statystyki

Pracodawcy we mgle. Rząd nie rozpieszcza już przedsiębiorców

autor: Łukasz Guza21.10.2016, 07:05; Aktualizacja: 21.10.2016, 08:33
szef pracodawca pracownik

Zaczyna brakować rąk do pracy, rząd wprowadza prosocjalne rozwiązania, związki zawodowe dyktują zmiany w prawie.źródło: ShutterStock

Zaczyna brakować rąk do pracy, rząd wprowadza prosocjalne rozwiązania, związki zawodowe dyktują zmiany w prawie. A firmy w tej nowej rzeczywistości nie umieją się odnaleźć.

Reklama


Przedsiębiorcy przez ostatnie lata byli rozpieszczani. Choć doskonała większość z nich uważa, że jest dokładnie odwrotnie i że są najbardziej prześladowaną grupą społeczno-zawodową. Przecież ciągle muszą użerać się ze skarbówką i ZUS, kontrolami kilkunastu inspekcji i niewydolnymi sądami. Na dodatek mają masę biurokratycznych obowiązków, problemy z niewydajnymi pracownikami i nierzetelnymi kontrahentami.

A przecież to oni ponoszą ryzyko finansowe związane z prowadzoną działalnością. I trudno odmówić im racji. Ale ci, którzy sobie z całą tą publiczno-biurokratyczną machiną poradzili, mogli się nieźle nad Wisłą urządzić. Rozpieszczała ich rzeczywistość polskiego rynku. Przez ostatnich kilkanaście lat, gdy bezrobocie utrzymywało się na stałym poziomie kilkunastu procent, mogli przebierać w kandydatach do pracy. I oszczędzali na pensjach – w końcu który z polskich pracowników nigdy nie usłyszał od szefa: jeśli ci się nie podobają warunki pracy i wynagrodzenia, to odejdź, mam na twoje miejsce dziesięciu chętnych kandydatów. Na dodatek mieli po swojej stronie państwo, które – wbrew ich opiniom – wcale nie zachowywało się wobec nich tak jednoznacznie nieprzyjaźnie.

Owszem, męczyło ich kontrolami i biurokracją, ale też tworzyło specjalne strefy ekonomiczne z podatkowymi zwolnieniami, przymykało oko na przestrzeganie norm prawa pracy, dopuściło do upowszechnienia śmieciowych umów, a nawet np. dopłacało do zatrudniania – czyli do zarabiania na pracy – bezrobotnych. Na dodatek przez osiem lat rządziła partia, która może nieco zawiodła nadzieje na wielkie reformy i uproszczenie prowadzenia biznesu, ale przynajmniej gwarantowała, że przedsiębiorcom w tym kraju nie stanie się krzywda.

To wszystko uśpiło czujność pracodawców. I oto nagle eldorado się skończyło. W ciągu zaledwie dwóch lat sytuacja na rynku pracy odmieniła się diametralnie – firmy mają coraz większy problem ze znalezieniem rąk do pracy. Jednocześnie władzę przejęła partia, która w kampanii wyborczej zapowiadała, że skończy się czas „sytych kotów”. Nie tylko nie gwarantuje firmom spokoju, ale chce wprowadzić nowe podatki i zaostrza prawo pracy. Związki zawodowe, które – poza wielkim przemysłem – traktowano jako ujadających, choć nieskutecznych oponentów, teraz piszą projekty ustaw, które popiera Sejm. Pracodawcy czują się dziś zapewne tak, jakby ktoś nagle wyłączył światło, a oni od nowa i po omacku muszą szukać drogi wyjścia z trudnej sytuacji. Jak na ekonomiczną elitę na razie radzą sobie nie najlepiej. W negocjacjach z rządem i związkowcami zadowalają się choćby minimalnymi ustępstwami. Za każdym razem, gdy zmienić się ma dotyczące ich prawo, grożą zwolnieniami. Ale jednocześnie w mediach żalą się, że pracowników brakuje, a kandydaci mają jakieś żądania płacowe i od nich uzależniają podjęcie zatrudnienia. Dla nich świat stanął do góry nogami. I na razie nie widać, aby mieli pomysł na to, jak go odwrócić.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama