Jeśli w najbliższych pięciu latach Karta nauczyciela nie zostanie zmieniona, to cały system zbankrutuje.
Jeśli w najbliższych pięciu latach Karta nauczyciela nie zostanie zmieniona, to cały system zbankrutuje.
Tak. Z subwencji oświatowej otrzymujemy 8 mln zł rocznie, ale to nie wystarczy. Z własnego budżetu musimy wygospodarować dodatkowo blisko trzy miliony złotych. Co ciekawe, liczba uczniów spada, a koszty rosną. Winę za ten stan ponosi rząd, bo narzuca nam przy każdej nadarzającej się okazji coraz to nowe zadania. Oczywiście bez odpowiedniego wsparcia finansowego.
Rząd wprowadził limity dla oddziałów klas I szkoły podstawowej. Liczba uczniów nie może tam przekroczyć 25. Docelowo takim limitem muszą być objęte klasy I–III. Przez ten absurdalny sztywny przepis niektóre szkoły muszą pracować na dwie zmiany. Dodatkowe zatrudnienie nauczycieli skutkuje tym, że taki jeden dodatkowy odział kosztuje nas kilkaset tysięcy złotych więcej, bo nie może być większy o kilku uczniów.
Ja to wszystko rozumiem, ale takie decyzje nie mogą być podejmowane kosztem nałożenia na gminy dodatkowych obowiązków bez realnego ich pokrycia z budżetu centralnego.
Asystent to kolejny przykład wprowadzonego rozwiązania, za którym nie idą pieniądze. Obecnie nie mamy wolnych środków, aby decydować się na przyjmowanie do pracy takich osób.
Tak. Zmorą każdego samorządowca jest art. 30a Karty nauczyciela, który zmusza nas do wypłaty wyrównań dla pedagogów w formie jednorazowego dodatku uzupełniającego. Dlatego zalecamy dyrektorom, aby nie zatrudniali nowych osób, ale tym, które pracują, przyznawali godziny ponadwymiarowe. Jeśli każdy z nauczycieli ma średnio 4–5 godzin tygodniowo więcej, niż przewiduje podstawowe pensum, czyli 18 godzin, to można uniknąć wypłaty tych czternastek. Niestety nie w każdym przypadku jest to możliwe. Ponadto przepis ten blokuje dostęp do zawodu młodym nauczycielom, dlatego dziwię się, że ZNP tak bardzo staje w obronie tego zapisu.
Z roku na rok staramy się zmniejszać te wydatki. Mam nadzieję, że zejdziemy poniżej 100 tys. zł. Ten dodatek nie ma charakteru motywacyjnego, jest on wypłacany bez względu na to, jak poszczególni nauczycieli pracowali w poprzednim roku. Niestety Trybunał Konstytucyjny uznał, że czternastkę trzeba płacić, jeśli samorząd nie zapewni średnich płac na poziomie ustawy.
Za tą drugą. Nauczyciele powinni mieć swoją pragmatykę służbową. Z takim zastrzeżeniem, że zawód nauczyciela trzeba urynkowić.
Dyrektor szkoły powinien mieć pełną swobodę w kształtowaniu polityki kadrowej. Umowa na stałe nie powinna być podpisywana już po dziewięciu miesiącach, ale co najmniej trzech latach. W tym czasie dyrektor powinien ocenić, czy nauczyciel rzeczywiście nadaje się do pracy. Ponadto system wynagrodzenia powinien być bardziej uzależniony od efektów pracy. Nie mamy się co oszukiwać, bo np. dodatek motywacyjny jest przyznawany na podobnym poziomie tylko po to, aby zapewnić średnie płace, które narzuca nam odgórnie ustawa.
Winy nie szukałbym tylko w karcie. W dużych miastach uczniowie mają dostęp do korepetycji pod każdą postacią. Na obszarach wiejskich jest to utrudnione. System edukacji w Polsce możemy śmiało określić mianem korepetycyjnego. Ten kto ma pieniądze i łatwość dostępu do tych usług, jest w dużo lepszej sytuacji niż dzieci z rodzin ubogich czy np. terenów wiejskich.
Problem jest ten sam. W małych miejscowościach tak samo są zdolne dzieci, ale mają trudniejszy start od tych z aglomeracji miejskich.
Do końca nowej perspektywy, czyli do 2020 r. musi być znowelizowana. Inaczej cały system może po prostu zbankrutować. Dokładać do systemu edukacji można, ale tylko do momentu, w którym jest skąd wziąć na to pieniądze.
Tak. Z naszych szacunków wynika, że w niektórych placówkach jeden uczeń kosztuje nas ponad 10 tys. zł.
Z pewnością byłyby protesty. Na razie nie mam takich planów, bo tych dzieci jest jeszcze w miarę dużo. Zawsze można podjąć decyzję o połączeniu kilku placówek w zespół. W wielu sytuacjach jednak, sprawę ostatecznie i tak wyreguluje demografia – dzieci po prostu w wielu szkołach może zabraknąć.
System edukacji w Polsce możemy śmiało określić mianem korepetycyjnego. Ten kto ma pieniądze i dostęp, jest w lepszej sytuacji niż dzieci z terenów wiejskich
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama