Płatne kierunki, czyli jak dorobić się na studiach
Zamawianie kształcenia na kierunkach ścisłych i przyrodniczych za pieniądze z UE miało przyczynić się do zwiększenia liczby inżynierów. Może zakończyć się fiaskiem, ponieważ uczelnie mają problemy z utrzymaniem przyjętych na nie studentów, dla których jedyną motywacja do nauki były wysokie stypendia.
Uczelnie od 2008 roku otrzymały na kształcenie zamawiane już ponad 420 mln zł ze środków unijnych. 50 mln zł na ten cel zostało wydane w ramach pilotażu programu, który już się zakończył. Z ustaleniem, ilu absolwentów w wyniku jego realizacji zasiliło gospodarkę, są jednak problemy. Inne dane otrzymaliśmy z resortu nauki, który nadzorował kierunki zamawiane do września 2011 roku, inne zaś z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które przejęło nadzór po tej dacie. Centrum poinformowało, że udział w pilotażu rozpoczęło 4321 studentów, a ukończyło 822 z nich. Natomiast z danych resortu nauki wynika, że w pilotażowej edycji uczestniczyło 3989 osób, a absolwentów jest 3175.
Jak poinformował Bartosz Loba, rzecznik prasowy resortu nauki, z badania przeprowadzonego przez ministerstwo na uczelniach – beneficjentach programu – wynika, że obecnie wskaźnik absolwentów jest wyższy niż w latach ubiegłych i wynosi 80 proc.
Za mało absolwentów
Na rynek pracy powinni właśnie trafić absolwenci kolejnej edycji programu, która rozpoczęła się w 2009 roku. DGP sprawdził więc, ilu ich jest bezpośrednio na uczelniach. Na wydziale matematyki na Uniwersytecie Szczecińskim studia w 2009 roku rozpoczęło 70 osób. Nie jest jeszcze znana liczba osób, które je ukończą, ale do końcowych egzaminów mają prawo podejść tylko 24 z nich. Na Wydziale Chemii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie naukę zaczęło 57 osób, ukończyło 29.
Zamawianą przez państwo matematykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu studiowało pierwotnie 159 osób. Uczelnia przewiduje, że po sesji poprawkowej we wrześniu ukończy te studia 95 z nich. Informatyki na tej uczelni uczyło się początkowo 148 studentów, dyplom będzie miało szanse uzyskać 64.
Z kolei na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego studia rozpoczęło około 180 osób, a do ich końca dotrwało około 80.
Tylko nieco lepiej jest na politechnikach. Na siedem kierunków zamawianych na Politechnice Gdańskiej trzy lata temu zostało przyjętych łącznie 369 osób. Studia inżynierskie będą trwały jeszcze jeden semestr. Po sześciu poprzednich studiują tutaj już tylko 263 osoby.
Z kolei na budownictwo na Politechnice Łódzkiej w tym samym czasie zostało przyjętych 287 osób, a obecnie kontynuuje naukę 161. Na Politechnice Wrocławskiej na początku było 2741 chętnych do studiowania na dziewięciu zamówionych kierunkach. Po trzech latach nauki liczba studentów zmniejszyła się o 983 osoby.
Nienajlepsze efekty programu uczelnie tłumaczą tym, że na dotowane przez państwo studia trafiło dużo słabych studentów. To wynik m.in. tego, że w pierwszych edycjach ministerialne konkursy o dotacje były rozstrzygane późno i rekrutacja na uczelniach odbyła się dopiero we wrześniu.
– Już po pierwszym roku wykruszyli się studenci, dla których studia okazały się zbyt trudne lub nieodpowiednie do ich zdolności i predyspozycji – mówi Aneta Śliwińska z biura prasowego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Nie pomogły zajęcia wyrównawcze z przedmiotów ścisłych, które musiała organizować studentom każda uczelnia uczestnicząca w programie. Dokształcanie nie niwelowało braków wyniesionych przez studentów ze szkół średnich.
