Demografia zachwieje szkolnictwem: najpóźniej w 2017 r. liczba maturzystów zrówna się z liczbą miejsc na pierwszym roku kierunków dziennych

Jak wynika z wyliczeń DGP, za trzy lata do egzaminu dojrzałości przystąpi 268 tys. uczniów. W tym czasie uczelnie publiczne mają dysponować dokładnie taką samą liczbą wolnych miejsc na pierwszym roku studiów dziennych. Czyli studentem będzie mógł zostać każdy, kto tylko o tym zamarzy.

To, co zapewne ucieszy obecnych licealistów, martwi ekspertów. Ich zdaniem uczelnie nie będą musiały tak zacięcie rywalizować o studentów jak dotychczas. To zaś przełoży się na niższy poziom nauczania. Profesor Marcin Król uważa, że taki proces widać już dziś. W jego Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych na UW 10 lat temu o jedno miejsce konkurowało 13 osób, podczas gdy obecnie tylko półtorej. A już w przyszłym roku stosunek ten może wynosić 1:1. – Ale dla UW konsekwencje niżu demograficznego nie będą tak poważne, jak dla innych, mniejszych uczelni. One mogą mieć problemy – ocenia prof. Król. Dlatego jego zdaniem władze szkolnictwa wyższego muszą przemyśleć koncepcję elitaryzmu edukacyjnego. – Paradoksalnie najlepsze uniwersytety świata są bardzo małe. Amerykański Yale ma około 18 tys. studentów, czyli jedną trzecią tego, co UW – zauważa.