Zgodnie bowiem z par. 119 Zasad techniki prawodawczej, stanowiących załącznik do rozporządzenia prezesa Rady Ministrów z 20 czerwca 2002 r. (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 283), na podstawie jednego upoważnienia ustawowego wydaje się jedno rozporządzenie, które wyczerpująco reguluje sprawy przekazane do unormowania w tym upoważnieniu. Jeżeli jednak jedno upoważnienie ustawowe przekazuje do uregulowania różne sprawy, które dają się tematycznie wyodrębnić tak, że ich zakresy są rozłączne, można wydać na podstawie takiego upoważnienia więcej niż jedno rozporządzenie.

Liczba upoważnień zawartych w u.p.o. już na etapie projektu powodowała kontrowersje. W opinii do projektu u.p.o. (druk nr 1030) dr Sławomir Chomoncik pisał, że „jako nieznaczny mankament regulacji należy uznać zbyt liczne przepisy pozwalające na późniejsze uregulowanie poszczególnych kwestii poprzez wydanie odpowiednich rozporządzeń przez ministra do spraw oświaty i wychowania, co wiąże się z ryzykiem nieskoordynowania przepisów wykonawczych i powstania opóźnień w ich ogłoszeniu.”

Na dzień oddania tekstu do druku szefowa resortu edukacji wydała sześć rozporządzeń wykonawczych, które zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw. Biorąc więc pod uwagę tę liczbę w stosunku do tych, które mają być wydane, rzeczywiście istnieje realne niebezpieczeństwo opóźnień. Jednak do wejścia w życie większości przepisów u.p.o., czyli do 1 września 2017 r., zostało jeszcze pięć miesięcy. Poza tym art. 383 ustawy z 14 grudnia 2016 r. - Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe (Dz.U. z 2017 r. poz. 60) przewiduje, że dotychczasowe przepisy wykonawcze zachowują moc do dnia wejścia w życie nowych regulacji. Nie występuje więc niebezpieczeństwo powstania luki prawnej.

Zainteresował cię ten artykuł? Wszystko o reformie oświaty znajdziesz w specjalnym dodatku DGP - REFORMA OŚWIATY NABIERA ROZPĘDU. PIERWSZE ROZPORZĄDZENIA JUŻ WYDANE