Nauka dla stypendium
Kierunki zamawiane przyciągnęły też wielu studentów przypadkowych. Zachętą były stypendia motywacyjne (nawet 1 tys. zł miesięcznie), które przysługiwały połowie osób z najlepszymi wynikami osiągniętymi na maturze. Część studentów wybrała te studia jako drugi lub kolejny kierunek, atrakcyjny tylko ze względu na finansowe wsparcie. Na matematykę na Uniwersytecie Wrocławskim dwa razy z rzędu zapisała się ta sama osoba, a uczelnia musiała ją przyjąć, bo miała bardzo dobre świadectwo, mimo że po pierwszym roku wiadomo było, że nie jest zainteresowana studiowaniem, lecz pobieraniem stypendium. Uczelnie nie moją podstawy prawnej do karania osób, które chcą pieniądze wyłudzić. Niektóre próbowały zapisać w regulaminie studiów, że za rezygnację grozi sankcja w postaci zwrotu stypendium, ale studenci znaleźli sposób na jej obejście.
– Nie uczęszczają regularnie na zajęcia, ale nie rezygnują. Czekają, aż zostaną skreśleni z listy studentów przez dziekana, bo nie ponoszą wówczas konsekwencji. Nie zrezygnowali przecież z własnej woli – mówi prof. Lesław Piecuch z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Skreślenie ze studiów przez dziekana odbywa się dopiero w listopadzie, więc jeśli udało im się zaliczyć pierwszy semestr studiów, bezkarnie przez rok mogą pobierać pieniądze.
Nikt nie prowadzi statystyk osób, które pobierały stypendium, a obecnie nie studiują już na kierunkach zamawianych. Wiadomo tylko, że w trzech edycjach programu do studentów trafiło już prawie 17 tys. stypendiów na łączną kwotę 83,58 mln zł. Bez wątpienia część pieniędzy wydana na ten cel została zmarnowana.
Dobra przechowalnia
Kierunki zamawiane są też przechowalnią dla osób, które nie dostały się na inne studia, traktowane przez nich jako docelowe.
– Na studia zamawiane z chemii dostało się dużo osób, które chciały poprawić sobie oceny na maturze z tego przedmiotu. Te osoby miały darmowy rok powtórki materiału przed kolejną próbą dostania się na medycynę lub farmację – mówi prof. Agnieszka Pattek-Janczyk z Wydziału Chemii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie.
Negatywną konsekwencją skierowania na uczelnie ogromnych unijnych środków jest też obniżenie poziomu jakości nauczania. Żeby nie tracić ministerialnych dotacji, uczelnie chcą jak najdłużej utrzymać jak największą liczbę studentów. Godzą się na wielokrotne podchodzenie do egzaminów i poprawianie wyników lub uwzględniają odwołania osób, które na studiach niedotowanych przez państwo zostałyby relegowane.
– I student, i uczelnia – zamiast na kształceniu, koncentrują się na trwaniu na liście studentów, tak długo jak program tego wymaga. Od samego początku motywacja do podjęcia studiów, jak i motywacja uczelni do stawiania wysokich wymagań jest dotacyjnie zafałszowana – uważa Marcin Chałupka, ekspert ds. prawa o szkolnictwie wyższym.
Zło konieczne
Uczelnie rywalizują jednak o kierunki zamawiane, bo są na nie skazane. Szkoła wyższa, która nie uruchomi takich studiów, może być pewna, że będzie miała problemy z rekrutacją, jeśli konkurencyjna uczelnia w tym mieście prowadzi dotowane studia.
– Uruchamiamy właśnie nowy kierunek informatyka i widzimy, że maturzyści wybierają ten kierunek na Uniwersytecie Pedagogicznym, bo tam mogą otrzymać stypendium, a u nas nie – wyjaśnia prof. Lesław Piecuch z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
O maturzystów zainteresowanych studiami ścisłymi rywalizują zwłaszcza politechniki i uniwersytety.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest z efektów programu zadowolone. Bartosz Loba, rzecznik prasowy resortu podkreśla, że w wyniku jego realizacji wzrosło zainteresowanie młodzieży studiami na kierunkach matematycznych, technicznych i przyrodniczych.
Obecnie w pierwszej „20” najpopularniejszych kierunków studiów aż jedna trzecia to kierunki ścisłe i techniczne. W ciągu ostatnich czterech lat popularność kierunku informatyka wzrosła o ponad 46 proc., mechanik i budowa maszyn o ponad 120 proc., a budownictwa o prawie 108 proc. – podkreśla Bartosz Loba.
