Do 1 września Polska musi przekazać Komisji Europejskiej projekt Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (KPOZP), kluczowy dokument dotyczący działań związanych z rozporządzeniem o odbudowie zasobów przyrodniczych (NRL, Nature Restoration Law). Ma on zawierać harmonogram działań, a także instrumenty organizacyjne i finansowe. – Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi intensywne prace nad jego wdrożeniem, oczywiście w dialogu z instytucjami odpowiedzialnymi za gospodarkę wodną i bezpieczeństwo, z ekspertami, samorządami i stroną społeczną – deklaruje Urszula Zielińska, wiceminister klimatu i środowiska. Komisja Europejska będzie miała pół roku na to, by przedstawić do niego uwagi, a Polska drugie tyle na odniesienie się do nich.

– Plan jest ogólny, ma opierać się na szablonie opracowanym przez Komisję Europejską. Wyzwaniami są dane potrzebne do przygotowania planu, a także wola polityczna, bo zatwierdzenie planu będzie poprzedzone uzgodnieniami międzyresortowymi – zauważa Dariusz Gatkowski, ekspert ds. bioróżnorodności Fundacji WWF Polska.

Renaturyzacja nisko wiszącym owocem NRL. „Każda istniejąca bariera na rzekach powinna zostać oceniona pod kątem, czy jej istnienie jest nadal konieczne"

Do 2030 r. 20 proc. obszarów lądowych i morskich ma zostać objętych środkami odbudowy, a do 2050 r. – wszystkie, które tego wymagają. Do końca dekady na co najmniej 25 tys. km w UE ma zostać przywrócony swobodny przepływ rzek. Chodzi o usunięcie sztucznych barier (np. progów, jazów, urządzeń hydrotechnicznych), które zaburzają nurt rzeki i procesy hydrologiczne czy ograniczają migrację ryb.

Państwowa Rada Ochrony Przyrody nazwała NRL „najbardziej ambitnym aktem prawnym w sprawie ochrony przyrody w UE w ciągu ostatnich 30 lat”. Jako jeden z „nisko wiszących owoców”, które w przypadku wód umożliwiłyby szybkie osiągnięcie znaczącego postępu we wdrażaniu NRL, PROP wskazuje zaniechanie części działań utrzymaniowych oraz rezygnację z odbudowy barier zniszczonych przez naturalne procesy. „Każda istniejąca bariera na rzekach powinna zostać oceniona pod kątem, czy jej istnienie jest nadal konieczne, czy też mogłaby być usunięta” – wskazywała PROP.

Wody Polskie z listą barier do likwidacji czy wykorzystania jako elektrownie wodne?

Podczas ubiegłotygodniowego spotkania z dziennikarzami Mateusz Balcerowicz, prezes Wód Polskich, oznajmił, że Wody Polskie przygotowały już analizę, która pokazuje, jakie piętrzenia można zlikwidować. – Jesteśmy w stanie wykazać wiele setek kilometrów rzek, które możemy uwolnić – mówił Balcerowicz. Równolegle Wody Polskie realizowały jednak inny projekt – udostępniły inwestorom ponad 4 tys. możliwych lokalizacji pod rozwój energetyki wodnej z wykorzystaniem istniejącej infrastruktury, o łącznej mocy 655 MW.

– Wody Polskie rozbiorą jakąś zaporę tylko wtedy, kiedy nikt na niej nie będzie zarabiał czy korzystał. To zupełnie sprzeczne z duchem NRL, które kładzie nacisk na likwidację barier migracyjnych na rzekach jako cel główny, a nie poboczny, przy okazji załatwiania jakichś innych interesów – mówi Rafał Rykowski z Polskiej Zielonej Sieci i Koalicji Ratujmy Rzeki, przypominając, że w Polsce mamy ok. 780 elektrowni wodnych. – To, że nie spalają paliw kopalnych, nie znaczy jeszcze, że są ekologiczne – dodaje.

Mateusz Balcerowicz przypominał jednak, że w Polsce mamy ponad 100 tys. km cieków, a w ramach NRL Polska planuje przywrócić swobodny przepływ na ok. 1,5 tys. km rzek. – Jedno z drugim da się więc połączyć – stwierdził prezes Wód Polskich.

MKiŚ "buduje stabilne finansowanie działań renaturyzacyjnych"

Spośród 25 działań realizowanych z programu FENiKS, 14 – o wartości prawie 300 mln zł – dotyczy renaturyzacji. Podobnie jak dwa projekty z LIFE (dotyczące zlewni Drawy i Parsęty). – Chcemy, żeby renaturyzacja była w Polsce wdrażana szerzej i szybciej niż dotychczas – deklaruje Zielińska. Z kolei Paweł Jaworski, dyrektor departamentu strategii i odporności klimatycznej w MKiŚ, podkreśla: – Budujemy stabilne finansowanie działań renaturyzacyjnych i to jest wspólny wysiłek kilku resortów i instytucji. To jedno z kluczowych zadań uzgadnianych z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej.

– Istnieje często duża rozbieżność między tym, co Wody Polskie za renaturyzację chcą uważać, a co nią naprawdę jest. Krajowy Program Renaturyzacji Wód Powierzchniowych” kurzy się w ich szufladzie od lat – zauważa Marta Majka-Wiśniewska z Polskiej Zielonej Sieci.

Problem z nowelizacją specustawy odrzańskiej

Renaturyzacja miała być także jednym z obszarów rozwijanych zamiast inwestycji zaproponowanych przez rząd PiS w ramach specustawy odrzańskiej z 2023 r. W lipcu 2024 r. w wykazie prac legislacyjnych pojawiły się założenia nowelizacji, a w styczniu 2025 r. Ministerstwo Infrastruktury opublikowało projekt. Do „inwestycji dla Odry” zaliczono wtedy działania o charakterze renaturyzacyjnym, choć dopiero po działaniach przeciwpowodziowych i utrzymaniowych. Ministerstwo Infrastruktury w lipcu 2024 r. zakładało, że nowelizacja specustawy odrzańskiej zostanie przyjęta przez Radę Ministrów w IV kw. 2024 r. Parę miesięcy później było to już IV kw. 2025 r. Mimo że 14 stycznia minie rok od przedstawienia pierwszej wersji projektu, nadal nie została przedstawiona propozycja ustawy, po konsultacjach i opiniowaniu.

Maria Włoskowicz, prawniczka z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, zauważa, że obecnie w prawie wodnym funkcjonują przeszkody, które utrudniają wdrożenie NRL i usuwanie zbędnych barier na rzekach. – Chodzi tu np. o sytuacje, gdy nie jest znany właściciel starej bariery, co utrudnia Wodom Polskim ich wyburzenie. W dodatku do wyburzenia nawet małej i nieużywanej bariery potrzebne są trzy różne decyzje administracyjne, przez co proces jest skomplikowany i czasochłonny. Ostatecznie prowadzi to często do utrzymywania piętrzenia, mimo że tańsze i bardziej korzystne dla środowiska byłoby jego wyburzenie – mówi prawniczka. ©℗