Drzemie w nas olbrzymi potencjał, jednak na pewno na poprawę sytuacji nie wpłynie koncepcja włączania instytutów do uniwersytetów na podstawie decyzji ministra - mówi w wywiadzie dla DGP prof. Jerzy Duszyński, prezes Polskiej Akademii Nauk.
W Senacie trwają prace nad projektem ustawy 2.0. Jeden z zawartych w niej zapisów jest przez państwa mocno krytykowany. Chodzi o przepis umożliwiający włączenie instytutu PAN do uczelni publicznej na wniosek ministra nauki i szkolnictwa wyższego.
Negatywnie oceniamy ten zapis, gdyż uważamy, że może stanowić zagrożenie dla niezależności PAN. Polska Akademia Nauk jest jedną z czołowych instytucji naukowych w kraju. Twierdzę tak m.in. na podstawie liczby grantów europejskich, jakie zdobyliśmy. W programie Horyzont 2020 uzyskaliśmy ich tyle, ile dziesięć najlepszych polskich uniwersytetów łącznie. Drzemie w nas olbrzymi potencjał, który powinien być jeszcze lepiej wykorzystywany. Jednak na pewno na poprawę sytuacji nie wpłynie koncepcja włączania instytutów do uniwersytetów na podstawie decyzji ministra.
Dlaczego?
Reklama
Włączenie instytutów do wielu uniwersytetów nie pomoże istotnie tym uczelniom, ale jedynie może rozproszyć zgromadzony w PAN potencjał. Tym bardziej że decyzja będzie leżała w rękach ministra, a prezes PAN ma wyrażać jedynie swoją opinię, której szef resortu nie musi uwzględniać.

Reklama
Wicepremier Jarosław Gowin zapewnia, że nie zamierza korzystać z tego narzędzia bez obopólnej woli stron.
Słyszałem deklarację szefa resortu nauki, że nie będzie nadużywał tego przepisu. Jednak ta ustawa ma w założeniu obowiązywać przez wiele lat. Nie wiemy, jak do tych przepisów będą podchodzić kolejni ministrowie. Ten zapis jest dla nas groźny, dlatego Zgromadzenie Ogólne PAN oraz 66 na 69 instytutów PAN wypowiedziało się zdecydowanie przeciwko niemu.
Obowiązujące obecnie przepisy dopuszczają włączenie instytutów PAN do uczelni na wniosek prezesa PAN lub na wspólny wniosek podmiotów podlegających włączeniu lub przekształceniu.
To prawda. Dlatego dopuszczamy możliwość łączenia tych podmiotów, ale z naszej inicjatywy. Poza tym proszę zauważyć, że gdyby zaproponowany przez MNiSW przepis wszedł w życie, to w porządku prawnym funkcjonowałyby dwie równoległe i sprzeczne regulacje, tj. z ustawy 2.0 i ustawy o PAN.
Z zapowiedzi kierownictwa resortu nauki wynika, że po reformie szkolnictwa wyższego czas na zmiany w PAN. Chyba są potrzebne, bo niektóre jednostki naukowe wchodzące w skład Polskiej Akademii Nauk reprezentują wysoki poziom, a inne to naukowa III liga?
Niestety tak to obecnie wygląda. Powiem coś, co może być odebrane przez środowisko akademickie jako kontrowersyjne. Jednocześnie powinniśmy tę kwestię głęboko przemyśleć i podjąć mądre działania. W 1997 r. instytuty PAN uzyskały osobowość prawną i tym samym całkowitą niezależność. Każdy z nich stał się osobnym bytem. Ma to z jednej strony sporo zalet, m.in. skraca ścieżki podejmowania decyzji czy podpisywania wniosków grantowych itp. To ludzie w instytucie najlepiej wiedzą, jaki sprzęt czy nowe laboratoria są im potrzebne. Brakuje jednak narzędzi do sprawowania efektywnej kontroli nad instytutami. Uważam, że prezes PAN musi mieć w tej kwestii więcej możliwości. Na pewno powinien mieć możliwość kontroli np. finansów instytutów czy procesu prowadzenia studiów doktoranckich.
Mamy też jeszcze jedną bolączkę. Jeżeli spojrzymy w przeszłość, to liczba jednostek, które są zamykane po to, żeby mieć możliwość utworzenia nowych, jest minimalna. A przykładowo Towarzystwo Wspierania Nauki im. Maxa Plancka (niem. Max-Planck-Gesellschaft zur Förderung der Wissenschaften) zamyka w ciągu kilku lat parę instytutów i otwiera w ich miejsce nowe. U nas jest zupełnie inaczej. Chociaż ustawa stwarza takie możliwości, to my praktycznie tego nie robimy. A jeżeli już takie działania są podejmowane, to cały proces jest długotrwały i bardzo skomplikowany. Sam uczestniczyłem w likwidacji Centrum Badań Ekologicznych PAN i proszę mi wierzyć, że to były dwa lata mordęgi administracyjnej i wielu procesów sądowych. Tak nie może być. Tutaj konieczne jest uzyskanie znacznie większej sprawności, której obecnie nam brakuje.
Jeszcze w ubiegłym roku przedstawił pan koncepcję utworzenia Uniwersytetu Polskiej Akademii Nauk, w którego skład wchodziłyby najlepsze instytuty PAN. Czy ten pomysł cały czas jest aktualny?
