Niektóre uczelnie nie czekają na nowe prawo i same podnoszą stypendia młodym naukowcom. Nie wszystkie jednak mają na ten cel pieniądze. Dlatego potrzebne są systemowe zmiany.

Z roku na rok liczba doktorantów spada o kilka tysięcy (patrz: inforgrafika). Zdarza się, że młodzi badacze rezygnują z kariery naukowej z uwagi na pieniądze. Doktoranci na początku kształcenia dostają ok. 1 tys. zł mniej, niż gwarantuje płaca minimalna.

– Osoby, które decydują się na kandydowanie do szkoły doktorskiej, są z reguły świetnie przygotowane, zdeterminowane i świadome, jak wygląda kwestia stypendiów doktoranckich. Część decyduje się na doktorat tylko wtedy, kiedy ma szansę na zatrudnienie w grancie naukowym, część – zwłaszcza z dyscyplin humanistycznych – podejmuje dodatkową pracę, a pozostali zwykle mogą liczyć na wsparcie finansowe ze strony bliskich. Doktoranci rezygnują z kształcenia z różnych przyczyn, jednak wśród nich wymieniają też kwestię wysokości stypendiów. Podobnie, gdy mówimy o rekrutacji do szkoły doktorskiej. Usłyszałam kilka razy wśród studentów, że wolą podjąć się innej pracy lub zacząć doktorat za granicą – przyznaje Anna Brzostowska z Samorządu Doktorantów Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wskazuje, że konieczne są zmiany systemowe, które zagwarantują doktorantom godne stypendia.

Stypendia doktoranckie. Ile wynoszą? [STAWKI]

Osoby, które kształcą się w szkołach doktorskich, mają zapewnione stypendium doktoranckie. Zgodnie z art. 209 ust. 4 ustawy z 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 742 ze zm.) wysokość miesięcznego świadczenia dla doktoranta wynosi co najmniej:

  • 37 proc. wynagrodzenia profesora – do miesiąca, w którym została przeprowadzona ocena śródokresowa;
  • 57 proc. wynagrodzenia profesora – po miesiącu, w którym została ona przeprowadzona.

Oznacza to, że obecnie młody naukowiec przez pierwsze dwa lata nauki dostaje 2667,7 zł brutto, a po pozytywnej ocenie otrzymuje 4109,7 zł brutto. Czyli na początku jego wynagrodzenie wynosi mniej niż płaca minimalna – obecnie 3600 zł brutto. Mimo że od przyszłego roku stypendium doktoranckie wzrośnie (zgodnie z proponowanym przez Ministerstwo Edukacji i Nauki rozporządzeniem doktoranci przed oceną śródokresową otrzymają 3185,7 zł, a po niej – 4907,7 zł), to nadal, na początku kształcenia, będzie znacznie niższe niż pensja minimalna gwarantowana innym pracownikom (4242 zł brutto od 1 stycznia 2024 r.).

Uczelnie podwyższają stypendia

Niektóre uczelnie, aby wesprzeć osoby kształcące się w szkołach doktorskich, podwyższają stypendia ponad to, co zapewnia ustawowe minimum. Są to takie uczelnie jak: Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza, Uniwersytet Łódzki (UŁ), Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie czy też Politechnika Gdańska. Zazwyczaj jest to kilkaset złotych więcej, niż gwarantuje ustawa. I tak na ten moment przykładowo doktorant na UŁ przed oceną śródokresową ma zapewnione dodatkowe ok. 482 zł brutto, a po niej – 390 zł brutto więcej do stypendium.

– Krajowa Reprezentacja Doktorantów (KRD) popiera inicjatywę podnoszenia wysokości stypendiów doktoranckich w szkołach doktorskich. W tym celu została zorganizowana akcja #UNasPodnieśli – mówi radca prawny Wojciech Kiełbasiński, rzecznik praw doktoranta KRD. – Bardzo ważne są dla nas wszelkie inicjatywy, które mają na celu udzielenie wsparcia doktorantom. Obecna wysokość minimalnego ustawowego stypendium doktoranckiego nie odpowiada aktualnym potrzebom wynikającym z sytuacji ekonomicznej. Przed oceną śródokresową jest ona znacznie niższa niż kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę, co powoduje konieczność podejmowania dodatkowego zatrudnienia przez doktorantów – dodaje.

