Wczoraj Dariusz Piontkowski, szef resortu edukacji narodowej, podczas posiedzenia sejmowej komisji edukacji, nauki i młodzieży przedstawił informację na temat planowanych działań w zakresie oświaty i wychowania. Potwierdził, że chce rozmawiać o zmianach w pragmatyce zawodowej nauczycieli, ale jej likwidacja nie jest jego celem. Zmiany mają być wypracowane w trójstronnym zespole składającym się z przedstawicieli resortu edukacji, związków zawodowych, a także korporacji samorządowych.

Organizacje związkowe obawiają się jednak, że po wyborach prezydenckich wprowadzone zostaną zmiany w Karcie nauczyciela, które skutkować będą podwyższeniem pensum, w efekcie czego ok. 80 tys. lub więcej osób straci pracę. Ratunkiem dla nich może być przywrócenie wcześniejszych emerytur. Taka petycja jest właśnie rozpatrywana w Senacie, który o opinię w tej sprawie poprosił m.in. szefów central związkowych. Wszystko wskazuje na to, że z ich strony sprzeciwu nie będzie. Z inicjatywy Senatu może zatem trafić do Sejmu projekt nowelizacji Karty nauczyciela, który pozwoliłby wcześniej odejść z pracy ok. 100 tys. osobom. Dzięki temu bez zagrożenia zwolnieniami można by było doprowadzić do łagodnego zwiększenia pensum i pokonania niżu demograficznego, który wkrótce wróci do szkół ponadpodstawowych.

Było i wraca

Obecnie nauczyciele co do zasady mogą odchodzić na emeryturę dopiero po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego, czyli 60 lat w przypadku kobiet i 65 w przypadku mężczyzn. Mają też prawo do świadczeń kompensacyjnych, które są rodzajem wcześniejszej emerytury, jednak korzystając z nich, nie można dorabiać w szkole. Tu obok stażu pracy wymagany jest odpowiedni wiek (55 lat dla kobiet i 58 dla mężczyzn). Inaczej byłoby, jeśli przywrócono by wcześniejsze emerytury, do których uprawniałby staż ubezpieczeniowy składający się z okresu wykonywania pracy w szczególnym charakterze (nauczycielskiej) ustalonego na 20 lat i z okresu zatrudnienia „ogólnego” pozwalającego osiągnąć 30-letni staż ubezpieczeniowy. Wtedy nauczyciele mogliby na emeryturze pracować w placówkach edukacyjnych.

DGP pisał tuż przed wyborami parlamentarnymi, że MEN pracuje nad zmianami w prawie, które miałyby umożliwić wcześniejsze przechodzenie na emeryturę w okresie przejściowym – do 2022 r. lub 2023 r. Wtedy Dariusz Piontkowski przekonywał, że takie prace nie są prowadzone.

– I mówił prawdę – prace nie trwają, bo projekt jest już gotowy. O tym poinformował nas już wcześniej Lech Sprawka, były poseł PiS, a obecnie wojewoda lubelski – mówi Andrzej Antolak, członek Rady Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Środkowo-Wschodniego.

Związki są na „tak”

Oświatowa Solidarność pozytywnie zaopiniowała skierowaną do Senatu petycję nauczycieli. – Od wielu lat nasi członkowie przypominają o niekonstytucyjnym rozwiązaniu, czyli likwidacji art. 88 KN, i zastąpienie go świadczeniem kompensacyjnym z klauzulą zakazującą pracy w oświacie. Jest to chyba jedyna grupa zawodowa, która została tak potraktowana. Przywrócenie tego przepisu jest tylko kwestią czasu – mówi Andrzej Antolak.

Jego zdaniem rząd, nie chcąc narazić się na zarzut, że po jego reformie i wskutek niżu demograficznego dochodzi do lawiny zwolnień wśród nauczycieli, musi stworzyć nauczycielom możliwość wcześniejszego odchodzenia z pracy.

Podobnego zdania są pozostałe związki. – Oczywiście możliwość dobrowolnego przechodzenia na wcześniejszą emeryturę nauczycielską powinna być przywrócona. Obawiam się jednak, że Senat wykorzysta nasze postulaty do swojej gry politycznej. Jeśli skieruje projekt nowelizacji KN do Sejmu, może on trafić do zamrażarki, bo przecież obecnie izbą wyższą rządzi większość opozycyjna – przewiduje Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w Forum Związków Zawodowych. – Bardziej będzie to przypominać bicie piany niż chęć niesienia realnego wsparcia nauczycielom – dodaje.

Obawy te nie są bezpodstawne, podobna petycja trafiła bowiem w poprzedniej kadencji do Sejmu. Nie zaowocowała jednak projektem zmian ustawowych.

Podziela je Związek Nauczycielstwa Polskiego, który również pozytywnie zaopiniował wniesioną do Senatu petycję. Zaznaczył jednak, że te rozwiązania nie powinny być przejściowe, ale dotyczyć muszą też tych osób, które wchodzą do zawodu. Tym bardziej że – zdaniem ZNP – resortowe prace nad zmianą w KN doprowadzą m.in. do podwyższenia pensum, a z tego powodu może zniknąć ok. 80 tys. etatów. – Nie mamy wątpliwości, że po wyborach prezydenckich będzie próba zwiększenia pensum. W zależności od tego, ile godzin więcej będą musieli pracować nauczyciele, będzie potrzeba odpowiednio mniej etatów – twierdzi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.

Nie można jednak wykluczyć jeszcze dalej idących zmian. Wczoraj przedstawiciele ZNP spotkali się z Mirosławą Stachowiak-Różecką, przewodniczącą sejmowej komisji edukacji, nauki i młodzieży. – Zapewniała nas, że będzie wprowadzać takie zmiany, jakich będą oczekiwać nauczyciele. A zawsze się przecież znajdzie taka grupa w środowisku – jak np. osoby kierujące stowarzyszeniem „Ja, nauczyciel” – która uważa, że KN obniża prestiż ich zawodu – uważa Krzysztof Baszczyński. I przypomina, że kiedy likwidowano Kartę nauczyciela w domach dziecka i pogotowiach opiekuńczych, też przekonywano, że chcą tego nauczyciele. – Jednak po tych zmianach nikt nie mówi już, że dzięki temu prestiż zawodu wzrósł – dodaje.

Wcześniejsze emerytury mogą stać się mocną kartą przetargową w dyskusji o zmianach w nauczycielskiej pragmatyce zawodowej. Warto jednak przypomnieć w tym kontekście – na co zwracano uwagę, kiedy petycja w tej sprawie trafiła do Sejmu – że coraz więcej osób uczących w szkołach pracuje na podstawie kodeksu pracy. Dlatego coraz śmielej zabierają głos środowiska, które Karty nauczyciela nie zamierzają bronić za wszelką cenę.