statystyki

Ratownik medyczny: Odpowiedzialna praca z wynagrodzeniem na poziomie „konserwatora powierzchni płaskich”

autor: Mira Suchodolska16.07.2017, 11:00
Inne służby wypracowały sposoby na to, żeby swoich ludzi nie zostawiać samych. Psycholog po ciężkich akcjach to standard. Ratownicy mogą pogadać między sobą, w przerwie, jeśli taka się zdarzy

Inne służby wypracowały sposoby na to, żeby swoich ludzi nie zostawiać samych. Psycholog po ciężkich akcjach to standard. Ratownicy mogą pogadać między sobą, w przerwie, jeśli taka się zdarzyźródło: ShutterStock

Można ich traktować jak niewolników. Można ich bić, wyzywać, opluć. Gardzić nimi i jednocześnie żądać, aby z poświęceniem ratowali nasze życie. Ratownicy medyczni

Reklama


Bieżące wydarzenia sprawiły, że media nie wspominają już o planowanym na 19 lipca proteście ratowników medycznych. Już jest raczej pewne, że wielkiego zamieszania, a tym bardziej podwyżek, z tego nie będzie. Środowisko jest za bardzo rozdrobnione. W komitecie organizacyjnym znalazło się 25 – z ponad 50 – organizacji reprezentujących ratowników. Są wśród nich różne grupy: jedni pracują w prywatnych firmach, inni świadczą swoje usługi dla placówek publicznych. Mają nieco sprzeczne interesy, a na dodatek dali się rozegrać politykom jak dzieci. Nieliczni przebąkują o zaostrzeniu protestu, o tym, że pewnego dnia opuszczą ambulanse (oczywiście bez szkody dla pacjentów), rozpoczną głodówkę. Ale prawda jest taka, że brakuje im czasu. Zwłaszcza jeśli trzeba przepracować 400 godzin miesięcznie. Żeby zarobić, lecz także dlatego, że w ratownictwie medycznym jest za mało ludzi.

Przecież robię ważną rzecz

W internecie nie brakuje ogłoszeń dla ratowników. „Jeśli potrafisz zaangażować się w swoją pracę i opiekę nad powierzonym Ci pacjentem, jesteś odpowiedzialny, opanowany i godny zaufania, ta praca jest właśnie dla Ciebie”, obiecują. Oferują wynagrodzenie 16 zł brutto na godzinę i „pracę pełną wyzwań”.

W Polsce jakieś 15 tys. ludzi wykonuje odpowiedzialną i ważną pracę, wymagającą dużych kompetencji, wysiłku, odporności psychicznej, a jednocześnie zadowala się wynagrodzeniem na poziomie „konserwatora powierzchni płaskich”. Lubią to, co robią, wielu z nich pewnie robiłoby to za darmo, co pozwala rządzącym nie doceniać ich wysiłku.

Jowita pracuje jako ratownik medyczny od dziesięciu lat. Mówi, że w dobrym miesiącu (czyli gdy się uzbiera odpowiednia liczba dyżurów) zarabia 2 tys. zł na rękę, w gorszym jakieś 1,8 tys. zł. Jest na etacie, obroniła się przed wyrzuceniem na kontrakt, choć część kolegów chwali sobie możliwość dorobienia – jeśli się jeździ po 300–400 godzin miesięcznie, trochę się uzbiera. Ale na kontrakcie samemu trzeba płacić ZUS, nie ma mowy o płatnym urlopie, o pieniądzach z socjalu na wakacje pod gruszą nie wspominając. Poza tym – mówi kobieta – nie chciałaby się zapracować na śmierć. 400 godzin miesięcznie to ponad 13 godzin pracy każdego dnia. – A ja bym chciała jeszcze żyć – mówi. Czasem spotkać się ze znajomymi, pójść do kina. Teraz w jej życiu pojawiło się dziecko. To szczęście i nowe wydatki. Mąż pojechał do pracy za granicę. Pomaga finansowo rodzina. – Wiele razy myślałam o tym, żeby zmienić zawód, przebranżowić się. Ale co, pójdę do supermarketu na kasę? Albo do fabryki stać przy taśmie? Przecież ja robię ważną rzecz: ratuję ludzi. Bronię granicy, za którą jest pustka i śmierć. Mam się tego wyrzec za paręset złotych? – pyta.

Każdy z ratowników ma swoją ulubioną historię do opowiedzenia, w której pojawia się niczym anioł i wyrywa ludzkie istnienia z objęć śmierci. Jowita opowiada o dramatycznym wezwaniu: „Przyjedźcie, bo coś wypadło z mojej kobiety”. Był wieczór, ciemno, mieszkanie, a raczej melina, bez prądu. Na środku pokoju stała rozkraczona nad wiadrem kobieta, spomiędzy nóg zwisał noworodek, majtał się na pępowinie. Obok konkubent i kilkoro chodzącego już na własnych nogach drobiazgu. Gdyby przyjechali minutę później, podduszony noworodek – jak się okazało, dziewczynka – byłby pewnie nie do odratowania. To była bliźniacza ciąża, szósty miesiąc. Drugie dziecko, chłopiec, przyszło na świat już w normalnych warunkach, w szpitalu. – Dziewczynka była trochę uszkodzona, rodzice jej nie chcieli, zostawili w szpitalu, zabrali tylko chłopca – relacjonuje kobieta. Na szczęście jest nadzieja, że z małą wszystko będzie dobrze. To największa radość, kiedy ocali się kogoś, kto ma całe życie przed sobą. Ale satysfakcja jest także wtedy, kiedy przywraca się do życia starszą osobę. Choćby na chwilę. Taka sytuacja: reanimowali pana, już w wieku poprodukcyjnym. Udało się przywrócić funkcje życiowe. Ale dwa tygodnie później zmarł. – Myślę, że ten czas był cenny dla niego i jego bliskich. On mógł się pożegnać, uporządkować sprawy. Im łatwiej było się potem pogodzić z jego śmiercią, bo już wiedzieli, że jest bardzo chory – domyśla się Jowita.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (21)