Komentarze (26)
Pokaż:
NajnowszePopularneNajstarszełohohoho. jak się kończy np. biologiczne LO to trzeba się przygotować na nadrabianie matmy, skoro chce się przerzucić na co innego. zwłaszcza, że takie np. logarytmy są trywialne, u nas część ludzi zrobiła je sobie w gimnazjum xD no i ci ludzie nie mają teraz problemu na PW czy SGH..
zamiast dawać pieniądze za zapisanie się powinni wreszcie wprowadzić opłaty za każde studia, z ułatwionymi zasadami pozyczki/stypendium na zamawianych, i to do zwrotu jeżeli przerwane będą z winy studenta. może wtedy ludzie nie będą porywać się z motyką na słońce, i studiować będą ci, którzy powinni. a reszta niech piłuje mi paznokcie i chodzi co tydzień do kina.
egzaminy na studia w sumei też mogliby przywrócić - matura to bzdura a 75% moich rówieśników to bałwańska warszawka która się bawi miast studiować, w razie porażki zmienia studia - i to wszystko za pieniądze podatników zamiast ich dzianych rodziców. a pozostałe rozsądne 25% rwie sobie włosy z głowy, bo stypendium przysługuje max.10% roku.
co za bajzel O_o;
lepiej już o tym nie myśleć, i się pouczyć przed snem...
Ktoś tu chyba nie wie czym są studia inżynieryjne. Byłem na kierunku zamawianym i odpadłem - teraz kontynuuję naukę zaocznie za własne pieniądze. Po prostu ludzie odpadają nie dlatego, że się nie uczą a dlatego, że kierunki inżynieryjne są zwyczajnie bardzo trudne.
Samo zaliczenie sporej części przedmiotów (na 3 - przy czym 2 to niezaliczone) wymaga więcej wysiłku niż zdanie "trudnych" przedmiotów z liceum na 5. Więc nie ma się co dziwić że wielu inteligentnych młodych ludzi doznaje szoku i zwyczajnie odpada, bo nie są przyzwyczajeni do tego, że coś w książce pisze a oni tego nie rozumieją i np. że muszą czytać jedną stronę przez pół godziny i kombinować by w ogóle wiedzieć o co chodzi.
Do tego dochodzą okoliczności zewnętrzne typu różne problemy rodzinne, odobiste, itd.
To są kierunki z typu który wymaga absolutnego skupienia by w ogóle zrozumieć co pisze w podręcznikach. Jak ktoś ma problemy życiowe to też jest spora szansa, że zwyczajnie nie będzie w stanie nawet zrozumieć co pisze w książkach.
W tym te stypendia trochę pomagają, bo przynajmniej człowiek mniej się musi martwić o finanse.
Kary za to, że ktoś się zaczął "gorzej uczyć" to absurd.
Co do zajęć wyrównawczych, to nie pomagają bo pewnie są prowadzone nieprawidłowo.
U mnie na uczelni były w dniach kiedy były 4 bloki zajęć. I to tych najtrudniejszych. Już po dwóch blokach studenci mieli osłabione zdolności przyswajania wiedzy (tzn. że student już nie rozumie połowy tego co mówi wykładowca) a 3 blokach byli wyczerpani i "bez mózgu". Jak dają zajęcia jak student już nie jest w stanie przyswajać wiedzy, to się nie dziwię, że zajęcia wyrównawcze nie przynoszą efektów.
Innym zamawianym polecam zainwestowanie w korepetycje z Analizy Matematycznej, Statystyki i tym podobnych przedmiotów, bo na tym najłatwiej jest stracić stypendium. Nauka z korepetytorem jest z 5 razy łatwiejsza niż wykłady i ćwiczenia i z 10 razy łatwiejsza niż z podręczników.
No cóż, to niesamowicie przykre, że w taki sposób naciąga się te pieniądze, można było wykorzystać je w takim razie lepiej...
Nie ma zgody na prywatyzacje wiedzy!
Programy studiow sa niemalze identyczne na wszystkich kierunkach w UE.Wystarczy obejrzec strony internetowe uczelni zagranicznych (tych czolowych) by sie o tym przekonac...
