Po tekście DGP resort MSW przyznaje się do niezręczności i zmienia... uzasadnienie.



Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało wczoraj do konsultacji międzyresortowych poprawione uzasadnienie do projektu rozporządzenia dotyczącego regulaminu pobytu w ośrodku dla cudzoziemców, na takie, które – jak tłumaczy – oddaje „rzeczywiste stanowisko resortu w tej sprawie”.
Z uzasadnienia rozporządzenia, którego efektem – zdaniem ekspertów – będzie stworzenie gett edukacyjnych, zniknęły najbardziej kontrowersyjne sformułowania, m.in. o tym, że ma to być rozwiązanie, które „odciąży lokalną sieć szkół w sytuacji wzrostu liczby uczniów oraz może zminimalizować negatywne nastawienie ze strony lokalnej społeczności związane z uczęszczaniem znacznej liczby dzieci cudzoziemskich do placówek edukacyjnych, w których uczą się dzieci polskie”, a także to mówiące, że dzieci uchodźców nie zawsze dobrze radzą sobie z nauką, co „wpływa negatywnie i demobilizująco [...] na dzieci polskie”. Te zdania budziły już wcześniej sprzeciw niektórych przedstawicieli samorządów.
Reklama
Jednak z samego pomysłu zostawienia możliwości samorządom przesuwania edukacji do ośrodków poza siedzibą szkoły, tj. w ośrodkach dla cudzoziemców, resort się nie wycofuje. To nie obowiązek – podkreśla resort – a jedynie możliwość.

Reklama
Jak wynikało z rozmów DGP, choć część samorządów mocno pomysł skrytykowała – uważając, że to rozwiązane niekorzystne zarówno dla dzieci cudzoziemskich, jak i polskich uczniów – to są gminy, które z takiej możliwości skorzystają. Jak przekonują – dla dobra uchodźców, ale przede wszystkim polskich dzieci, którym obecność uczniów z innych krajów obniżała poziom edukacji.
Po naszej publikacji MSWiA wydało komunikat, że jego celem nie jest wykluczenie dzieci cudzoziemców z systemu polskiej edukacji, a jedynie udzielenie wsparcia w fazie przygotowawczej edukacji przed pójściem do szkoły.
Jednak już Urząd do Spraw Cudzoziemców (który miał udział przy powstawaniu przepisów) nie ukrywał innych powodów, np. że „jest to dobre rozwiązanie, ponieważ daje możliwość nauki na terenie ośrodków, która mogłaby być wykorzystana np. w sytuacji zwiększonego napływu cudzoziemców na terytorium Polski i rosnących obciążeń dla systemu oświaty”. Jego zdaniem jest szczególnie istotne w kontekście częstego wykorzystywania przez cudzoziemców procedury uchodźczej w Polsce w celu dalszej migracji na zachód Europy i tym samym dużej rotacji dzieci cudzoziemskich w szkołach.
Taki pomysł – nazywany przez część ekspertów segregacją i chęcią pozbycia się problemu – idzie w poprzek rozwiązaniom w innych krajach, które mają już długie doświadczenie z uchodźcami. Na przykład w Szwecji najpierw uczono języka, ale trzy lata temu zmieniono zasady i dzieci od razu wchodzą do systemu nauczania. Podobnie jest we Francji, gdzie każdy ma obowiązek szkolny niezależnie od statusu migracyjnego. Identycznie jest w Niemczech i Holandii.
Beneficjentami tego podejścia są także Polacy. – Moja wnuczka w Anglii po roku nauki w szkole powszechnej zdobywa nagrody za naukę. Nikt jej nie wysyłał na osobne lekcje. Chłonęła język między miejscowymi. Ten pomysł o osobnej nauce to tragedia dla uczniów. I fatalne świadectwo dla decydentów – skomentowała jedna z użytkowniczek Twittera pomysły resortu.