Minister edukacji narodowej Anna Zalewska w marcu podpisała pierwszą partię rozporządzeń wykonawczych do ustawy z 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe (Dz.U. z 2017 r. poz. 59; dalej: u.p.o.). Regulacja ta zawiera 55 delegacji do wydania takich aktów. Nie oznacza to, że taka będzie liczba rozporządzeń wydanych przez ministra.
Zgodnie bowiem z par. 119 Zasad techniki prawodawczej, stanowiących załącznik do rozporządzenia prezesa Rady Ministrów z 20 czerwca 2002 r. (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 283), na podstawie jednego upoważnienia ustawowego wydaje się jedno rozporządzenie, które wyczerpująco reguluje sprawy przekazane do unormowania w tym upoważnieniu. Jeżeli jednak jedno upoważnienie ustawowe przekazuje do uregulowania różne sprawy, które dają się tematycznie wyodrębnić tak, że ich zakresy są rozłączne, można wydać na podstawie takiego upoważnienia więcej niż jedno rozporządzenie.
Liczba upoważnień zawartych w u.p.o. już na etapie projektu powodowała kontrowersje. W opinii do projektu u.p.o. (druk nr 1030) dr Sławomir Chomoncik pisał, że „jako nieznaczny mankament regulacji należy uznać zbyt liczne przepisy pozwalające na późniejsze uregulowanie poszczególnych kwestii poprzez wydanie odpowiednich rozporządzeń przez ministra do spraw oświaty i wychowania, co wiąże się z ryzykiem nieskoordynowania przepisów wykonawczych i powstania opóźnień w ich ogłoszeniu.”