Rośnie liczba nauczycieli przebywających na urlopach dla poratowania zdrowia. Zmiany w oświacie przeprowadzone przez obecny rząd jednak nie spowodowały rekordowego zainteresowania tym świadczeniem.
Reklama
Nauczyciel w ciągu całej kariery zawodowej może skorzystać z trzech lat płatnego urlopu zdrowotnego, o ile przepracuje co najmniej 7 lat i posiada stosowne zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu. Najwięcej pedagogów skorzystało w ostatniej dekadzie z takich świadczeń w 2011 r. – w sumie 15 tys. osób. Wówczas niektórzy prezydenci miast – pierwszym z nich był włodarz Częstochowy – zaczęli wydawać zarządzenia, w których obligowali wszystkich dyrektorów, aby za każdym razem, kiedy przyjdzie do nich nauczyciel z orzeczeniem od lekarza o przyznaniu urlopu, odwoływali się do wojewódzkiego ośrodka medycyny pracy. Ten miał weryfikować zaświadczenia. Skutki były natychmiastowe, w kolejnych latach liczba urlopów dla poratowania zdrowia spadła o 1/3. Teraz jednak znów jest tendencja wzrostowa.
Z danych Systemu Informacji Oświatowych wynika, że na koniec września 2014 r. na urlopach przebywało 9,7 tys. osób, we wrześniu 2015 r. – 11, 3 tys., a na koniec marca 2016 r. ze świadczenia skorzystało 12,2 tys. nauczycieli. Przy czym eksperci spodziewali się rekordowej liczby wniosków o urlopy po tegorocznej decyzji rządu, który zdecydował o powrocie sześciolatków do przedszkoli. Okazuje się jednak, że na razie nic takiego się nie stało. Z sondy DGP wynika, że na przykład w urzędzie miasta w Czersku dwa lata temu z przerwy dla poratowania zdrowia korzystało 14 osób, a rok temu 9. Także w marcu br. na świadczeniu przebywało 5 osób. W Zambrowie urlopów było odpowiednio 7 i 3, a w tym roku 2. Z kolei w Bytomiu w 2014 r. z urlopów skorzystało 86 osób, a rok później 69, w tym są jeszcze liczone. Wielkiego zainteresowania urlopami nie ma też w Częstochowie. Tam w ostatnich dwóch latach tylko po 23 nauczycieli zdecydowało się na taką przerwę, a w tym zaledwie 13.
– Dyrektorzy szkół udzielają nauczycielom urlopu dla poratowania zdrowia w oparciu o obowiązujące przepisy prawa. W przypadkach niebudzących wątpliwości urlop przyznawany jest niezwłocznie po otrzymaniu zaświadczenia lekarskiego. Jeśli wniosek o udzielenie urlopu budzi wątpliwości z uwagi np. na fakt, iż nauczyciel, który go składa, nigdy wcześniej nie chorował, wówczas dyrektor odwołuje się do komisji lekarskiej za pośrednictwem lekarza, który wydał zaświadczenie – wyjaśnia Włodzimierz Tutaj, rzecznik prezydenta Częstochowy.
Rekordów nie odnotowano też w Białymstoku, w którym dwa lata temu z przerwy od zajęć skorzystało 242 nauczycieli, rok później 225, a w tym zaledwie 54. W Kaliszu dwa lata temu 52 pedagogów było na urlopach, rok później – 36, a w tym 49. Podobnie sytuacja wygląda w Katowicach. W 2014 r. z rocznej przerwy od pracy skorzystało 105 nauczycieli, w kolejnych latach było ich już ponad 150, a w tym roku naliczono ich 63.
Samorządy mimo wszystko krytykują obecny system, przede wszystkim ze względu na koszty, jakie ponoszą. – Urlop przysługujący nauczycielom w związku z art. 73 ustawy – Karta nauczyciela jest świadczeniem udzielanym ze względu na stan zdrowia nauczyciela i w mojej opinii pracodawca nie powinien decydować w tej sprawie, a jedyną instytucją decyzyjną powinien być Zakład Ubezpieczeń Społecznych, również przez analogię do świadczeń rehabilitacyjnych, które przyznaje także organ rentowy – zauważa Grażyna Burek, pełnomocnik prezydenta Katowic ds. polityki edukacji.
Podobnego zdania jest Dorota Miszczak, zastępca dyrektora zespołu obsługi szkół i placówek oświatowo-wychowawczych w Oławie. Jej zdaniem dyskusyjna jest zasadność udzielania takich urlopów tej grupie zawodowej ze względu na długi możliwy okres regeneracji zdrowia w czasie ferii i wakacji, a także wysokie koszty ponoszone przez organ prowadzący. – Te koszty są przecież związane z koniecznością organizacji zastępstw za nieobecnych nauczycieli, czyli mamy do czynienia z tzw. podwójną płatnością – uzasadnia Dorota Miszczak.
Samorządy wielokrotnie podnosiły ten argument i wskazywały, że koszty związane z urlopami powinien przejąć od nich ZUS. W ostatnich trzech latach na to świadczenie miasto Katowice wydało blisko 11 mln zł. W tym samym okresie Białystok na świadczenia urlopowe dla nauczycieli musiał wydać ponad 25 mln zł.

Polecany produkt: Prawo pracy 2016 >>>