Zamożne społeczeństwa europejskie w mniejszym stopniu obawiają się zmian niż kraje, które są na „pierwszej linii frontu”.
DGP
Choć w wymiarze politycznym i wizerunkowym północ Europy – Skandynawia, Norwegia czy kraje Beneluksu – należą do „prymusów” zielonej transformacji, ich obywatele w stosunkowo niewielkim stopniu martwią się zmianami klimatycznymi. Jako bardzo lub ekstremalnie poważny problem ocenia je tam około połowa badanych – wynika z sondażu przeprowadzonego przez naukowców z Oksfordu na próbie ponad 80 tys. osób w 40 krajach.
Reklama
Na drugim biegunie znalazły się społeczeństwa krajów globalnego Południa, takich jak Chile, Kenia czy Filipiny, gdzie w najwyższym stopniu niepokoi się zmianami klimatycznymi przytłaczająca większość respondentów. Wysoko w rankingu znalazły się także kraje południowej części Europy – Portugalia, Chorwacja, Rumunia czy Węgry. We wszystkich poważne obawy dotyczące klimatu wyraziło ponad 80 proc. badanych.
– Te wyniki dobrze ilustrują fakt, że problemy ekologiczne to nie jakieś fanaberie, którymi – jak twierdzą niektórzy – interesują się społeczeństwa, które zaspokoiły już swoje potrzeby materialne i osiągnęły wysoki poziom rozwoju. W krajach globalnego Południa, gdzie odsetek badanych przejmujących się zmianami klimatycznymi jest najwyższy, problemy, jakie niosą zmiany klimatu, są po prostu najbardziej namacalne – wpływają bowiem choćby na dostęp do żywności czy sytuację materialną rodzin – podkreśla Bartłomiej Kozek z Centrum UNEP/GRID-Warszawa (części globalnej sieci ośrodków realizujących misję Programu ONZ ds. Środowiska). Jak dodaje, choć w południowej Europie nie wiążą się one z ryzykiem głodu, jak w niektórych częściach Afryki, występuje tam pustynnienie, któ re uderza m.in. w lokalne rolnictwo. Zmiany klimatu w tej części świata grożą też choćby pojawianiem się niespotykanych dotąd chorób tropikalnych.
W krajach zamożniejszej i bardziej rozwiniętej północy Europy – zdaniem Kozka – w mniejszym stopniu istnieje poczucie bezpośredniej zależności od przyrody. – Bywa tam czymś dużo bardziej abstrakcyjnym, z czym nie ma się do czynienia na co dzień. Dodatkowo czujność obywateli np. państw skandynawskich może być uśpiona ze względu na to, że polityki klimatyczne są tam od wielu lat częścią szerokiego politycznego konsensusu. Wreszcie powszechniejsza może być wiara, że kwestie klimatyczne rozwiążą się same za sprawą rozwoju technologicznego – mówi ekspert.
Uwagę zwraca to, że społeczeństwa, które w relatywnie niewielkim stopniu martwią się zmianami klimatycznymi, charakteryzują się zarazem znacznym wpływem na ich tempo. Pokazują to m.in. dane o emisjach CO2 per capita, szczególnie tych związanych z konsumpcją, a więc uwzględniających obciążenia dla klimatu związane z produktami sprowadzanymi z zagranicy. Zarówno USA, jak i Belgia, Finlandia, Norwegia, Dania czy Holandia znajdują się pod tym względem w globalnej czołówce z wynikami od 9 do 18 ton dwutlenku węgla na osobę. Z kolei większość społeczeństw, w których obawy związane ze zmianami klimatycznymi są silniejsze, należy pod tym względem do tych mniej emisyjnych. – Podobnie jak środowisko naturalne konsumpcja w krajach najbardziej rozwiniętych, z których „wyemigrował” przemysł, staje się czymś abstrakcyjnym – komentuje Bartłomiej Kozek.
Polska, pod względem obaw związanych ze zmianami klimatu, znajduje się w środku stawki – za bardzo poważny problem uznało je 71 proc. badanych. – Stosunkowo wysoki poziom zainteresowania kwestiami klimatycznymi było widać m.in. przy okazji Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Mało który temat w ostatnich latach był w stanie zmobilizować ludzi do wyjścia na ulice w 70 miastach jednocześnie – zauważa Kozek.
Badanie potwierdza, że postawę wobec zmian klimatu różnicują poglądy polityczne. Wysoki poziom obaw związanych z klimatem wyrażało 81 proc. osób deklarujących poglądy lewicowe, 71 proc. centrystów i 58 proc. zwolenników prawicy. W niektórych krajach polaryzacja była jednak wyraźnie silniejsza – dotyczy to USA, gdzie zaledwie 18 proc. prawicowców uznaje zmiany klimatyczne za bardzo poważny problem, a zdania tego jest aż 89 proc. lewicowców i 61 proc. centrystów. Podzieleni w sprawie klimatu są też współobywatele Grety Thunberg – bardzo poważnie traktuje go 75 proc. Szwedów o poglądach lewicowych, 54 proc. zwolenników centrum i zaledwie 26 proc. prawicowców.