Plany wydobycia surowców mineralnych z dna Pacyfiku i Atlantyku stanęły pod znakiem zapytania.
Polska ma ambitne plany eksploatacji dna oceanów, spod którego w przyszłości można by wydobywać cenne pierwiastki ziem rzadkich. Rok temu opisywaliśmy sprawę zakupu od Rosji współrzędnych działki na Atlantyku w sąsiedztwie francuskiej i rosyjskiej. Od 20 lat mamy też surowcową działkę o powierzchni 75 tys. mkw. na Pacyfiku w strefie Clarion-Clipperton, ok. 3000 km na zachód od Meksyku.
Większością powierzchni światowych oceanów zawiaduje Międzynarodowa Organizacja Dna Morskiego (ISA) w strukturach ONZ. Polska jest siódmym krajem, który uzyskał w ISA dostęp do badań ryftów śródoceanicznych. Co moglibyśmy wydobywać? W przypadku Pacyfiku to m.in. zasoby manganu (np. do produkcja ogniw), niklu (stal nierdzewna), cynku (blachy), miedzi (kable i druty), selenu (fotokomórki, kserokopiarki), kadmu (metalurgia) i kobaltu (elektronika). Z kolei na Atlantyku mówimy o siarczkach metali kolorowych jak miedź i srebro, ale też złoto i platyna.