Uczelnie publiczne sprzeciwiają się nakazowi deponowania środków własnych uczelni u ministra finansów. Nie chcą też, aby przepisy zobowiązywały je do prowadzenia rachunków w Banku Gospodarstwa Krajowego. Twierdzą, że to ograniczy ich autonomię w zakresie gospodarowania nimi. Propozycje ministra finansów doprowadzą też do uszczuplenia funduszy pochodzących z odsetek.

– Na kontach uczelni znajdują się miliardy złotych. Na nich minister finansów chce położyć rękę – mówi prof. Marian Żukowski, dyrektor Instytutu Ekonomii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

W środę sejmowa komisja edukacji, nauki i młodzieży zadecydowała o wystosowaniu do premiera i ministra finansów negatywnej opinii w tej sprawie. Akademicy domagają się jasnego stanowiska resortu nauki. Ten na razie nie przedstawia żadnych deklaracji.

Niekorzystne zmiany

Kontrowersyjne rozwiązania są zawarte w projekcie nowelizacji ustawy o finansach publicznych. Znosi on możliwość m.in. lokowania wolnych środków uczelni w bankach. Będą one musiały być przekazywane w formie depozytu do ministra finansów.

– Oznacza to, że uczelnia nie będzie mogła swobodnie nimi dysponować. Zostanie zobowiązana m.in. do pisania wniosku o zwolnienie tych środków, jeśli będzie chciała z nich skorzystać – tłumaczy Krystyna Łybacka, poseł (SLD).

Może to spowodować problemy z bieżącym finansowaniem kosztów pokrywanych ze środków własnych uczelni, np. działalności badawczej, studiów podyplomowych czy niestacjonarnych.

– To zagraża płynności finansowej szkoły wyższej. Jest szczególnie niebezpieczne w momencie, kiedy uczelnie są w coraz trudniejszej sytuacji spowodowanej niżem demograficznym – przekonuje Krystyna Łybacka.

Tylko jeden bank

Projekt ustawy przewiduje też, że publiczne szkoły wyższe będą musiały prowadzić rachunki w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Obecnie nie ma takiego obowiązku.

– Szkoła wyższa dysponuje milionami złotych. Są to nie tylko środki na bieżącą działalność uczelni, a więc pensje, stypendia, czy też koszty utrzymywania obiektów. Ogromna liczba pilnie przeprowadzanych, czasem skomplikowanych operacji bankowych sprawia, że uczelnie muszą mieć prawo decydowania, z jakim bankiem chcą współpracować – wskazuje prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich.

Nie do końca też wiadomo, jakie środki miałyby trafić na wspomniane konta.

– Poprosiliśmy resort finansów o udzielenie konkretnych informacji, jakie środki pozostające w dyspozycji uczelni miałyby być przekazywane na konta i lokaty BGK i na jakich warunkach, czy dotyczyłoby to np. także funduszu pomocy materialnej. Według proponowanej nowelizacji przekazywanie środków do BGK nie miałoby dotyczyć dotacji podstawowej na funkcjonowanie uczelni – zaznacza prof. Wiesław Banyś, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), rektor UŚ.

Zdaniem prof. Jerzego Woźnickiego BGK nie jest przygotowany do obsługi instytucji takiej jak uniwersytet. – Urzędnik, który wpadł na pomysł, aby jeden bank obsługiwał wszystkie publiczne szkoły wyższe, chyba nie do końca zdawał sobie sprawę ze specyfiki i skali działalności uczelni – zauważa.

Konsekwencją wprowadzenia tego obowiązku będzie konieczność wypowiedzenia umów z bankami, które teraz obsługują uczelnie, i utworzenia nowych kont. Przykładowo Politechnika Łódzka ma 200 rachunków bankowych.

Łatanie dziury

– Resort finansów twierdzi, że nowelizacja nie przyniesie żadnego uszczerbku finansowego dla uczelni. Mamy co do tego poważne wątpliwości. Nasze wstępne analizy wskazują, że tego typu działania mogą zwiększyć generalne koszty obsługi finansowo-księgowej uczelni, w tym np. dostosowywania systemów informatycznych uczelni – informuje prof. Wiesław Banyś.

W najbliższym czasie ma się odbyć kolejne spotkanie między KRASP a Ministerstwem Finansów.

Resort w prosty sposób uzasadnia swoją decyzję: trzeba podejmować działania, które obniżą dług publiczny.

– Po prostu rząd szuka zewsząd środków, aby ratować budżet. Ale w przypadku uczelni to szczególnie niebezpieczne. Ta propozycja jest daleko idącym nadużyciem – ocenia Krystyna Łybacka.

Prof. Marian Żukowski, dodaje, że dzięki temu zabiegowi BGK zyska możliwość dysponowania wyższymi sumami. Będzie mógł te pieniądze inwestować. Ministerstwo Finansów zapewnia, że fundusze te miałyby być nadal w dyspozycji uczelni.

– Względy kryzysowo-finansowe nie mogą decydować o zmianie polityki państwa, której celem przez ostanie lata było zwiększenie autonomii i odpowiedzialności ekonomicznej samych uczelni. To rektor jest odpowiedzialny za finanse uczelni, ale ogranicza mu się możliwość działania, np. deponowania pieniędzy na korzystnych lokatach, które przyniosłyby zysk w postaci odsetek – uważa prof. Jerzy Woźnicki.

Rektorzy wskazują, że proponowana nowelizacja jest nie zgodna z ustawą – Prawo o szkolnictwie wyższym, a działania rządu w tym względzie niespójne. Minister nauki planował, że środki pozabudżetowe uczelni zostaną wyłączone spod ustawy o finansach publicznych. Teraz minister finansów proponuje odwrotne działania, czyli chce zwiększyć nad nimi kontrolę.

Zdaniem rektorów działania MF są niezgodne z Konstytucją RP.

– Jeśli planowany przepis zostanie zaakceptowany przez rząd, trafi do Trybunału Konstytucyjnego. Proponowane rozwiązanie może naruszać konstytucyjną zasadę autonomii uczelni – zapowiada prof. Jerzy Woźnicki.

Nie ma deklaracji

W tej sytuacji dziwi bezczynność resortu nauki.

– Dwukrotnie pytałam o tę kwestię ministra nauki. Nie uzyskałam odpowiedzi. A przecież minister odpowiedzialny za sprawy uczelni powinien w sytuacji ograniczania autonomii szkół wyższych krzyczeć, a nie milczeć. Możliwe, że resort nauki nie chce wejść w konflikt z innymi resortami – spekukuje Krystyna Łybacka.

DGP również wystąpił z pytaniem do ministerstwa. Nie uzyskaliśmy żadnej wiążącej deklaracji, że sprzeciwi się planom MF.

– Propozycja Ministerstwa Finansów, aby uczelnie publiczne lokowały środki pozadotacyjne w formie depozytu u ministra finansów, została poddana uzgodnieniom międzyresortowym, w ramach których zgłosiło uwagi zbieżne z opinią środowiska rektorów. Uzgodnienia międzyresortowe są jeszcze w toku – mówi Kamil Melcer, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Etap legislacyjny

Projekt w trakcie konsultacji