„Mam na imię Kamil. Przez wiele lat razem z żoną starliśmy się naturalnie o dziecko, ale dopiero metoda in vitro pozwoliła nam mieć najjaśniejszą iskierkę w naszym życiu, moją ukochaną Córeczkę. Ten, komu poczęcie dziecka nie sprawiło problemu (lub było to niespodzianką), nigdy nie zrozumie tych dziesiątków tysięcy ludzi, którzy całymi latami się o dziecko bezskutecznie starają. Jasne? To do meritum” – pisze ojciec dziewczynki, Kamil Mieszczankowski w opisie zbiórki.

Chodzi o fragment podręcznika do nowego przedmiotu Historia i Teraźniejszość. Jego autor, prof. Wojciech Roszkowski pisze: "Wraz z postępem medycznym i ofensywą ideologii gender wiek XXI przyniósł dalszy rozkład instytucji rodziny. Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju "produkcję"? Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej."

Ten fragment podręcznika oburzył wiele osób. Jedną z nich jest prof. Anna Landau, która w geście protestu zrezygnowała z zasiadania w Radzie Naukowej Instytutu Studiów Politycznych, którego przewodniczącym jest prof. Roszkowski. W mailu napisała: „(…) prof. Wojciech Roszkowski (…) w swoim podręczniku poddał w wątpliwość, czy dzieci z in vitro mogą być kochane, a więc uznał je za ludzi gorszego gatunku, w jakikolwiek sposób inne od pozostałych. Jako przedstawicielka Drugiego Pokolenia jestem boleśnie świadoma czym kończy się dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. W tej sytuacji nie widzę dalszej możliwości współpracy z Radą (…)”.

Reklama

Internetowa zbiórka osiągnęła już swój cel. Zamiast potrzebnych 30 tysięcy złotych, internauci wpłacili 274 tysiące. Proces poprowadzi Kancelaria prawna Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, która złoży także wniosek o zabezpieczenie, co oznaczałoby zakaz dystrybucji podręcznika.