Dlaczego milcza? Z ciemnoty milczą...Z tego co mi wiadomo 90% studentow stacjonarnych nie dostanie pracy za dobre pieniadze...(tak dzisiaj to wyglada...).Absolwenci uczelnie technicznych absolutnie nie maja pracy...
Boleść tego kraju kompletnie nikogo nie interesuje.Tak samo jak stypendia i inna jałmużna.
Najpierw niech nie oikradaja studentow z kasy badz szansy na wymarzone studia w czasie,a potem niech cos tam rozdaja.
piątek, 13 lipca 2012
Komu wierzyć ???
Maturzyści coraz chętniej wybierają trudne studia ścisłe i techniczne, liczba absolwentów tych kierunków w całej Polsce wzrosła o około 20 proc. – to najważniejsze efekty rządowego programu kierunków zamawianych.
W ramach programu kierunków zamawianych studenci otrzymują stypendia motywacyjne, a uczelnie pieniądze na atrakcyjne programy nauczania. Studenci pierwszej pilotażowej edycji z 2008 r. już zakończyli studia. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przystąpiło do oceny przebiegu kształcenia na tych kierunkach, sprawdza m.in. czy uczelnie wywiązały się z podjętych zobowiązań.
- Po czterech latach od uruchomienia programu kierunków zamawianych, udało się przełamać niekorzystną z punktu widzenia rynku pracy strukturę kształcenia. Znacząco wzrosło zainteresowanie studiami na kierunkach ścisłych i technicznych, a także wyraźnie zwiększył się wskaźnik liczby absolwentów – podkreśla minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. - Bardzo dokładnie analizujemy, jak uczelnie realizowały podpisane umowy na kierunki zamawiane. Szczególnie sprawdzamy wywiązanie się z zadania zwiększenia liczby studentów i absolwentów oraz zapewnienia wysokiej jakości kształcenia. Niewykluczone, że wnioski z ewaluacji programu spowodują wprowadzenie zmian w kolejnych edycjach, a w razie stwierdzenia nieprawidłowości na konkretnych uczelniach, będą one musiały zgodnie z regułami programu zwrócić źle wykorzystane środki publiczne – zapowiada minister. Jak podkreśla, każda edycja konkursów, realizowanych obecnie przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, będzie poddana także zewnętrznemu audytowi – tak stało się już w przypadku pilotażu.
Wzrost zainteresowania kierunkami ścisłymi i technicznymi potwierdzają dane Głównego Urzędu Statystycznego. Wskaźnik dotyczący wzrostu liczby studentów podejmujących studia na tych kierunkach w stosunku do ogólnej liczby studentów osiągnął dynamikę wzrostu na poziomie 2,6% w stosunku do roku 2007. Przy znacznym spadku liczby studentów I roku ogółem z ponad 500 tysięcy w 2007 roku do 428 tysięcy w roku 2011, liczba studentów I roku kierunków ścisłych i technicznych wzrosła z 119,5 tysiąca w roku 2007 do 130 tysięcy w 2011 roku. Dodatkowo o wzroście zainteresowania kierunkami technicznymi, matematycznymi i przyrodniczymi może świadczyć odsetek kandydatów na te kierunki w odniesieniu do kandydatów na studia wyższe ogółem. Wskaźnik ten w roku 2007 ukształtował się na poziomie 25,11%, natomiast w roku 2011 osiągnął wartość 31,45%. W 2007 roku na jedno miejsce na uczelniach technicznych przypadało średnio dwóch kandydatów, a w 2011 roku o jedno miejsce starało się 3,8 osoby. Listę najbardziej obleganych uczelni ścisłych i technicznych otwierają trzy politechniki, a na liście 20 najpopularniejszych kierunków studiów aż jedna trzecia to kierunki ścisłe i techniczne. Popularność niektórych kierunków wzrosła dwukrotnie. W ciągu ostatnich czterech lat liczba kandydatów na kierunku „informatyka” wzrosła o ponad 46%, na kierunku mechanika i budowa maszyn o ponad 120%, a kierunku „budownictwo” o prawie 108%.
