Dyrektor szkoły informował w lutym nauczycielkę, że w przyszłym roku może nie być dla niej pełnego etatu. Do tej pory pracowała na czas nieokreślony, jako pracownik mianowany.

Zatrudniona rozmawiała z wójtem, który obiecał jej uzupełnienie etatu o brakujące godziny w innej placówce. Propozycji jednoznacznie nie przyjęła. Dyrektor ją zwolnił z uwagi na to, że mógł jej zaproponować tylko siedem godzin z 18 przewidzianych na pełen etat. A do pozostania w szkole niezbędne było co najmniej dziewięć godzin.

Zwolniona odwołała się do sądu I instancji. Ten po dokonaniu analizy dokumentów uznał, że nie było możliwości zatrudnienia nauczyciela przynajmniej na połowę etatu. Zaznaczył też, że każdy nauczyciel mianowany, aby pracować w szkole, powinien mieć zagwarantowane co najmniej 9 godzi zajęć tygodniowo z 18 przewidzianych do pełnego etatu. Sąd zaznaczył, że wójt wcześniej proponował jej zatrudnienie w innej placówce, ale ta nie przyjęła propozycji uzupełnienia etatu. Sąd uznał, że przyczyną zwolnienia nie były względy polityczne. Nie miało znaczenia, że mąż zwolnionej nauczycielki kandydował na stanowisko wójta.

Sąd I instancji oddalił żądanie nauczycielki o przywrócenie do pracy. Podobne stanowisko zajął sąd apelacyjny, który orzekł, że przed rozwiązaniem z nią stosunku pracy była także informowana o możliwości uzupełnienia wymiaru godzin dydaktycznych w innej placówce. Zaznaczył, że nauczycielka nie odniosła się do tej propozycji w odpowiednim terminie, a więc przed 30 kwietnia. Pełnomocnik nauczycielki wniósł więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego (SN). Sądy niższej instancji ustaliły, że nie było możliwości zatrudnienia nauczycielki w pełnym wymiarze ani możliwości uzupełnienia jej pensum do połowy wymiaru zajęć (9/18) w innych szkołach.

Z kolei SN wskazał, że w tej samej szkole została zatrudniona inna nauczycielka (tej samej specjalności), której przydzielono siedem godzin zajęć tygodniowo oraz prowadzenie dwóch godzin w formie kółka matematycznego. Zdaniem SN to już wystarczyło, aby zachować połowę etatu. SN zaznaczył, że sądy powinny sprawdzić, czy kryteria zwolnień były właściwe zastosowane. SN przyznał również, że kryteria, według których dokonuje się wyboru jednego z pedagogów do zwolnienia, nie są tożsame z ustawowymi przyczynami wypowiedzenia stosunku pracy nauczycielowi mianowanemu.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 7 maja 2013 r., sygn. akt I PK 300/12.