Reklama
– Nasze postulaty zmierzają do podniesienia nakładów na szkolnictwo wyższe oraz wzrostu wynagrodzeń – mówi Janusz Szczerba, prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Przypominamy, że związkowcy domagają się zrealizowania przez rząd składanych obietnic – w latach 2019–2021 wynagrodzenia w szkolnictwie wyższym miały wzrosnąć o 30 proc. Tymczasem zwiększyły się jedynie o 7 proc. w 2019 r. i 6 proc. w 2020 r. Dlatego związki domagają się 17-proc. wzrostu pensji w 2022 r. dla wszystkich pracowników szkolnictwa wyższego i nauki.
Oczekują też podniesienia minimalnego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora do trzykrotności minimalnej płacy (w 2022 r. będzie to 9030 zł). Kwota ta jest podstawą do wyliczania pensji dla pozostałych nauczycieli akademickich. Związkowcy żądają także systemowego zwiększania nakładów finansowych na szkolnictwo wyższe i naukę do poziomu 3 proc. PKB.
Z podobnym apelem wystąpiła m.in. Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wskazała, że choć płaca minimalna rośnie, nie zmienia się pensja minimalna profesora.
– To błąd, którego skutkiem będzie postępująca pauperyzacja zawodu uczonego. Nowa płaca minimalna będzie stanowić aż 47 proc. wynagrodzenia minimalnego profesora (6410 zł brutto) i 64 proc. pensji adiunkta (4680 zł), a minimalne wynagrodzenie asystenta będzie tylko o 195 zł wyższe od płacy minimalnej – wylicza prof. Zbigniew Marciniak, przewodniczący RGNiSW w podjętym stanowisku.
Wskazuje, że mała materialna atrakcyjność zawodu uczonego znacznie zwiększa ryzyko emigracji najwartościowszych kadr, a to powoduje coraz większe trudności w pozyskiwaniu młodych utalentowanych badaczy do pracy naukowej.
– Zagraża to naturalnej wymianie międzypokoleniowej i istotnie pogarsza strukturę wieku kadr nauki w Polsce. Brak w przyszłorocznym budżecie państwa pieniędzy na podwyżki płac na uczelniach i w instytucjach naukowych z pewnością jeszcze pogłębi ten problem – dodaje prof. Marciniak.
– Zakładam, że dzisiejsze spotkanie jest pierwszym z cyklu. Trudno na razie powiedzieć, do jakich konkluzji będzie zmierzało. Nasze oczekiwania są jasne – mówi Janusz Szczerba. ©℗