Trudno sobie wyobrazić projekt, który dla instytutów byłby bardziej szkodliwy – uważa grupa naukowców z Polskiej Akademii Nauk. Taka opinia dotycząca propozycji reformy PAN przedstawionej przez jej władze znalazła się w „Białej księdze reformy PAN” przygotowanej przez zespół pod kierunkiem dr. hab. Grzegorza Marca, zastępcy dyrektora Instytutu Badań Literackich PAN ds. naukowych.
Próby przeprowadzenia reformy akademii ciągną się już kilka lat. Jeszcze w ubiegłym roku swoją propozycję zmian (tzw. małą nowelizację ustawy o PAN) przedstawiły resort nauki i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Zakładała ona przede wszystkim zwiększenie kompetencji nadzorczych prezesa akademii nad instytutami naukowymi. Miał on uzyskać prawo przeprowadzania w nich kontroli merytorycznych i finansowych oraz wydawania ich dyrektorom zaleceń na podstawie wyników dotyczących podjęcia działań naprawczych. Nowelizacja wyposaży też go w uprawnienie do przeprowadzania – w uzasadnionych przypadkach – audytu działalności naukowej.
Pod wpływem krytyki środowiska resort nauki wycofał się z najbardziej kontrowersyjnych regulacji (m.in. dotyczących uprawnień nadzorczych prezesa PAN). Jego ówczesny szef Jarosław Gowin deklarował jednak, że do tematu reformy wróci na początku obecnej kadencji. Przez wiele miesięcy nic się jednak w tym obszarze nie działo. Do czasu pojawienia się niedawno propozycji Komitetu Polityki Naukowej (KPN).
Reklama
Zakłada ona stworzenie Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie (TMSC), do którego miałyby wejść automatycznie instytuty PAN z kategorią A+ (czyli najwyższą) oraz nieliczne z kategorią A. Te jednostki, które nie weszłyby do TMSC, miałyby czas na restrukturyzację. Jeśli po jej przeprowadzeniu nadal nie spełniałyby wymogów uprawniających do wstąpienia do Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie, powinny być dołączone do uczelni, ale tylko jeśli dana szkoła wyższa wyrazi na to zgodę. KPN proponuje też oddzielenie instytutów od korporacji członków akademii.
Krytycznie do tych zmian podchodzą obecne władze PAN, które przygotowały swój projekt reformy. Dopuszcza on do prezydium akademii m.in. przedstawiciela Akademii Młodych Uczonych oraz przewiduje powołanie federacji szkół doktorskich PAN. Zakłada też wzmocnienie uprawnień nadzorczych prezesa PAN. Uzyska on prawo przeprowadzania kontroli merytorycznych i finansowych w instytutach naukowych i możliwość zalecania na podstawie ich wyników dyrektorowi instytutu podjęcia działań naprawczych. Planowane jest też powołanie Zgromadzenia Ogólnego Instytutów PAN jako organu pomocniczego, w skład którego weszliby przedstawiciele kierownictwa instytutów.

Reklama
Nie wszystkim członkom PAN ten pomysł się jednak podoba. Autorzy „Białej księgi reformy PAN” krytykują wiele zawartych w projekcie rozwiązań. Wskazują, że nowelizacja skupia się głównie na kwestii zabezpieczenia kompetencji i instrumentów kierownictwa PAN wobec instytutów i korporacji uczonych. Koncentruje się przede wszystkim na sporach kompetencyjnych i poszerzaniu zakresu władzy, głównie nad instytutami.
W ocenie autorów postulowana w projekcie autonomia PAN doprowadzi do wyłączenia działań kierownictwa akademii spod kurateli władz państwowych, tzn. spod nadzoru prezesa Rady Ministrów i ministra szkolnictwa wyższego i nauki. Zwracają uwagę, że w takim układzie właściwie jedynym organem odwoławczym od decyzji prezesa PAN będzie on sam i kierowane przez niego prezydium, a przewidywane wobec korporacji i instytutów mechanizmy kontrolne nie miałyby już odtąd podlegać żadnemu nadzorowi zewnętrznemu. Podkreślają jednocześnie, że trudno im sobie wyobrazić projekt, który dla akademii, w szczególności dla instytutów, byłby bardziej szkodliwy i niebezpieczny.
30 instytutów PAN (najlepszych) ma wejść do nowej organizacji – Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie, której powołanie zakłada propozycja Komitetu Polityki Naukowej