Jedną z form wsparcia mieszkańców Ukrainy, którzy uciekają z objętego wojną kraju, jest zapewnienie kształcenia dzieciom. W debacie publicznej pojawiają się opinie wskazujące na brak unormowań w tym zakresie, co nie jest prawdą. Zapewnienie edukacji i opieki dla obywateli innych krajów jest w Polsce uregulowane, a jeszcze przed rozpoczęciem wojny w polskich szkołach i przedszkolach kształciło się bardzo wiele dzieci pochodzenia ukraińskiego.
Od podmiotów, które do tej pory się z takimi uczniami czy przedszkolakami nie zetknęły, napływają jednak pytania, na jakich zasadach taką naukę i opiekę zorganizować. Bardzo wiele z nich otrzymuje bowiem sprzeczne komunikaty od swoich samorządów. Wskazują one na brak możliwości objęcia edukacją dzieci z Ukrainy lub stawiają im wyśrubowane wymogi, np. posiadania przez dziecko numeru PESEL lub stałego zameldowania na terenie danej gminy. Nierzadko, choć placówki niepubliczne tego nie oczekują, jednostki samorządu terytorialnego od razu informują, że w przypadku takich podopiecznych nie ma co liczyć na dotację z samorządowej kasy. Tymczasem zarówno obowiązujące od dawna przepisy oświatowe, jak i projekt specustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, jasno określają obowiązki i możliwości organów prowadzących i samych placówek edukacyjnych względem uciekających przed wojną dzieci.