  • szahid(2017-07-16 11:55) Zgłoś naruszenie 223

    Czas powiedzieć to otwarcie, polscy pracownicy, którzy mniej lub bardziej pośrednio opłacani są z budżetów: państwowego lub samorządowych zarabiają grosze, z reguły nie więcej niż 2500 na rękę, a często nawet poniżej 2000. To się dot. pielęgniarek, policjantów, ratowników medycznych, strażaków, nauczycieli, urzędników, kuratorów, pracowników sądownictwa i prokuratur.....

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Kamil(2017-07-17 01:21) Zgłoś naruszenie 92

    Prawda jest taka ze kazdy w miare rozgarniety czlowiek za piekarza upiecze chleb, za nauczyciela przeprowadzi lekcje, za budiwlanca wymuruje ścianę. Kazdy z tych zawodów musialby sobie odpowiedziec na pytanie czy pojedzie do urwanej nogi lub do zatrzymania krazenia u noworodka. Jesli tak to wporzadku. Mozna zlikwidowac cale te ratownictwo medyczne. Jesli nie to czas docenic tych ludzi za zaangazowanie w prace i za kwalifikacje ktorych nie da sie nauczyc w jeden dzien tak jak piec, enia chleba czy robieni bip bip na kasie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • koralka(2017-07-16 14:56) Zgłoś naruszenie 823

    nikt wam tam nie każe pracować ratownicy w sumie mają na miesiąc po 5000 zł kontrakt + umowa, robią 350 h z czego połowę siedzą. Zapraszam na budowę na 180 h i zobaczymy co was bardziej zmęczy, dlaczego Wy, a nie inne zawody mają dostać? w czym wasza praca jest lepsza, w czym wy jesteście lepsi.?

    Pokaż odpowiedzi (7)Odpowiedz
  • Maria(2017-07-16 13:19) Zgłoś naruszenie 71

    Za czasow PO w 2014 r. odeszlam z urzedu na emeryture z wynagrodzeniem 1600zl netto.Obecnie zarobki wynosza 2000zl.netto.plus nagrody. Brak podwyzki plac przez 8 lat wplynal rowniez na zanizona emeryture. Licze na rekompensate.

    Odpowiedz
  • Gos(2017-07-16 15:21) Zgłoś naruszenie 60

    Do Leszek-też umiem intubowac i wiele innych rzeczy,a zarabiam minimum.Pozdrawiam-pielęgniarka anestezjologiczna.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • cozy powell(2017-07-16 20:54) Zgłoś naruszenie 53

    Za ile godzin w miesiącu p.qwerty? Wykształcenie wyższe, podyplomówka, a 18 godzin to wyrabiam już w poniedziałek.

    Odpowiedz
  • kaja(2017-07-17 06:36) Zgłoś naruszenie 51

    Do Kamil. Każdy zawód jest potrzebny i ważny i każdy powinien zarabiać godnie. W Polsce jeszcze długo będziemy biedować, albo zawsze, do skończenia życia na ziemi. Tak było jest i będzie i nie ma co się łudzić, że będzie lepiej, ponieważ jest coraz gorzej. Nigdy przedtem nie było takich rozbieżności w płacach, złodziejstwa w świetle prawa, rozdawnictwa na lewo i prawo naszych pieniędzy itp, itd. Komuniści mogli by się uczyć szalbierstwa od obecnie nam panujących.

    Odpowiedz
  • qwerty(2017-07-16 13:52) Zgłoś naruszenie 45

    Nauczyciel stażysta 2294zł, kontraktowy 2361zł - oczywiscie brutto. Tyle przez pierwszych 5 lat pracy.

    Odpowiedz
  • gość(2017-07-18 08:01) Zgłoś naruszenie 33

    Nie mam pojęcia o te( zgłoszenia naruszenia). Całkowicie się zgadzam odpierającymi z kaja, koralka. Natomiast mam zastrzeżenia do wykształconych rzekomo ratowników na forum. Ta cała służba zdrowia w tym lekarze , ratownicy , pielęgniarki, kartotekowe w Polsce wszyscy udani wysokie mniemanie osobie mianująca się kastą jak w sądach . Jeszcze kolka innych zawodów ( nauczyciele ) można dodać. Od 30 lat z roku na rok jest coraz gorzej

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • freeeeeeeeeeeeeeeeee(2017-07-19 13:28) Zgłoś naruszenie 00

    niech pokaza paski zarobkow. kosza po 4-7 tys robiac 8 godz / dziien. te historie o 2 tysiacach niech se w poldupki wsadza

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama