statystyki

Jaka będzie szkoła po pandemii? Inna, ale nie nowa

autor: Anna Wittenberg26.07.2020, 09:00; Aktualizacja: 26.07.2020, 10:29
Ten sposób nauki był próbą rozpaczliwego ratowania się. Jednym szło lepiej, a innym gorzej, nie da się powiedzieć, że wszyscy robili to źle lub dobrze. Szkoły musiały liczyć na siebie, często nauczyciele musieli polegać wyłącznie na sobie, bo wielu dyrektorów nie potrafiło skutecznie zorganizować zdalnego nauczania.

Ten sposób nauki był próbą rozpaczliwego ratowania się. Jednym szło lepiej, a innym gorzej, nie da się powiedzieć, że wszyscy robili to źle lub dobrze. Szkoły musiały liczyć na siebie, często nauczyciele musieli polegać wyłącznie na sobie, bo wielu dyrektorów nie potrafiło skutecznie zorganizować zdalnego nauczania.źródło: ShutterStock

Mamy wielu uczniów, którzy zniknęli z systemu lub logowali się, lecz nie wiadomo, co robili. Mało kto sprawdzał, na ile uczestniczą w zajęciach, rozwiązują prace domowe czy zdobywają wiedzę.

MEN zdecydowało, że od września rok szkolny uczniowie zaczną w ławkach, a nie przed komputerami. Jak pan ocenia tę decyzję?

Nie jestem wróżką, nie wiem, czy pandemia wygaśnie. Ja bym zastanawiał się nad tym, co zrobić, by do września zyskać pewność, że jesteśmy przygotowani na wariant dalszej nauki zdalnej. Zebrałbym grupę ekspercką i przeprowadził ewaluację, co się udaje, a co należy zmienić. Trzeba rozwiązać problemy techniczne, ale przede wszystkim potrzeba refleksji na temat metodyki nauczania i podstaw programowych. Dla mnie szokujące jest przekonanie, że nie musimy nic zmieniać. Podstawy są nie do przerobienia w trybie nauki zdalnej – i jeśli ktoś twierdzi, że przerobił materiał, to udaje.

Zadał uczniom…

A ci zadania przerobili. Ale to nie znaczy, że się nauczyli. Bo żeby powiedzieć, że uczniowie się czegoś nauczyli, trzeba to sprawdzić. A tego się nie robi. Często nie robią też tego nawet nauczyciele, bo zadają bardzo dużo, a później brakuje im czasu na sprawdzenie zadań. To wręcz szkodliwe. Jeśli uczeń znajdzie złe rozwiązanie, a nikt go nie wyprowadzi z błędu, to on je zapamięta. Trzeba to będzie potem odkręcać, a to trudne. W skutecznym nauczaniu kluczowe jest udzielanie informacji zwrotnej i wyjaśnianie błędów. Lepiej zadać mało, ale sprawdzić porządnie i upewnić się, że nasze wyjaśnienia błędnych rozwiązań są wystarczające. Na to zbyt często nauczycielom brakuje czasu.

Z pana słów wynika, że e-nauczanie w czasie pandemii nie okazało się sukcesem.

Ten sposób nauki był próbą rozpaczliwego ratowania się. Jednym szło lepiej, a innym gorzej, nie da się powiedzieć, że wszyscy robili to źle lub dobrze. Szkoły musiały liczyć na siebie, często nauczyciele musieli polegać wyłącznie na sobie, bo wielu dyrektorów nie potrafiło skutecznie zorganizować zdalnego nauczania.

Minister edukacji Dariusz Piontkowski wydawał się zadowolony.

A na jakiej podstawie? Prawda jest bardzo niewygodna: mamy wielu uczniów, którzy zniknęli z systemu lub logowali się, lecz nie wiadomo, co robili. Mało kto sprawdzał, na ile uczniowie uczestniczą w zajęciach, rozwiązują prace domowe czy zdobywają wiedzę. Myślę, że można szacować, że nawet kilkanaście procent uczniów niewiele zrobiło.

To teraz ja zapytam: na jakiej podstawie pan tak uważa?


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • korina(2020-07-26 10:41) Zgłoś naruszenie 234

    Przecież i tak wszyscy żyją normalnie. Co za sens nauki w domu jak i tak poza szkołą dzieci i młodzież robią co chcą, a dorośli też.

