statystyki

Transportowa wojna zaszkodzi Europie

02.07.2017, 15:30; Aktualizacja: 02.07.2017, 16:19
Komisja Europejska pracuje nad regulacjami, które mają poprawić konkurencyjność przewoźników starej Unii kosztem przewoźników z nowych państw unijnych, zwłaszcza Polski, która jest liderem tego rynku.

Komisja Europejska pracuje nad regulacjami, które mają poprawić konkurencyjność przewoźników starej Unii kosztem przewoźników z nowych państw unijnych, zwłaszcza Polski, która jest liderem tego rynku.źródło: ShutterStock

Dyskutowane obecnie w Brukseli regulacje będą mało skuteczne, a przy okazji szkodliwe dla całej Unii. I dla ekonomii, i dla ekologii.

Reklama


Komisja Europejska pracuje nad regulacjami, które mają poprawić konkurencyjność przewoźników starej Unii kosztem przewoźników z nowych państw unijnych, zwłaszcza Polski, która jest liderem tego rynku. Śmiem twierdzić, że cel ten nie zostanie osiągnięty, natomiast proponowane działania są szkodliwe dla konkurencyjności UE oraz uderzą w stan środowiska naturalnego.

Mnożenie barier

Regulacje te mają polegać na uznaniu kierowców za pracowników delegowanych (co oznacza wzrost wynagrodzeń oraz konieczność dodatkowych i długich przerw w pracy) oraz ograniczeniu kabotażu, czyli przewozów realizowanych przez polskich transportowców w danym kraju UE. Na to nakładają się liczne i uciążliwe obowiązki administracyjne. Można domniemywać, że chodzi o podwyższenie kosztów usług transportowych polskich przewoźników, które faktycznie zwykle są niższe od tych u konkurencji. I tu Komisja popełnia pierwszy poważny błąd: przewaga konkurencyjna polskich przewoźników nie bierze się z niższych kosztów wynagrodzeń, a przynajmniej nie tylko z tego powodu. Koszty wynagrodzeń w transporcie to nie więcej niż 30 proc. kosztów ogółem. Pozostałe podstawowe koszty (tabor i paliwo) są na takim poziomie, jak w innych krajach UE. Co zatem powoduje tak szybką i bezdyskusyjną ekspansję przewoźników z Polski? Otóż nowoczesny i dobrze zarządzany tabor, elastyczne podejście do klienta, solidność realizacji usług. Już w 2013 r. pojazdy spełniające normy euro 5 stanowiły aż 42 proc. floty polskich przewoźników międzynarodowych. Te czynniki spowodowały, że polskie firmy systematycznie poszerzały swój udział w rynku, i to pomimo konkurencji ze strony innych krajów nowej Unii oraz spoza niej. Polacy zdobyli uznanie firm spedycyjnych i klientów finalnych oraz posiedli wiedzę o rynku transportowym UE oraz krajów otaczających Unię. Dodajmy, że przewoźnicy ci nie byli i nie są hołubieni przez polską administrację i przepisy. Można nawet postawić tezę, że tor przeszkód, który musieli pokonać w Polsce, jest swoistym placem manewrowym ich zdolności konkurencyjnej.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama