martwego drewna niskiej jakości, które nie nadaje się do innych celów, i nie będzie prowadzić do zwiększania wycinek. Nasz minister środowiska zapewnia, że z powodu zmiany prawa nie zostanie wycięte ani jedno drzewo ponad to, co już wcześniej było zaplanowane. Jak skutki podobnych regulacji wyglądały w przypadku Słowacji?

Dzieje się u was w zasadzie to samo, co wydarzyło się u nas nieco ponad 10 lat temu. Słowacki parlament uchwalił wtedy ustawę o wsparciu dla odnawialnych źródeł energii. Za jedno z tych źródeł uznano drzewną biomasę. Została ona zdefiniowana dokładnie tak, jak w nowych polskich przepisach i także u nas wykorzystywane w ten sposób miało być tylko drewno niskiej jakości, dla którego nie ma innego zastosowania – choćby w przemyśle budowlanym czy meblarskim. Firmy, które na podstawie regulacji produkowały prąd, paląc to drewno, miały prawo do subsydiów na zieloną energię. Po tym, jak nowe prawo weszło w życie, w całym kraju powstawać zaczęły nowe instalacje produkujące elektryczność i ciepło z biomasy. Postanowiliśmy się przyjrzeć bliżej całej sytuacji.

I co się okazało?

Okazało się, że parę lat po zmianie przepisów w elektrowniach na biomasę spalane jest ok. 1,5 mln m sześc. drewna. Równocześnie z uzyskanych przez nas danych wynikało, że w tym samym czasie 2 mln m sześc. były wykorzystywane do ogrzewania domów. Stwierdziliśmy, że coś się nie zgadza, bo według naszych wyliczeń drewna opałowego, o jakim mówiła ustawa, było w całym kraju tylko 2 mln m sześc. To zapoczątkowało kampanię pod nazwą „Biomasakra”. Postanowiliśmy zrobić własne dochodzenie w tej sprawie: udaliśmy się do elektrowni, gdzie odkryliśmy ogromne ilości drewna wysokiej jakości. Zarejestrowaliśmy to wszystko na zdjęciach i złożyliśmy zażalenia do regulatora, który potwierdził nasze zarzuty. Okazało się, że ponad 85 proc. surowca spalanego w poddanych kontroli słowackich elektrowniach na biomasę to było drewno wyższej jakości niż pozwalały przepisy. Producenci zostali ukarani grzywnami, a my uzyskaliśmy twarde dowody na to, że faktycznie dochodzi do „biomasakry”.

To zakończyło nielegalny proceder?

Niestety nie. Zabrakło skutecznych metod weryfikacji jakości drewna wykorzystywanego w energetyce. Po tym, jak na nasz wniosek do elektrowni wkroczył regulator i nałożone zostały grzywny, producenci zmienili swoją strukturę własnościową i łańcuchy dostaw, uniemożliwiając powtórzenie kontroli. Uparcie kontynuowaliśmy jednak naszą kampanię, we współpracy z parlamentarzystami ówczesnej opozycji, i po kilku latach udało nam się doprowadzić do zmiany prawa. Nowe przepisy obowiązują od 2019 r. Na podstawie poprawionej definicji jako odnawialne źródło kwalifikowały się tylko odpady z przetwórstwa drewna oraz drewno ze specjalnych upraw energetycznych. W ten sposób warunkiem dostępu do subsydiów nie była już jakość drewna, ale to, skąd jest pozyskiwane. A to dużo łatwiej skontrolować.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • StAAbrA(2020-08-05 08:25) Zgłoś naruszenie 10

    To dobrze ... Pozostaje jeszcze zlikwidować produkcję płyt OSB i innych MDF-ów ... I wywalić firmę IKEA . Na pysk . I zaimplementować - gdzie się tylko da ...

    Odpowiedz
  • Bert(2020-08-05 09:18) Zgłoś naruszenie 10

    co za gęba pijacka zakazana. Chociaż trudno się dziwić, że ekoterroryzmem trudnią się menele, jak kiedyś donosicielstwem na UB

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie