W Sejmie trwa drugie czytanie projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, dotyczące m.in. działalności organizacji i stowarzyszeń w szkołach i przedszkolach.

"Musimy ścierać się z projektem, który jest zwyczajnie szkodliwy, z projektem, który w zamierzeniu ma ograniczyć wpływ obywateli na edukację swoich dzieci" - ocenił poseł Krzysztof Bosak (Konfederacja).

Wskazał, że od momentu przejęcia władzy przez PiS sześciokrotnie zwiększyła się liczba dzieci będących w edukacji domowej. To, czego się boicie, to trend, który pokazuje, że obywatele biorą sprawy edukacji swoich dzieci w swoje ręce" - ocenił.

Reklama

Przekazał, że Konfederacja składa poprawkę, która umożliwi w kontrolowalnym zakresie przeprowadzać zdalnie egzaminy - wprowadza przechowywanie treści egzaminów zdalnych oraz nagrywanie egzaminów w formie video.

Artur Dziambor (Konfederacja) ocenił, że pod projektem podpisali się posłowie PiS, którzy w większości nie mają nic wspólnego z edukacją. "To jest po prostu randomowy zbiór przypadkowych posłów PiS-u, którzy się tam podpisali na rozkaz partyjny" - powiedział.

Reklama

"Mamy nadzieję, że ta ustawa znajdzie jednak kilku uczciwych posłów PiS, którzy zechcą to odrzucić. Zgłaszamy wniosek o odrzucenie w całości" - podkreślił.

Poseł Michał Gramatyka (Polska 2050) przekazał, ze koło składa wniosek o odrzucenie projektu w całości, a także poprawki, które niwelują największe szkody wprowadzane przez projekt.

"Na zgłoszenie zamiaru edukacji domowej rodzice maja 3 miesiące - od 1. lipca do 21. września. Co mają zrobić rodzice, których dziecko z uwagi na stres, traumę, chorobę trzeba pilnie przenieść do domowego trybu nauczania w trakcie roku szkolonego?" - pytał z mównicy.

Posłanka Iwona Michałek (Porozumienie) oceniła, że jest to "bardzo zła ustawa, której nie chcą przede wszystkim rodzice, nauczyciele i nie chce też młodzież"

"Pamiętajmy o tym, że 30 tys. dzieci uczestniczy w edukacji domowej, a największa szkoła w Polsce to +Szkoła w Chmurze+, w której naukę pobiera 10 tys. dzieci" - tłumaczyła dodając, że zapisy projektu nie poprawią ani o milimetr nadzoru pedagogicznego.

Polityczka dodała, że Porozumienie będzie za odrzuceniem w całości tej ustawy.

"Dobrym elementem w tej ustawie jest to, że w końcu rodzice będą mieli jakieś narzędzie nadzoru nad tym, w jaki sposób są wychowywane ich dzieci. Dostęp różnego rodzaju organizacji pozarządowych będzie pod ich kontrolą" - ocenił Jarosław Sachajko (Kukiz'15)

Z drugiej strony wskazywał na "psucie edukacji domowej". "Edukacja domowa daje również nadzór w różnych sytuacjach i losowych, i indywidulanych, nad edukacją własnych dzieci" - wskazał.

Wyjaśnił, że poparcie posłów Kukiz'15 będzie uzależnione od złożonych poprawek związanych z edukacją domową, m.in. z rejonizacją, która - jego zdaniem - jest niepotrzebna czy ze zgłaszaniem edukacji domowej, które nie powinno być ograniczone czasowo.

"To kolejny element pisowskiej wojny z obywatelami Rzeczpospolitej, to bezprawny, bezczelny zamach na polską szkolę, to ograniczenie praw uczniów, rodziców, grona nauczycielskiego, a także ideologizacja programów nauczania" - mówiła Joanna Senyszyn (Polska Partia Socjalistyczna).

Oceniła, że minister Przemysław Czarnek nie może się pogodzić z wetem wobec ministerialnego projektu i rękami posłów PiS chce ze szkół publicznych zrobić szkoły narodowo-katolickie.

"Będzie się w nich uczyć sfałszowanej historii, nie da się uczniom rzetelnej wiedzy o świecie, o zmianach klimatu, seksualności człowieka, o społeczności LGBT+, a przecież prawo do wiedzy jest podstawowym prawem człowieka zagwarantowanym w konstytucji i traktatach" - ciągnęła.

Posłanka zaznaczyła, że koło PPS nie zgadza się na "dalsze centralizowanie edukacji" i składa wniosek o odrzucenie projektu w całości. (PAP)

Autorka: Aleksandra Kiełczykowska

ak/ mir/