Nadal jednak uczelnie, które podnoszą stypendia ponad ustawowe minimum, są w mniejszości. Większość nie ma na ten cel funduszy. Dlatego doktoranci szukają innych źródeł wsparcia.

OPINIA

Nie tylko pieniądze

Prof. Jarosław Górniak, prorektor ds. rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego, Centrum Ewaluacji i Analiz Polityk Publicznych / Materiały prasowe

O sytuacji materialnej doktorantów można mówić jedynie w kategoriach ogólnych, a ta jest taka, jak ogólnie sytuacja płacowa w szkolnictwie wyższym, czyli podlega systematycznej destrukcji wraz z postępami inflacji i brakiem funduszy na adekwatne podwyżki wynagrodzeń. Można też w kategoriach ogólnych wskazywać na to, że studia doktoranckie to kolejne co najmniej cztery lata pracy przez osoby, które są dorosłe, powinny uzyskiwać samodzielność ekonomiczną, zakładają rodziny, a więc muszą się z czegoś utrzymać. Wprawdzie w przeciwieństwie do niektórych krajów, np. USA, nie muszą opłacać studiów doktoranckich, ale też perspektywa uzyskania wyższego wynagrodzenia po uzyskaniu doktoratu jest słaba. To może być czynnikiem wpływającym na wybory. Jednocześnie nadmiernym uproszczeniem jest sprowadzanie wyboru ścieżki rozwoju naukowego do przesłanek materialnych. Decyduje o tym – jak mniemam – w znacznym stopniu zespół motywów o charakterze nieinstrumentalnym, w tym poznawczym. Przyczyną rezygnacji jest nierzadko nie sytuacja materialna, lecz przeżywany zawód co do przebiegu studiów doktoranckich, opieki promotorskiej, swoich własnych postępów naukowych, niezgodność wybranej ścieżki z oczekiwaniami lub inne czynniki życiowe. Nie chcę przez to umniejszać roli odpowiedniego uregulowania sytuacji materialnej doktorantów. Jednak nie warto sprowadzać złożonej kwestii do jednowymiarowego wyjaśnienia. ©℗

PIeniądze nie tylko od uczelni?

KRD, wraz z początkiem nowego roku akademickiego, wystosowała list otwarty do jednostek samorządu terytorialnego. Zwróciła się w nim do włodarzy miast, gmin, powiatów i województw o inicjowanie działań, takich jak przyznawanie doktorantom stypendium. „Obecna sytuacja ekonomiczna naszej społeczności niestety nie jest zadowalająca. Zwracamy się z prośbą o udzielenie wsparcia doktorantom kształcącym się lub mieszkającym w podległych państwu jednostkach. Jako młodzi naukowcy w naszej codziennej aktywności dokładamy starań, aby przyczyniać się do rozwoju miast, gmin, powiatów oraz województw. Głęboko wierzymy, że nasza praca może stanowić wsparcie dla lokalnych społeczności” – wskazali przedstawiciele KRD w liście.

Zaproponowali włodarzom dodatkowe działania, którymi przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego mogą wspierać środowisko doktorantów. Chodzi m.in. o dedykowanie programów mieszkaniowych dla młodych naukowców, organizowanie konkursów dla tej grupy społeczności akademickiej oraz wprowadzanie zniżek na przejazdy komunikacją miejską.

– Nasza aktywność będzie niosła korzystne efekty dla przyszłości i rozwoju jednostek samorządu terytorialnego oraz pozwoli dalej rozwijać regionalną współpracę środowiska młodych naukowców z władzami samorządowymi – podkreśla KRD. ©℗

Elitarne kształcenie doktorantów / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe