Podwyżek nie było od lat

Znalezienie nauczyciela wychowania przedszkolnego graniczy w tym roku z cudem. W sierpniu, czyli w czasie, kiedy żłobki i przedszkola powinny były już mieć skompletowaną kadrę, zgłaszały brak 1,4 tys. pedagogów. Najlepszym sposobem na pozyskanie pracownika było zaoferowanie atrakcyjnego wynagrodzenia. I wiele placówek, zwłaszcza tych prywatnych, na to się zdecydowało, co rodzice już odczuli na własnej kieszeni. – Rosnąca konkurencja, ciągłe otwieranie nowych placówek sprawia, że o pracownika trzeba walczyć pensją – przyznaje Agnieszka Śledzińska, menedżer anglojęzycznego przedszkola muzycznego „Żyrafa” w Warszawie. Z większym wydatkiem należy się liczyć zwłaszcza wtedy, gdy chce się przyjąć osobę z doświadczeniem. W efekcie, jak podkreślają dyrektorzy żłobków, dziś w dużym mieście nowo przyjmowanemu pracownikowi trzeba zapłacić ponad 3 tys. zł netto. Jeszcze do niedawna akceptowaną kwotą było 2,6–2,8 tys. zł miesięcznie na rękę.

– Z powodu rosnących kosztów musieliśmy podnieść opłatę stałą – przyznaje jeden z pracowników Zespołu Prywatnych Żłobków Akademia Malucha „Ele Mele Dutki” w Warszawie. – Wynosi ona w tym roku 1240 zł miesięcznie. Do tego dochodzi koszt wyżywienia, 12 zł dziennie, i ewentualne opłaty za zajęcia dodatkowe – wylicza. Na podwyżki zdecydował się też żłobek International Trilingual School of Warsaw, który zwiększył opłatę stałą o 100 zł. Obecnie wynosi ona 1950 zł. Wpisowe i wyżywienie pozostało bez zmian, czyli odpowiednio 1920 zł oraz 18 zł dziennie za posiłki. Koszty poszły też w górę w żłobkach prywatnych działających w innych miastach. – W naszym przypadku o około 10 proc. – informuje Agnieszka Jas, menedżer w zespole żłobków i przedszkoli KIDS&Co. – W zależności od miasta, bo działamy w Warszawie, Poznaniu, we Wrocławiu, w Łodzi, Krakowie oraz Suwałkach, opłata waha się od 1300 do 1900 zł miesięcznie. W tę kwotę jest już wliczone wyżywienie – dodaje. Mówi, że największy udział w kosztach prowadzonej działalności stanowią wydatki na pensje pracowników i na czynsz.

Ale na podwyżki, jak się okazuje, decydują się też samorządy, które zarządzają publicznymi placówkami. Zgodnie z ustawą o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech z 4 lutego 2011 r., t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 409 ze zm.), zarówno opłatę stałą, jak i tę za wyżywienie ustala w uchwale rada gminy, rada powiatu lub sejmik wojewódzki. Nie ma żadnych widełek, stąd rozpiętość cen w JST jest dość duża – od ok. 150 zł do ponad 500–600 zł za miesiąc. Teraz może być jeszcze drożej, bo koszty prowadzenia placówek rosną i z każdym miesiącem przybywa jednostek, które na podstawie przeprowadzonych analiz finansowych dochodzą do wniosku, że bez wzrostów cen się nie obędzie. W niektórych miastach w górę szybują tylko stawki za pobyt, w innych za wyżywienie, a w części za wszystko. Warto podkreślić, że w wielu miejscach są to pierwsze zmiany cen od dekady. Co zatem takiego się stało, że samorządy zdecydowały się na taki krok? Podobnie jak placówki prywatne swoje decyzje tłumaczą wzrostem kosztów płacy, energii czy wyżywienia – W tej sytuacji brak podwyżek i pozostawienie cen bez zmian oznaczałoby, że sami musielibyśmy ponieść te koszty – słyszymy od jednego z samorządowców. Tymczasem rosną wydatki JST na oświatę czy na zdrowie, a prowadzone przez nie inwestycje pociągają za sobą coraz wyższe koszty. Dodatkowo w nowej perspektywie unijnej raczej nie pozyskają na nie tyle środków, ile do tej pory. Dlatego samorządy liczą się z każdą złotówką. W nieoficjalnych rozmowach ich przedstawiciele mówią również, że rodziców coraz bardziej stać na wydatki związane z zapewnieniem opieki nad dzieckiem. Szczególnie że od połowy tego roku 500 plus obowiązuje też na pierwszą pociechę. – Tym samym nic nas nie powstrzymuje przed podwyżkami – słyszymy od jednego z samorządowców.

