Nie ma szans, aby koszty aplikacji prawniczych były pokrywane z funduszy, którymi na cele aktywizacji zawodowej dysponują urzędy pracy. Od strony prawnej nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby ze środków funduszu pracy finansowane były egzaminy adwokackie czy też radcowskie.
To clou odpowiedzi, jakiej udzielił wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej trzem posłom Prawa i Sprawiedliwości, którzy wpadli na taki pomysł ulżenia przyszłym adwokatom i radcom prawnym.
O interpelacji wystosowanej do MRPiPS przez posłów Adama Ołdakowskiego, Jerzego Gosiewskiego i Jerzego Małeckiego w sprawie możliwości dofinansowania aplikacji prawniczych z urzędu pracy pisaliśmy pod koniec sierpnia. Ich inicjatywa spotkała się z życzliwym przyjęciem ze strony przedstawicieli władz samorządu adwokackiego. Jak się jednak okazuje, proponowane przez parlamentarzystów rozwiązanie nie znajdzie zastosowania w praktyce. A wszystko przez przepisy ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz.U. z 2017 r. poz. 1065, ze zm.), na podstawie których urzędy pracy prowadzą aktywizację zawodową osób bezrobotnych. Jak tłumaczy wiceminister pracy Stanisław Szwed, aplikacji korporacyjnych nie można uznać za szkolenia, na które starosta może kierować bezrobotnych lub poszukujących pracy.
Reklama
„Aplikacje prawnicze oraz egzaminy kończące aplikacje prawnicze nie umożliwiają uzyskania żadnego z dokumentów wymienionych w art. 40 ust. 1 pkt 3a, uprawniających do wykonywania zawodu, a jedynie stanowią rodzaj przygotowania zawodowego oraz sprawdzian wiedzy i umiejętności nabytych w trakcie aplikacji przygotowującej do egzaminu np. adwokackiego czy radcowskiego” – czytamy w odpowiedzi na interpelację.
Problemem jest również długość aplikacji, które trwają aż trzy lata. Tymczasem zgodnie z ustawą szkolenie dla osób posiadających kwalifikacje zawodowe, które jest finansowane ze środków Funduszu Pracy, może trwać 12 miesięcy, a w sytuacjach uzasadnionych programem szkolenia w danym zawodzie nie dłużej niż 24 miesiące.

Reklama
Wiceminister nie widzi za to przeszkód prawnych do tego, aby urzędy pracy finansowały egzaminy adwokackie czy radcowskie. Ich zdanie bowiem prowadzi do uzyskania prawa wykonywania zawodu adwokata czy radcy prawnego, a w ustawie jest mowa o tym, że „starosta (urząd pracy) na wniosek bezrobotnego może sfinansować ze środków Funduszu Pracy, do wysokości przeciętnego wynagrodzenia, koszty egzaminów umożliwiających uzyskanie świadectw, dyplomów, zaświadczeń, określonych uprawnień zawodowych lub tytułów zawodowych oraz koszty uzyskania licencji niezbędnych do wykonywania danego zawodu”.
Nie oznacza to jednak, że aplikanci takie wsparcie otrzymają. Na przeszkodzie stoją, jak to zwykle bywa, kwestie finansowe. Jak zauważa wiceminister Szwed, sfinansowanie ze środków Funduszu Pracy kosztów egzaminów adwokackich i radcowskich byłoby możliwe wyłącznie w ramach dotychczasowego poziomu wydatków. „W konsekwencji mniej środków finansowych przeznaczonych byłoby na wsparcie osób w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy – nie posiadających w ogóle kwalifikacji zawodowych lub o niskich kwalifikacjach” – stwierdza wiceminister. Z tych też powodów MRPiPS obecnie nie przewiduje wsparcia aplikantów prawniczych ze środków będących w dyspozycji urzędów pracy.
WAŻNE
Aplikacji korporacyjnych nie można uznać za szkolenia, na które starosta może kierować osoby bezrobotne lub poszukujące pracy