    Odpowiedz
  • grubcia(2020-07-26 10:46) Zgłoś naruszenie 198

    Pamiętacie wiece wybotcze? Ludzie w tłoku bez masek i co? Nie było skoku zakazeń i świat się nie zawalił. Po wyborach od nowa straszą. To w końcu jak?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • hgyt(2020-07-26 11:36) Zgłoś naruszenie 176

    Wesela na 150 osób, więcej ludzi na stadionach, parki, galerie handlowe, restauracje, plaże, szlaki turystyczne - zawalone tłumem ludzi. Na wiecach wyborczych ludzie byli ściśnięci jak ryby w puszce (wielu bez maseczek), a do szkoły nie mozna iść? Owszem, można. tak więc, nie róbmy jakiś jaj. Dzieci normalnie pójdą do szkoły, a nauczyciele i rodzice do pracy. Koniec z tym szkolnym cyrkiem.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Hmm(2020-07-26 10:16) Zgłoś naruszenie 174

    Polska znalazła się w kropce. Nauczanie zdalne jest porażką ponieważ: a) w Polsce są tysiące biednych rodzin, w których jest tylko jeden komputer lub nie ma go wcale. Dzieci z takich rodzin nie mają szans na uczestniczenie w zdalnych lekcjach. 500 + tu nic nie daje, bo wtapia się w domowy budżet. b) jest wiele rodzin w których nie tylko uczniowie, ale też rodzice olewają naukę zdalną. Gdy taki uczeń jest w szkolnej ławie to przynajmniej istnieje szansa, że nauczyciel nad nim stoi, dzieciak coś zanotuje i trochę tej wiedzy liźnie. Będąc w domu, uczeń ma kompletnie na wszystko wywalone. c) nauczyciele sami często sobie nie radzą z nauką online. Mają problem z komputerem, z zainstalowaniem programu, z siecią itp. d) rodzice często pracują i nie mogą zostać z takim 7-latkiem w domu. Zawód "babcia" też nie jest w każdej rodzinie obecny. Istnieje też szereg innych problemów związanych z nauką zdalną, jak choćby za słaba sieć, brak kontaktu z rówieśnikami itp, A co do nauki w szkołach to, no właśnie, ten koronawirus. Znając MEN to dobrego rozwiązania nie wymyśli. Mozna ograniczyć ilość dzieci w klasie, lekcje na 2 zmiany, częstrze przerwy na wietrzenie pomieszczeń. Mimo wszystko dzieciaki i tak będą stykały się ze sobą. Tak więc, ciężko jest coś wymyślic. Choć mozna też iść drogą A. Dudy i R. Trzaskowskiego i po prostu tego wirusa olać. Zgonić dzieciaki do klas, prowadzić normalnie lekcje, kto się zarazi ten się zarazi. I nie będę zdziwiona jeśli właśnie tą opcję MEN wybierze.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Zawiedziona(2020-07-27 20:06) Zgłoś naruszenie 51

    Jestem nauczycielką języka polskiego i matką siódmoklasistki. Nie wyobrażam sobie kontynuacji nauki zdalnej w żadnej z tych ról. Widzę, ile straciła moja córka na e - lekcjach. Dla mnie prowadzenie, monitorowanie i ocenianie 130 uczniów na dłuższą metę jest niewykonalne.

    Odpowiedz
  • Elżbieta(2020-07-28 02:13) Zgłoś naruszenie 33

    Jeśli zaczniemy nauczanie w formie tradycyjnej będziemy mieć w Polsce drugą Hiszpanię lub Wielką Brytanię, masowe zachorowania, nad którymi służba zdrowia nie zapanuje i w konsekwencji masowe zgony. Dzieci są grupą, która nie choruje, ale zaraża się i bardzo łatwo zaraża innych. Nie chciałabym, żeby moje dziecko zostało sierotą lub, żeby straciło swoich dziadków. Niedostatki wiedzy można nadrobić, straconego życia już nie.

    Odpowiedz
  • Zawiedziona(2020-07-27 20:04) Zgłoś naruszenie 22

    jestem nauczycielką języka polskiego i matką siódmoklasistki. Nie wyobrażam sobie kontynuacji nauki zdalnej w żadnej z tych ról. Widzę, ile straciła moja córka na e - lekcjach. Dla mnie prowadzenie, monitorowanie i ocenianie 130 uczniów na dłuższą metę jest niewykonalne.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane