statystyki

Rząd zmienia prawo: Umowy na czas określony krótsze, ale z dłuższym okresem wypowiedzenia

autor: Łukasz Guza09.09.2014, 07:00; Aktualizacja: 09.09.2014, 08:51
Jak się zmieni zatrudnienie na czas określony

Jak się zmieni zatrudnienie na czas określonyźródło: DGP

Umowy na czas określony będą krótsze, a okres ich wypowiedzenia – dłuższy. W dodatku wymówienia trzeba będzie uzasadnić. Rząd chce zrównać uprawnienia przysługujące osobom zatrudnionym terminowo i pracującym na stałe. Związki zawodowe czekają na szczegóły propozycji, a pracodawcy ostrzegają przed zbyt radykalnymi zmianami.

reklama


reklama


Prawie 3,5 mln zatrudnionych na kontraktach terminowych zyska stabilniejsze warunki pracy. Firmy nie będą mogły ich zwalniać za krótkim, dwutygodniowym wymówieniem. Okresy wypowiedzenia mają zostać zrównane z tymi obowiązującymi przy umowach na stałe (zależą one od stażu pracy i wynoszą maksymalnie trzy miesiące). Dodatkowo pracodawcy zostaną zobowiązani do wskazania przyczyny zakończenia takiego zatrudnienia oraz skonsultowania cięć ze związkami zawodowymi. Takie zmiany – jak dowiedział się DGP – są zawarte w rządowym projekcie nowelizacji kodeksu pracy, który ma zostać upubliczniony w ciągu najbliższych kilku dni.

Zmiany są konieczne, bo 13 marca 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dwutygodniowy okres wypowiedzenia, jaki przysługuje zatrudnionym terminowo w Polsce, dyskryminuje ich.

Zmiany wymusza także Komisja Europejska, która – po skardze NSZZ „Solidarność” – zakwestionowała obowiązujące u nas zasady pracy na czas określony. Po zmianach mają one wskazywać maksymalny okres, na jaki można zatrudniać czasowo. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział już, że będzie to 36 miesięcy.

– Proponowane zmiany są konieczne nie tylko ze względu na wyrok TSUE, lecz także po to, aby ograniczyć stosowanie kontraktów terminowych, które w wielu przypadkach były zawierane tylko po to, aby ominąć przepisy o umowach na czas nieokreślony – zauważa prof. Łukasz Pisarczyk z UW. Jego opinię potwierdzają dane PIP. Z ubiegłorocznych kontroli inspekcji wynika, że co czwarta umowa terminowa była zawierana na co najmniej trzy lata.

Koniec dyskryminacji czasowników

Długość okresu próbnego, szczegółowe zasady zrównania okresów wypowiedzeń umów czasowych i stałych oraz ograniczania możliwości zawierania tych pierwszych to zagadnienia, które najbardziej interesują pracodawców i zatrudnionych w związku z przygotowaną przez rząd nowelizacją kodeksu pracy. Zrównanie uprawnień pracujących terminowo i na czas nieokreślony jest korzystne dla zatrudnionych, ale wywołuje obawy firm. To istotne, bo gdy rząd przedstawi już projekt, trafi on do konsultacji społecznych.

– Nasza ocena będzie zależała od szczegółowych rozwiązań, w tym np. dotyczących długości okresów wypowiedzenia – zapewnia Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Nie jest jednak tajemnicą, że ograniczenie nadużywania umów terminowych to jeden ze sztandarowych celów związkowców. Z ubiegłorocznych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że 13 proc. zawiera się na okres przekraczający 5 lat, a ponad 27 proc. na co najmniej 3 lata. To sposób na obchodzenie przepisów o stałym zatrudnieniu.

Dla pracownika

Z punktu widzenia pracowników zarówno wydłużenie okresów wypowiedzenia umów terminowych, jak i konieczność uzasadnia wymówienia takich kontraktów oznacza większą stabilność etatów. Przyczyna zwolnienia wskazywana przez przedsiębiorcę może być kwestionowana przed sądem. Z kolei konieczność konsultowania wypowiedzeń umów terminowych ze związkami zawodowymi oznacza w praktyce, że zatrudnieni na czas określony będą wiedzieć wcześniej o zamiarze ich zwolnienia i mogą starać się go uniknąć (choćby przez korzystanie ze zwolnień lekarskich). Jednak i w tym zakresie istotne będą szczegółowe rozwiązania, które znajdą się w rządowym projekcie nowelizacji k.p.

– Nie chcielibyśmy, aby wspomniane zrównanie uprawnień oznaczało rezygnację z niektórych praw należnych obecnie osobom pracującym na stałe. Czyli aby np. nie wprowadzono jednego, miesięcznego okresu wypowiedzenia dla wszystkich umów, lecz była utrzymana zasada, że jeśli zatrudnienie na czas nieokreślony trwa ponad 3 lata, to wymówienie trwa 3 miesiące – wskazuje Paweł Śmigielski.

Takie całkowite zrównanie okresów wypowiedzenia byłoby w praktyce korzystne dla firm. Te są zainteresowane jednak także innymi szczegółowymi rozwiązaniami.

Firmy z rezerwą

Dla przedsiębiorców istotne jest np. to, czy po zmianach będzie obowiązywać jedynie zasada, że zatrudnienie na podstawie umów terminowych nie może trwać dłużej niż 36 miesięcy, czy także obecny przepis, zgodnie z którymi trzecia umowa czasowa z tym samym pracodawcą przekształca się w stały kontrakt. Od tego będzie bowiem zależeć, czy we wspomnianym okresie 36 miesięcy można zawrzeć dowolną ilość umów z tym samym pracownikiem (np. 12 umów na trzy miesiące każda), czy też już trzeci podpisany z tą samą osobą kontrakt przekształci się w ten na czas nieokreślony.

– Bez względu jednak na szczegółowy przepis zmiany i tak spowodują destabilizację na rynku pracy – ostrzega dr Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP.

Podkreśla, że jeśli dozwolone będzie zawieranie dowolnej liczby umów w okresie 36 miesięcy, pracodawcy będą podpisywać z zatrudnionymi nawet kilkanaście krótkich kontraktów, po to aby ograniczyć ryzyko związane z ich wypowiadaniem (i wskazywaniem przyczyny zwolnienia). Z kolei jeśli nadal będzie obowiązywać także zasada, że trzecia umowa przekształca się w stały kontrakt, to – jej zdaniem – firmy będą rezygnować z umów o pracę i proponować cywilnoprawne kontrakty, których wspomniane obostrzenia nie dotyczą.

– Lepszym rozwiązaniem byłoby wskazanie w przepisach przesłanek uzasadniających stosowanie terminowych kontraktów. Wówczas oba rodzaje umów różniłyby się i nie zarzucano by Polsce, że nierówno traktuje zatrudnionych – uważa Monika Gładoch.

Zdanie partnerów społecznych w omawianych sprawach jest istotne, bo wynik konsultacji społecznych może wpłynąć na ostateczne brzmienie przepisów. Dotyczy to zwłaszcza ewentualnego wydłużenia zatrudnienia na okres próbny (obecnie trwa maksymalnie 3 miesiące; centrale związkowe chciałyby, aby o wydłużeniu mógł decydować pracodawca w porozumieniu z zakładowymi związkami) czy samej długości maksymalnego okresu, na jaki zawiera się terminowe kontrakty (pracodawcy proponowali, aby wyniósł on 48 miesięcy, związki postulowały 18 miesięcy z możliwością wydłużenia w razie zawarcia porozumienia przez firmę i związki zawodowe).

Etap legislacyjny

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy przed konsultacjami społecznymi

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • a potem będzie płacz i zgrzytanie zębów... :)(2014-09-12 08:17) Odpowiedz 00

    Długi okres wypowiedzenia wcale nie jest dla pracownika korzystny. To pozorna korzyść i tylko w okresie kryzysu. Wspomnicie te słowa jak sobie znajdziecie lepszą pracę.

  • prawo pracy to delikatna materia(2014-09-12 08:30) Odpowiedz 00

    @ 2 - Daria
    Dokładnie odwrotnie. Uzasadnienie wypowiedzenia - TAK. Wydłużenie wypowiedzenia - powinno być opcjonalne pozostawione do wyboru pracownikowi. Albo powinna istnieć możliwość skrócenia okresu wypowiedzenia w drodze jednostronnej deklaracji pracownika - do 2 tygodni. Długi okres wypowiedzenia to mała dynamika rynku pracy. Nikomu to niestety służyć nie będzie. Nie chodzi o to, żeby dokopać którejś stronie, tylko o to, żeby praca była opłacalnym, przejrzystym i uczciwym przedsięwzięciem zarówno dla pracodawcy jak i pracownika. Długi okres wypowiedzenia to problem zarówno dla pracownika, który znalazł sobie lepszą prace i chciałby jak najszybciej do niej pójść, jak i pracodawcy, który może utracić płynność finansową niespodziewanie. Obawiam się, że wydłużenie okresu wypowiedzenia będzie skutkować obchodzeniem tego prawa na wiele sposobów...

