Ponad 436 tys. różnych działań podjęły w ubiegłym roku gminy wobec rodziców niepłacących na dzieci. Jednak tylko niecałe 8 proc. z nich przyczyniło się do tego, że wzrosła ściągalność należności. W związku z tym, że od kilku lat wskaźnik zwrotów dokonywanych przez dłużników wynosi 12–13 proc. w stosunku do świadczeń wypłacanych z Funduszu Alimentacyjnego (FA), to zobowiązania alimentacyjne dłużników względem budżetu państwa urosły na koniec ubiegłego roku do 5,8 mld zł.

Wymiana informacji

Gminy prowadząc postępowania wobec niesolidnych rodziców, wykonują działania przewidziane w ustawie z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionych do alimentów (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1228 ze zm.). Potem w sprawozdaniach przesyłanych do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wykazują, ile z nich przyczyniło się do tego, że rodzic zaczął płacić na utrzymanie dziecka.

Z danych za 2013 r. wynika, że najwięcej podjętych działań, których było 436,2 tys., dotyczyło przekazania komornikom informacji uzyskanych w trakcie wywiadu alimentacyjnego i z oświadczenia majątkowego (84,3 tys.), wszczęcia postępowania o uznanie rodzica uchylającego się od zobowiązań (74,7 tys.) oraz zgłoszenia go do biura informacji gospodarczej, prowadzącego czarną listę dłużników (63,6 tys.).

Te liczby nie zawsze przekładają się jednak na efekt w postaci wyższej ściągalności alimentów. Bo o ile skuteczność związana z danymi przesyłanymi komornikom wynosiła 15,09 proc., to w dwóch pozostałych przypadkach było to odpowiednio 5,61 proc. oraz 5,3 proc.

Lepsze wyniki dały natomiast jedne z najrzadziej podejmowanych działań. Należy do nich przekazywanie komornikowi informacji uzyskanych przez pracownika socjalnego przy ubieganiu się przez dłużnika o świadczenia z pomocy społecznej. W 2013 r. było 2,8 tys. takich czynności, a ich skuteczność wyniosła 20,27 proc. Z kolei 22,22 proc. to efektywność występowania przez gminy z powództwem o alimenty od innych osób, ale takich działań odnotowano tylko 27.

– Takie wystąpienie nie jest wcale proste, wiąże się z dodatkowymi kosztami, a często same matki, aby nie psuć więzi rodzinnych z dziadkami dzieci, nie zgadzają się na to rozwiązanie – podkreśla Marzena Szuleta, kierownik biura świadczeń rodzinnych Urzędu Miasta w Kaliszu.

Więcej na świadczenia

Gminy zwracają też uwagę, że trudno o jednoznaczne oceny przydatności poszczególnych działań, bo sytuacja każdego dłużnika jest inna, uzależniona od tego, czy pracuje, gdzie mieszka, jaki jest jego wiek, stan zdrowia i sytuacja rodzinna. Co więcej, np. w 2012 r., gdy gminy też złożyły mało, bo 15 wniosków do sądu o alimenty od członków rodziny, to nie przyniosło to żadnych efektów (gminy wykazały w tym przypadku 0 proc. skuteczności). Z kolei skierowanie wniosku o zatrzymanie prawa jazdy miało wówczas 19,7 proc. skuteczności, przy 28,8 tys. takich spraw. Rok później liczba wniosków wzrosła wprawdzie do 33,2 tys., ale za to ich wpływ na wzrost ściągalności alimentów wyniósł tylko 6,32 proc.

– Zatrzymanie prawa jazdy jest pomocne szczególnie w przypadku nowych dłużników, a tych w trakcie roku nie przybywa dużo. Przeważają wśród nich osoby, które mają ten status od lat, prawo jazdy zostało im często już zabrane, ale przewidziane w przepisach czynności i tak musimy w stosunku do nich wykonywać – wyjaśnia Przemysław Andrysiak, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Zabrzu.

Dodaje, że w kolejnych latach nie należy się spodziewać, iż wskaźnik zwrotów będzie wzrastał, i to nie tylko ze względu na ograniczoną skuteczność wspomnianych działań. Jest to też związane z tym, że wprawdzie kwotowo dłużnicy zwrócili w 2013 r. 192,9 mln zł, co oznacza więcej o 7,2 mln zł niż w 2012 r., to w stosunku do tego, ile budżet wydał na świadczenia z FA, nie doszło do wzrostu. Zarówno w 2012, jak i w 2013 r. wskaźnik zwrotów wyniósł 13,1 proc. Wydatki na wsparcie rosną bowiem, chociaż nie ze względu na zwiększającą się liczbę uprawnionych, ale z powodu podwyższania przez sądy alimentów.

Pomoc dla rodzin

Pomoc dla rodzin

źródło: Dziennik Gazeta Prawna