Po uchwale Sądu Najwyższego z 12 czerwca (sygn. akt II PZP 1/14) aż 2,5 tysiąca firm transportowych podpisało się pod petycją do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) z prośbą o podjęcie pilnych zmian legislacyjnych. Stanowisko SN, które jednoznacznie potwierdzało, że zapewnienie kierowcy miejsca do spania w kabinie pojazdu nie jest równoznaczne z zapewnieniem mu bezpłatnego noclegu, otworzyło drogę do występowania z roszczeniami za wypłatę ryczałtów za trzy lata wstecz. Średnio po 60–80 tys. zł.

Chodzi o budżetówkę

Zdaniem przedsiębiorców i prawników obecne przepisy nie uwzględniają w ogóle specyfiki branży. Dlatego domagają się od resortu zmiany zapisów rozporządzenia w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej (Dz.U. z 2013 r. poz. 167). Chodzi o wyłączenie grupy zawodowej kierowców spod przepisów rozporządzenia albo określenie w nim, że ryczałty za noclegi przysługują tylko wtedy, kiedy zostało to określone w umowie z pracodawcą, regulaminie lub w przepisach wewnątrzzakładowych.

Ministerstwo odpowiedziało jednak, że przedsiębiorcy wysłali petycję pod niewłaściwy adres. „Regulacje pozostające we właściwości MPiPS, ze względu na swój charakter, nie mogą normować kwestii pozostających w obszarze zainteresowania autorów petycji. Wydawane na podstawie art. 775 k.p. rozporządzenie dotyczy wyłącznie należności z tytułu podróży służbowych przysługujących pracownikom państwowej lub samorządowej sfery budżetowej” – pisze Radosław Mleczko, podsekretarz stanu w MPiPS.

– Natychmiast po otrzymaniu takiego pisma zwróciliśmy się do Sądu Najwyższego, a ten jeszcze raz potwierdził, że przepisy tego rozporządzenia dotyczą wszystkich pracodawców, także prywatnych firm. Przedsiębiorcy są zupełnie zagubieni – wyjaśnia Marek Loos, redaktor pisma „Transport Manager”, które koordynowało akcję zbierania podpisów pod petycją.

Zdaniem Joanny Jarosz-Zugaj, autorki bloga AdwokatwTransporcie.pl, rację ma MPiPS.

– Wbrew temu, co sądzi SN, wskazane rozporządzenie nie obejmuje swym zasięgiem wszystkich, a tylko konkretną grupę pracowników sfery budżetowej. To oznacza, że można je stosować tylko wówczas, gdy kwestie noclegów i ewentualnego wynagradzania z tego tytułu nie zostały w żaden sposób uregulowane w umowach czy regulaminach pracy – podkreśla adwokat Joanna Jarosz-Zugaj.

– Tymczasem SN stworzył zasadę, którą według niego należy stosować niezależnie od stanu faktycznego, przesądzając jeszcze o tym, że kwoty przysługujących ryczałtów nie mogą być niższe niż w rozporządzeniu – tłumaczy.

Będzie wniosek do TK

Podobnie twierdzi Maciej Wroński, prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska.

– Osobiście uważam, że ministerstwo ma rację. Takie też stanowisko podczas rozprawy przed SN prezentował prokurator generalny – przypomina prawnik.

– To pokazuje, jak różne organy władzy państwowej w sposób odmienny interpretują te same przepisy. W jaki sposób ma się zachować adresat tych regulacji? Jeżeli przepisy są niejasne, nieprecyzyjne i w tak odmienny sposób interpretowane, to może to świadczyć o ich niekonstytucyjności – wskazuje Maciej Wroński, który zdradza, że trwają już prace nad wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego.

Wykładnia ministerstwa nie jest wiążąca, ale – jak przypomina Wroński – uchwała SN także nie jest wiążąca de iure. Choć oczywiście de facto ma ogromne znaczenie dla sądów niższych instancji. Eksperci zwracają uwagę, że stanowisko SN w przedmiocie interpretacji przepisów o ryczałtach w praktyce powoduje masowe roszczenia pracowników. Co więcej, roszczenia te obejmują wszelkie okresy: zarówno czas, w którym obowiązywało stare rozporządzenie z 2002 r. (do którego odnosiło się zagadnienie prawne), jak i nowe z 2013 r.