Na wzrost cen za pobyt w żłobku, po niemal dekadzie, zdecydował się Szczecin. Nowe stawki weszły od 1 września. – Według starych zasad za pobyt dziecka w żłobku jednozmianowym rodzice płacili maksymalnie 270 zł miesięcznie. W placówce dwuzmianowej opłata wynosiła 300 zł – mówi Marta Kufel z Urzędu Miasta Szczecin. – Obecnie obowiązuje tzw. opłata stała wynosząca 10 proc. najniższego miesięcznego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w danym roku bud żetowym (w 2019 r. jest to 2250 zł brutto), czyli teraz jest to 225 zł miesięcznie – dodaje. Niby mniej, ale do tego doliczany jest koszt wyżywienia dziecka, czyli około 6 zł dziennie, oraz opłata za wydłużony czas opieki nad dzieckiem – wylicza Marta Kufel. Mimo takiego wzrostu Szczecin nadal nie ma najwyższych cen w skali całego województwa. Przykładowo, opłata za pobyt dziecka w żłobku w Świnoujściu wynosi 17,5 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę (plus koszty wyżywienia – 9 proc.), a w Stargardzie 22 proc. minimalnego wynagrodzenia (plus koszty wyżywienia – 10 proc.). Także władze Sopotu po wielu latach zdecydowały się na zmiany. Utrzymanie jednego miejsca w samorządowym żłobku „Puchatek” wynosiło do niedawna 1100 zł, niezmiennie od 2011 r. Teraz koszty te skalkulowano na 1449,37 zł miesięcznie, a dodatkowo radni podnieśli stawkę żywieniową na jednego malucha – z 5 do 6 zł dziennie. Władze miasta zdecydowały jednak, że różnicę między kosztami a czesnym opłacanym przez rodziców ponosić będzie gmina. Jak wyjaśnia Joanna Cichocka-Gula, wiceprezydent Sopotu, na jedno dziecko kwota dofinansowania z budżetu miasta wynosi 1119,37 zł. – Jednak przy obecnej tendencji władz centralnych do ograniczania samodzielności finansowej samorządów nie wiadomo, jak długo jeszcze będziemy mogli w ten sposób pomagać rodzicom najmłodszych sopocian – przyznaje wiceprezydent.

Od września drożej jest też w Poznaniu, czy we Wrocławiu. W pierwszym z tych miast, zgodnie z uchwałą Rady Miasta z 9 lipca b. r., kwota wyjściowa za pobyt w żłobku wynosi teraz 520 zł, wobec 519,85 zł obowiązujących do końca wakacji. Niby mało, ale dodatkowo radni zmienili zasady ustalania opłaty – przyjęli, że od 1 lutego będzie ona podlegać waloryzacji o średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogłaszany przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego w formie komunikatu. Ale to nie koniec. – Zwiększyła się też opłata za wyżywienie z 5,20 zł do 6,60 zł dziennie – informuje Małgorzata Pawlik-Pawłowska, zastępca dyrektora wydziału zdrowia i spraw społecznych Urzędu Miasta Poznania. Z kolei we Wrocławiu, gdzie jest 15 żłobków, do których uczęszcza ponad 2 tys. dzieci, stawka za pobyt poszybowała o około 100 zł. Radni tłumaczą swoją decyzję brakiem podwyżek od 2011 r. oraz wzrostem wydatków na utrzymanie placówek. Według ich szacunków: z 25 mln zł do 38 mln zł. W uzasadnieniu uchwały podkreślili, że zmiana stawki przełoży się na wzrost dochodów Wrocławskiego Zespołu Żłobków o ponad 1,7 mln zł w skali roku. Pieniądze mają być przeznaczone na działalność żłobków oraz podniesienie standardów opieki nad dziećmi do trzech lat.

Są też miasta, które choć deklarują, że zmian nie planują, to rodzice i tak z każdym rokiem płacą więcej. A wynika to z tego, że opłata stała za opiekę żłobkową jest uzależniona od wynagrodzenia za pracę. Tak jest np. w Opolu, gdzie stawka miesięczna wynosi już 21,3 proc. minimalnego wynagrodzenia, natomiast w Gdańsku stanowi zaś 10 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce za ubiegły rok. Zatem za każdym razem, gdy średnie lub minimalne wynagrodzenie w kraju rośnie, rodzice odczuwają podwyżkę, bo opłata stała automatycznie wzrasta. Taki system rozliczania przyjął też Rzeszów. W tym mieście opłata za pobyt w żłobku stanowi 12 proc. minimalnego wynagrodzenia, a za wyżywienie 5 zł. Dodatkowo za każdą rozpoczętą dodatkową godzinę wykraczającą ponad 10 godzin dziennego pobytu doliczany jest 1 proc. minimalnego wynagrodzenia. – Wysokość opłaty za pobyt ustala się ponownie po każdorazowej zmianie minimalnego wynagrodzenia za pracę – zaznacza Agnieszka Siwak-Krzywonos z biura prasowego rzeszowskiego urzędu miasta i podkreśla, że obecnie nie jest planowana zmiana opłaty za wyżywienie.

Na podwyżki muszą się też przygotować olsztynianie, w tym mieście, podobnie jak w Poznaniu, wysokość opłat podlega zmianie w każdym roku kalendarzowym w oparciu o średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych. W związku z tym, jak mówi Patryk Pulikowski z biura komunikacji i dialogu obywatelskiego w Urzędzie Miasta Olsztyna, stawka za pobyt dzieci wynosi obecnie 222,80 zł, a za wyżywienie 4,73 zł.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA >>