Plany wyłączenia z ruchu 3 z 19 tys. km torów przewiduje najnowsza strategia PKP do 2015 r. To element restrukturyzacji spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, który ma dać 500–800 mln zł oszczędności rocznie. Zamykanie torów – nazywane eufemistycznie „optymalizacją” – miało ruszyć pełną parą już w 2013 r., ale proces się przeciągnie. Jak dowiedział się DGP, decydentów zaskoczyła negatywna reakcja opinii publicznej po ogłoszeniu zamiaru cięć przez prezesa PKP.

– W sprawie optymalizacji nie będzie wykonywać żadnych gwałtownych i nieprzemyślanych ruchów. Zanim podejmiemy decyzje, przeprowadzone zostaną szeroko zakrojone konsultacje. Trzeba dać czas spółce PKP PLK na rozmowy, np. z samorządami województw – wyjaśnia DGP wiceminister transportu Andrzej Massel.

Proces ma nadzorować ściągnięty do PKP PLK nowy wiceprezes do spraw restrukturyzacji Filip Wojciechowski. – Na razie odbyły się spotkania z władzami pięciu województw. Zawieszenia linii będą dotyczyć wyłącznie odcinków, na których nie ma ruchu pociągów albo odbywa się on bardzo rzadko – powiedział nam Jakub Karnowski, prezes PKP.

PKP podaje, że chodzi o 140 odcinków torów. Ale lista wciąż nie jest ostateczna. Ministerstwo Transportu ma poważne zastrzeżenia do raportu firmy McKinsey, na podstawie którego PKP przygotowały propozycje cięć. DGP dotarł do założeń tego opracowania.

Z powodu niskiej rentowności zamknięte miały być tory świeżo po modernizacji, np. linia między Piłą i Ulikowem, która stanowi część reaktywowanego we wrześniu ub. roku połączenia z Piły do Szczecina. Do wycofania z ruchu został wytypowany zmodernizowany za 50 mln zł w latach 2011–2012 odcinek Lublin – Lubartów. Ten sam los miał spotkać tory z Olsztyna do Szczytna, który są modernizowane kosztem 188 mln zł.

Na liście McKinseya znalazł się odcinek z Płocka do Sierpca, który stanowi łącznik rafinerii Orlenu z północną częścią kraju oraz linia z Małkini stanowiąca alternatywny dojazd transportów z węglem do elektrowni w Ostrołęce. Kolej chciała się wycofać z utrzymywania torów, m.in. do baz PGNiG w Barnówku i Rejowcu, kopalni węgla kamiennego w Bełchatowie i zakładów chemicznych w Policach. Jeśli tory zostaną wyłączone, całość transportu przejmą ciężarówki.

– Ostateczna wersja listy torów do optymalizacji będzie się bardzo różniła od propozycji McKinseya. Dopóki trwają konsultacje, piłka jest w grze – mówi nasz informator zaangażowany w negocjacje.

Typując linie do zamknięcia, PKP mają wziąć pod uwagę przychody, koszty, liczby podróżnych oraz specyfikę regionu: poziom bezrobocia, sąsiedztwa obiektów strategicznych dla gospodarki i poziom komunikacji alternatywnej.

– PKP zmniejszyły od 1989 r. sieć torów z 26 do 19 tys. km. Wtedy działania przechodziły bez echa, teraz wreszcie pojawił się sprzeciw – mówi Karol Trammer z pisma z „Z biegiem szyn”. – Mam nadzieję, że konsultacje to gra na czas, która zaowocuje okrojeniem programu cięć. Bo kolej to system naczyń połączonych: jeśli zamyka się linie boczne, zmniejsza się też ruch na linii głównej – przewiduje.

Część ekspertów twierdzi jednak, że wielkość sieci nie jest dogmatem i należy ją regulować adekwatnie do możliwości finansowych. – Proces zamykania torów jest nieunikniony, bo Polski nie stać na tak rozległą ich sieć. Pierwotna wersja raportu McKinseya zakładała likwidację 8 tys. km szyn, więc i tak plany zostały okrojone – twierdzi Wojciech Śmiech z portalu Rynek Kolejowy.

Od 1989 r. PKP zmniejszyły już sieć torów z 26 do 19 tys. km