Projekt, o którym pani wspomniała, mógłby pomóc nam w wykorzystaniu olbrzymiego potencjału naukowego PAN, byłoby to wspólne działanie wielu instytutów i jednocześnie pozwoliłoby na stworzenie uczelni, która ma duże szanse znaleźć się na wysokich miejscach w światowych rankingach.
Osobiście przyjrzałem się metodom tworzenia międzynarodowych rankingów. Odbyłem przy tym wiele rozmów z kierownictwem agencji, które je tworzą. Mamy szansę znaleźć się wysoko w tych zestawieniach, ale tylko wówczas, gdy zwiększymy kilka naszych parametrów. Jedną z kwestii, która wymaga poprawy, jest poziom umiędzynarodowienia. W tej chwili na studiach doktoranckich, które prowadzimy, wynosi on ok. 7 proc. To największy poziom w kraju. Ale jeżeli chcemy zaistnieć w rankingach na wysokiej pozycji, ten poziom musi skoczyć do minimum 20 proc. W przypadku PAN wiązałoby się to z przyjęciem ok. 200–300 osób z zagranicy. Do tego niezbędne są jednak stypendia. Wyliczyliśmy, że potrzeba na ten cel 100 mln zł rocznie. To jest suma do udźwignięcia przez budżet państwa. Prawie wszystkie kraje mają programy promujące ich uczelnie w zajmowaniu wysokich pozycji w rankingach. Często przeznaczają na to wielkie nakłady finansowe.
Utworzenie w Polsce uczelni, która byłaby wysoko pozycjonowana w międzynarodowych zestawieniach, spowodowałoby, że coraz więcej osób z zagranicy chciałoby do nas przyjeżdżać, bo ludzie zwracają uwagę na ten aspekt.
W naszym środowisku pojawiły się także inne propozycje. Jestem otwarty na dialog. Nie będę forsował żadnej koncepcji, dlatego powołałem komisję do spraw opracowania założeń nowelizacji ustawy o PAN. W jej skład weszły osoby, które zgłaszały projekty zmian. Chcemy osiągnąć kompromis i wypracować wspólną koncepcję, która powinna być gotowa za kilka miesięcy. Jedno jest pewne, musi to być koncepcja odważnych zmian. Taka jest przecież ustawa 2.0. Podobnie powinno być z ustawą o PAN.
Pojawił się też pomysł firmowany przez trzech wybitnych naukowców: prof. Macieja Żylicza, prof. Elżbietę Witkowską-Zarembę oraz prof. Jacka Kuźnickiego, który zakłada m.in. utworzenie nowych organów w PAN, np. senatu, i ogranicza liczbę kadencji prezesa do jednej, która miałaby trwać sześć lat. Jak pan to ocenia?
Propozycja bazuje na systemie obowiązującym w Towarzystwie Maxa Plancka. Jednak jej autorzy nie uwzględnili niezwykle istotnego elementu, tj. zachowali osobowość prawną instytutów. Tak nie jest w przypadku instytutów Maxa Plancka. Jeżeli instytuty utrzymają pełną niezależność, to w takim wypadku senat nie będzie miał tak istotnego znaczenia.
Kwestia długości kadencji prezesa PAN ma w mojej ocenie znaczenie marginalne. Chociaż osobiście jestem za obecnym zapisem (4-letnią kadencję prezes może pełnić dwukrotnie – przyp. red.). Po pewnym etapie następuje bowiem sprawdzenie i decyzja, czy dana osoba spełniła oczekiwania. Rozumiem, że pomysłodawcy chcieli, aby prezes od początku działał zdecydowanie, nie oglądając się na wybory. Ja na to nie patrzę. Gdyby było inaczej, nie zaproponowałbym koncepcji UPAN, która wzbudziła pewną nieufność i opór.
Profesor Elżbieta Witkowska-Zaremba, która jest jednym z autorów powyższej propozycji, weszła w skład powołanego przeze mnie zespołu. Zależy nam bowiem na wypracowaniu kompromisu, który zaakceptuje całe środowisko.
Czy w samym PAN widzi pan potrzebę zmian?
Tak. Nauka się zmienia. Powstają nowe dyscypliny, otwierają się nowe kierunki badań. My musimy być otwarci na te zmiany, bardziej elastyczni i dynamiczni. Powinniśmy przedefiniować nasze podejście do nauki. Pójść w kierunku większej interdyscyplinarności.
Rozwoju nie będzie jednak bez wykwalifikowanej kadry. Jak motywować do pracy osoby, których pensje są na bardzo niskim poziomie? W PAN jest to problem, który ciągnie się od lat.
To prawda. Musimy też patrzeć, jak inne jednostki naukowe wynagradzają swoich pracowników, bo to z nimi o nich konkurujemy. Zapowiadane są podwyżki na uczelniach, jednak z nich wyłączeni są naukowcy z PAN. To jest problem. Kolejna kwestia to 50 proc. kosztów uzyskania przychodów. Ustawa 2.0 nie wspomina w tym zakresie o pracownikach naukowych instytutów. Chociaż wicepremier Jarosław Gowin deklarował, że ten zapis ma zastosowanie także do nich. Zobaczymy, jak w praktyce izby skarbowe będą do tej kwestii podchodzić.