Autopromocja

Ustawę o systemie kwalifikacji trzeba przyjąć do końca roku lub oddać 68 mln zł

Polacy chętniej się szkolą
Polacy chętniej się szkoląDziennik Gazeta Prawna
21 grudnia 2015

Zintegrowany System Kwalifikacji ma pomóc pracownikom i firmom wchodzić na europejski rynek. Długotrwałe prace nad ustawą do dziś nie zostały zakończone.

To dla Polski duży problem – jeśli nie przyjmiemy jej do końca roku, nie tylko będziemy musieli zwracać 68 mln zł już wydane na program, ale też prawdopodobnie zostaną nam zablokowane środki w kolejnej unijnej perspektywie budżetowej. Posłowie PiS złożyli więc w Sejmie projekt ustawy o ZSK, jednak sama minister edukacji, której resort zajmuje się sprawą, przyznaje, że ustawa może nie być najlepszej jakości.

– Ustawa była w opracowaniu przez pięć lat. Mieliśmy dwa tygodnie, żeby wyłapać najpoważniejsze błędy. Taki tryb, z pokorą przyznaję, może powodować niedociągnięcia – mówiła Anna Zalewska w czasie pierwszego czytania dokumentu w sejmowej komisji edukacji i młodzieży. Poprosiła jednak posłów, by regulację przyjęli. Zaproponowała, by dopracować ją później, ale już na spokojnie, bez unijnego topora nad głową.

Dzięki zintegrowanemu systemowi kwalifikacji dyplomy i certyfikaty uzyskiwane w różnych branżach będą porównywalne, określona też zostanie jakość kursów i szkoleń – w każdym przypadku będzie jasne, jaki poziom umiejętności, wiedzy i kompetencji uzyskał absolwent. Aby wejść na dany poziom, organizator będzie musiał spełnić takie same wymagania, niezależnie od kraju, w którym prowadzi działalność. Dzięki temu nie tylko u nas, ale w każdym kraju Unii, który przyjął już podobne rozwiązania, będzie czytelne, czego można wymagać od pracownika z certyfikatem umiejętności, np. na poziomie 7. W założeniu wagę będzie miał już nie tyle dyplom z renomowanej szkoły czy firmy szkoleniowej, ile to, co za nim stoi. To z kolei ułatwi rekrutację pracowników, ich przepływ, a nawet organizowanie przetargów – w procedurę będzie można wpisać to, jakich specjalistów będzie musiała przyjąć realizująca zadanie firma. Rozwiązania, które wprowadza zintegrowany system kwalifikacji, to odpowiedź na zmiany zachodzące na rynku pracy i w gospodarce.

Prace trwają dłużej niż pięć lat. Już w 2008 r. Katarzyna Hall, ówczesna szefowa MEN, powołała grupę roboczą do spraw ZSK. Z prac zespołu powstał wstępny projekt wdrożenia ram kwalifikacji. W lutym 2010 r. premier powołał międzyresortowy zespół, który przygotował i przyjął założenia dla systemu oraz wstępną koncepcję raportu referencyjnego. W maju 2013 r. raport przekazano Komisji Europejskiej. Choć cały czas trwały konsultacje, nie przekładały się one na rozwiązania ustawowe. W styczniu tego roku Tadeusz Sławecki, dziś już były wiceminister edukacji, ostrzegał w piśmie do Ministerstwa Finansów, że jeśli prace nie przyspieszą, Polska straci nie tylko pieniądze już wydane na ZSK, ale także dostęp do środków z kolejnej perspektywy. Przyjęcie ustawy jest warunkiem korzystania z pieniędzy Europejskiego Funduszu Społecznego. Sławecki pisał wtedy o 412 mln zł.

Rząd założenia do ustawy przyjął w marcu tego roku. Łącznie w spotkaniach konsultacyjnych uczestniczyło około 200 osób reprezentujących 101 instytucji. Do dziś nie udało się jednak przeprowadzić procesu legislacyjnego. Ustawa została w spadku dla nowego Sejmu. Teraz zostały jeszcze dwa posiedzenia, by ją przyjąć.

Wątpliwości posłów budzi między innymi art. 23, który przewiduje, że na decyzję MEN o tym, czy dopisać jakąś kwalifikację do tworzonego przez ustawę rejestru, nie przysługuje skarga do sądu administracyjnego. Zastrzeżenia do tego artykułu ma Paweł Skutecki z komitetu Kukiz’15. Jego zdaniem taki zapis daje w sferze kwalifikacji w praktyce nieograniczoną władzę ministrowi edukacji. – Jeżeli z kalkulacji będzie wynikało, że ta ustawa przyniesie więcej szkód niż pożytku, to może warto oddać te 68 mln zł – ocenił poseł.

– Ustawa jest także niespójna z ustawą o szkolnictwie wyższym – dodaje przewodniczący komisji edukacji Rafał Grupiński (PO). Zapowiada, że w drugim czytaniu posłowie będą badać te nieścisłości wraz z przedstawicielami ministra nauki.

Samo wprowadzenie przepisów to jednak nie koniec naszych zobowiązań. Chodzi bowiem nie tylko o podstawę prawną. – Ten system ma zadziałać do końca 2016 r. Zobowiązania te zostały wpisane również do programu POWER – tłumaczy poseł Krystyna Wróblewska z PiS. To Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój, który ma zastąpić prowadzony dotychczas program Kapitał Ludzki. Pochodzące z niego środki mają być wykorzystane między innymi na rzecz wspierania powrotów kobiet na rynek pracy, finansowanie szkół wyższych i ich współpracę międzynarodową. 

Prace nad ustawą zaczęły się jeszcze w 2008 roku. I nie skończyły do dziś

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.