Z napływających z uczelni danych wynika, że na 3 989 osób uczestniczących w pilotażu 3 175 już ukończyło studia, co oznacza wzrost wskaźnika ukańczalności ze średnich około 60% w poprzednich latach i poza kierunkami zamawianymi do ponad 80% obecnie. Studenci kierunków zamawianych objęci byli różnorodnymi formami wsparcia. Oprócz stypendiów były to m.in. zajęcia wyrównawcze z matematyki i fizyki, spotkania z wybitnymi profesorami, multimedialne zajęcia etc. Oceniane uczelnie podkreślają, że dzięki tym zajęciom mniej studentów zrezygnowało z nauki. Wprowadzono także różnorodne formy zwiększania atrakcyjności studiów, w tym uczestnictwo w warsztatach naukowych, konferencjach, krajowych i zagranicznych targach, wykłady wizytujących profesorów, kursy językowe i specjalistyczne, dzięki którym studenci już w trakcie studiów zdobywali uprawnienia zawodowe, praktyki i staże przemysłowe czy zakup urządzeń multimedialnych na potrzeby dydaktyczne.
Pani Minister B. Kudrycka Która jest współwłaścicielem fundacji a fundacja właścicielem Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku po długim czasie utrzymywania w tajemnicy oświadcza że ze stanowiska Rektora tejże Uczelni odchodzi prof Kopania. Co na ten temat myślą studenci, czy im się mówi prawdę, a co z przyszłymi studentami którzy może chcieliby rozpocząć studia na tej Uczelni. Ale co to za Uczelnia z której w trakcie rekrutacji odchodzi albo musi odejść Rektor ? Na razie musi być cisza bo tak chce Pani Minister.
Panie Premierze obudź się. Należy dokładnie sprawdzić gdzie poszły te setki miliony zł. Szczególnie trzeba sprawdzić WSAP-y których współwłaścicielem jest Minister B. Kudrycka.
Nie chcę więcej słyszeć, że humaniści są głupi, i jest to najłatwiejsze do studiowania.
ps. Niestety dell ma rację, spotkałem wielu ludzi którzy żałowali, że nie mogą studiować czego innego, bo mają taką maturę.
a jak sie zapisze na dwa kieruki to dostanie 2000 zł?
więc nie narzekałbym na efekty kierunków zamawianych
Przypominam,ze na w zakresie uczelnie publicznych uzyskanie statusu studenta wiaze sie z zapisem na studia (nie systemem kokursu matur) oraz uiszczeniem opłaty panstwowej na damy typ uczelni.
Kierunki zamawiane to chce nachapanie sie przed tym co nas czeka...gdyz zapisy na uczelnie techniczne sa znacznie drozsze w UE niz na reszte kierunkow...
jest to koszt ok.2 tys.zl na semestr,gdzie pozostale kierunki nie przekraczaja 1000 zł za semstr nauki.
Nie ma mozliwosci robienia sztucznego GETTA dla studentow obwołanych wg.dziwnych zasad nieobiektywnych tzw.DZIENNYCH...wszyscy placa tyle samo.
Mama nadzieje,ze rektorzy uczelnie sa jednak bardziej światli niz pani Minister i przestanie sie w koncu tworzyc w Polsce GETTA dla uprzywilejowanych ...Problem w tym,ze tylko wg.pewnej malej grupy ludzi...
Ja bym nie chciala zeby ktokolwiek z mojej rodziny był skazany na getto dla stacjonalrnych (bo BEZPLATNE) i getto dla zaocznych >>>>by płacić podwojnie w ramach uczelni finansowej ZBUDZETU.
Takze getta to moze sobie darujmy już...
1. sednem sprawy jest całkowita demoralizacja społeczeństwa przez tzw. władze. Nie będę się rozwodziła, przykład pierwszy z brzegu: europeseł podpisuje listę obecności, żeby wziąć dietę i wychodzi z sali. Wstydzi się? NIE, bo nie ma takiego świństwa, którego wstydzą się przedstawieciele władzy!
Co do dziecka - niestety, dziecko zdawało maturę wcześniej i nie z matematyki, bo szykowało się na biotechnologię. Tyle, że biotechnologia na PG ma bardzo szeroki zakres tematyczny.