Samorządy wbrew prawu tworzą oddziały po 27 uczniów. Kuratoria i resort edukacji przymykają na to oczy.
Znowelizowane przepisy dotyczące systemu oświaty zakładają, że zajęcia w klasach I–III dla najmłodszych dzieci mogą być prowadzone w oddziale liczącym nie więcej niż 25 osób. Taka zasada od 1 września 2014 r. obowiązywała tylko w pierwszych klasach, od września 2015 r. także w drugich, a od 2016 r. będzie dotyczyła klas trzecich. Na wniosek samorządów po roku funkcjonowania tych przepisów poprzednia ekipa rządowa nieco je złagodziła. W efekcie obecnie liczba uczniów w klasach I–III może być zwiększona maksymalnie o dwie osoby, ale tylko w trakcie roku szkolnego.
– Zrobiliśmy to, ponieważ rodzice skarżyli się gminom na to, że klasy są dzielone tylko dlatego, że przybył jeden lub dwoje uczniów. Tymczasem dzieci, które już uczyły się w danym oddziale, zawarły przyjaźnie i nie chcą, by ich przyjaciele byli w innej klasie – tłumaczy Jolanta Kluzik-Rostkowska, była minister edukacji narodowej. – Po zmianach, za zgodą trójki klasowej, dyrektor może teraz pozostawić liczący nawet 27 uczniów oddział, o ile nauczyciela prowadzącego taką klasę wesprze asystent zatrudniony na podstawie kodeksu pracy – dodaje.