Pani Klaudia jest studentką. Za powtarzanie ćwiczeń na studiach dziennych uniwersytet zażądał opłaty. – Zapłaciłam – pisze czytelniczka. – Ale wydaje mi się, że uczelnia nie miała prawa domagać się ode mnie pieniędzy i powinna mi zwrócić wpłaconą kwotę. Przecież nie ma już opłat za usługi edukacyjne. Czy mam rację? – pyta.
Wprawdzie sprawa opłat została uregulowana, ale nie wszystkie zniesiono. W tej akurat sytuacji uczelnia miała prawo zażądać należności za powtarzanie przedmiotu ze względu na niezadowalające wyniki w nauce. Studenci, którzy nie zaliczyli przedmiotu w czasie sesji lub egzaminu poprawkowego, muszą liczyć się z kosztami. Wysokość opłat ustalana jest indywidualnie przez rektora każdej uczelni, zależy od kierunku studiów i specjalizacji.
Prawdą jest jednak, że choć nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym ukróciła praktyki pobierania opłat przez uczelnie według własnego uznania, to wciąż zdarzają się sytuacje, kiedy żerują one na nieświadomości żaków.