– Z niepokojem przyjmuję tę propozycję, tym bardziej że w wielu uczelniach rekrutacja już się rozpoczęła – wskazuje prof. Wiesław Banyś, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP).

Resort nauki uzasadnia, że zmiana wynika z tego, iż uczelnie prowadzą rekrutację za pośrednictwem komunikacji elektronicznej.

– Nie wziął pod uwagę procedury przyjmowania kandydatów na studia drugiego stopnia, które w większości oparte są na egzaminach wstępnych. To samo dotyczy cudzoziemców, a także licznej grupy osób ze starą maturą – zauważa prof. Wiesław Banyś.

Wyjaśnia, że opłata ta stanowi główne źródło finansowania całego procesu postępowania kwalifikacyjnego, a więc m.in. pracowników obsługujących system informatyczny, członków komisji egzaminacyjnych, a także działania promocyjne uczelni.

– Zatem nie wszystko da się załatwić za pośrednictwem internetu. Musimy też pisemnie, na papierze, poinformować kandydatów o tym, że zostali przyjęci na studia – argumentuje Jacek Przygodzki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego.

Druk dokumentów czy jego wysyłka to dla uczelni dodatkowe koszty. – U nas opłata rekrutacyjna wynosiła 80 zł i planowaliśmy ją podwyższyć o 5 zł, ale jeśli nowe rozwiązanie zostanie przyjęte, nie będziemy mieli takiej możliwości – uważa Jacek Przygodzki.

Zdaniem Moniki Bartosz, rzecznik Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu, już obecnie rekrutacja prowadzona jest na granicy opłacalności. A koszty postępowania kwalifikacyjnego trudno jest obniżyć. Jeśli uczelnie mają taką możliwość, same proponują niższe stawki. Na przykład jednorazową opłatę za rekrutację na kilka kierunków.

Etap legislacyjny

Projekt