    Natomiast uzasadnienie jak najbardziej powinno być. Choćby aby poinformować pracownika co robił źle, lub dać mu szansę na zaprotestowanie, jeżeli powód jest oczywiście nieprawdziwy i krzywdzący. Ponadto wiedza o przyczyna konieczna jest np. do dochodzenia niektórych roszczeń pracowniczych.

    @ 3 - p.
    Jeżeli upłynie czas na którym umowa została zawarta - to nie trzeba takiej umowy wypowiadać, więc i niczego uzasadniać.

  • dagome1(2014-09-09 08:53) Odpowiedz 00

    hahahahaahahahahahahaahahahah ludzie uwaga na portfele .Rząd znowu coś od nas chce

  • Daria(2014-09-09 09:11) Odpowiedz 00

    O ile w 100% zgadzam się z tym żeby okres wypowiedzenia umowy był dłuższy, o tyle nie mogę przejść obojętnie wobec podawania przyczyny wypowiedzenia. Często zdarza się tak, że między pracownikiem a pracodawcą nie ma po prostu chemii i mają się męczyć ze sobą do końca świata? Bo pracownik sam z siebie nie odejdzie, wykonuje prawidłowo swoją pracę, jest zadowolony z wynagrodzenia, a pracodawca nie ma powodu konkretnego dla którego chce go zwolnić, ludzie, nie popadajmy w paranoję!

  • p.(2014-09-09 09:50) Odpowiedz 00

    przepisy powinny regulować kiedy można zastosować terminowe kontrakty oraz także jestem zdania, że nie powinno wymagać się podawania przyczyny wypowiedzenia, którego długość jest zgodna z przepisami.

  • st 70(2014-09-09 12:02) Odpowiedz 00

    A ja uważm, że należy zostawić te stare przepisy o umowach o pracę, które obowiązywały od bardzo, bardzo dawna, komu to przeszakadzało

  • 007KAL(2014-09-09 12:05) Odpowiedz 00

    Mam genialny pomysł. Proponuję, aby Jaśnie Nami Rządzący powołali Centralną Agencję Pracy i zatrudnili w niej wszystkich Polaków, a następnie wynajmowali tych ludzi kapitalistom, którzy potrzebują kogoś do wykonania konkretnej pracy - na czas określony... Normalny kapitalista umie liczyć i jak będzie musiał zatrudniać mimo, że nie ma roboty dla zatrudnionego, to nie będzie (legalnie) zatrudniał wcale... A tak na marginesie - CAP mógłby zatrudnić wszystkich działaczy związkowych i przy okazji wysłać ich do normalnej pracy za typowe pieniądze.. Fajne ?,... nie fajne ?... PRL-BIS ?, czy po prostu paranoja...

  • pola(2014-09-09 12:16) Odpowiedz 00

    No ja już nie chcę dla kogoś pracować dlatego zdecydowałam isę na wzięcie kredytu w getin banku i pojście na swoje. Mam nadzieję, że szybko wyjdę na swoje

  • Stronos(2014-09-10 07:59) Odpowiedz 00

    Idą wybory! Już znowu populistyczne propozycje! Cały czas tylko działania rządu i innych " świętych od nie robienia" kosztem pracodawcy. Czy kiedyś ktoś w tym kraju pomyśli o firmach? Żeby spełniać zachcianki rządu, który rękami pracodawców próbuje poprawić swój mocno nadwyrężony wizerunek, trzeba pamiętać o jednym. Na zachcianki trzeba mieć! Od wielu lat systematycznie w Polsce niszczy się polskie firmy. Kombinuje się co tu jeszcze od firm wyłudzić..Tu mamy kolejną propozycję, kosztem firmy..Fakt taki,że zatrudniając pracownika na czas nieokreślony, to on w Polsce jest nie do zwolnienia!!! Kradnie, oszukuje, kombinuje i co? I nie wolno zwolnić! Pracodawca musiałby przy pracowniku mieć 2 kontrolujących...Którzy zaraz też zaczną cudować..Dopóki nie będzie zwolnienia bez uzasadnień i na zbity pysk za działanie na niekorzyść firmy, to nikt nie będzie zatrudniał na " dłużej". Trzeba być matołem,by nie móc tego pojąć..

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama