statystyki

Nawet 24 pensje za dobrowolne odejście z firmy

Łukasz Guza, Maciej Szczepaniuk28.01.2013, 06:56; Aktualizacja: 28.01.2013, 11:46
  • Wyślij
  • Drukuj
Firmy kuszą pracowników nie tylko dodatkowymi świadczeniami, ale też szkoleniami.

źródło: ShutterStockFirmy kuszą pracowników nie tylko dodatkowymi świadczeniami, ale też szkoleniami.

Firmy restrukturyzują zatrudnienie i płacą krocie za rezygnację z pracy. Trwa boom na programy dobrowolnych odejść. – Zainteresowanie PDO wzrosło ogromnie. Znam przypadek, gdy firma oferowała pracownikom nawet 24 pensje za rezygnację z zatrudnienia – mówi Katarzyna Dulewicz, partner w CMS Cameron McKenna.



Do 31 stycznia pracownicy firmy Johnson Controls, kontrahenta tyskiej fabryki Fiata, mogą dobrowolnie rezygnować z pracy. W zamian otrzymają dodatkowe odprawy.

– Po decyzji Fiata, który rezygnuje z jednej zmiany w tyskiej fabryce, ustaliliśmy ze związkowcami takie zasady odejść – tłumaczy Joanna Zielińska z Johnson Controls.

To tylko jeden z licznych programów dobrowolnych odejść (PDO), które niedawno się skończyły, trwają lub są planowane w firmach. W ciągu dwóch lat PGE na sfinansowanie takich programów chce przeznaczyć 550 mln zł. Docelowo pozwolą na obniżenie zatrudnienia o ok. 5 tys. pracowników, a średnia wysokość odprawy wyniesie 110 tys. zł.

Z Tauronu na podstawie PDO w latach 2010–2012 odeszło ponad 2,7 tys. osób. Plan na lata 2013–1015 zakłada odejście 3,2 tys., co będzie kosztować 635 mln zł. Średni koszt zlikwidowania jednego stanowiska to blisko 200 tys. zł.

W latach 2012–2013 z PDO w Telekomunikacji Polskiej może z kolei skorzystać maksymalnie 2,3 tys. pracowników. Otrzymają oni – w zależności od stażu pracy w firmie – od 4 do 15 przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń oraz dodatkowe odszkodowanie.

Z kolei odprawy w PKP Polskie Linie Kolejowe będą kosztować spółkę 118 mln zł. – W latach 2012–2015 PDO obejmą ok. 4,5 tys. pracowników – mówi DGP prezes PKP PLK Remigiusz Paszkiewicz.

W 2012 r. podobne programy przeprowadzono także w Poczcie Polskiej i PGNiG. Z tej pierwszej odeszło 2 tys. osób, z drugiej – 855.

Firmy kuszą pracowników nie tylko dodatkowymi świadczeniami, ale też szkoleniami, które mają ułatwić znalezienie nowej pracy (mogli z nich skorzystać m.in. pracownicy Polkomtelu).

– Zainteresowanie PDO wzrosło ogromnie. Znam przypadek, gdy firma oferowała pracownikom nawet 24 pensje za rezygnację z zatrudnienia – mówi Katarzyna Dulewicz, partner w CMS Cameron McKenna.

Dodatkowe odprawy zachęcają do zwolnień

Pracodawcy, którzy chcą przeprowadzić redukcję zatrudnienia, a jednocześnie – choćby ze względów wizerunkowych – uniknąć zwolnień grupowych, coraz częściej zachęcają pracowników, aby to oni sami zdecydowali o rezygnacji z pracy. W ramach programów dobrowolnych odejść (PDO) kuszą ich odprawami lub pomocą w przekwalifikowaniu zawodowym. Choć ponoszą dodatkowe koszty, to jednak nie muszą np. przeprowadzać długotrwałych negocjacji zbiorowych redukcji etatów i obawiać się późniejszych pozwów o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie za bezprawne rozwiązanie umowy. Mogą też liczyć na to, że z firmy dobrowolnie odejdą pracownicy chronieni przed zwolnieniem.

Zarówno pracodawcy, jak i pracownicy powinni jednak ostrożnie korzystać z tego rozwiązania. Ci pierwsi muszą zadbać o taką realizację programu, która uniemożliwi zarzut, że zamiast PDO powinni przeprowadzić procedurę zwolnień grupowych. Z kolei zatrudnieni – o to, by przy okazji dobrowolnego odejścia nie stracić prawa do zasiłku dla bezrobotnych.




Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Komentarze: 6

  • 1: CC z IP: 31.60.251.* (2013-01-28 09:21)

    W Poczcie Polskiej pracownicy byli zmuszani do programu PDO lub znajdowali się w tym programie bez swojej zgody i wiedzy! Odprawy były żenująco niskie( od 3 pensji). Uwolnione w ten sposób etaty są automatycznie obsadzane nowymi pracownikami z kręgu "kolesi".

  • 2: Adam z IP: 82.177.84.* (2013-01-28 11:35)

    Z chwilą powstania GK PGE i wydzieleniu Obrótu i Dystrybucji oraz podpisaniu ze stroną społeczną porozumienia o gwarancji zatrudnienia lawinowo zaczęto przyjmować nowych pracowników i to w dość dużej ilości. Jak to się ma teraz do programu PDO jako likwidacji przerostu zatrudnienia.Po co było zatrudniać skoro wiedziano że jest nadmiar pracowników. Czy nie taniej jest teraz wypowiedzieć tym którzy zostali przyjęci przez ostatnie 5 lat( nie obejmuje ich umowa społeczna) niż wydawać duże środki na PDO.

  • 3: Green z IP: 89.74.211.* (2013-01-28 13:11)

    To taki deal -dostaniesz 20 tys zł , jeżeli się powiesisz . Ha,ha ,ha!!!

  • 4: Emigrant z IP: 82.132.222.* (2013-01-28 15:33)

    Zaraz zaraz Hyzy Ròj obiecywał 400 000 nowych miejsc pracy czyżby znowu KŁAMAŁ???

  • 5: Gość z IP: 82.177.46.* (2013-01-29 13:20)

    Dobrze że nie zwalniają, ale płacą odprawy. Ja chętnie zwolnię się z pracy za dobre pieniądze, bo pracodawca to wyzyskiwacz - pracuję 12 godzin a płaci za 8. Więc nie narzekajcie, w jakim kraju wy żyjecie.

  • 6: JJ z IP: 89.228.157.* (2013-02-02 10:27)

    Pan Adam dobrze pisze. W Polskiej Grupie Energetycznej dziwne jest prowadzone zarządzanie tak duża spółką akcyjną. Z jednej strony uruchamiane są programy finansowe dobrowolnych odejść doświadczonych pracowników, tzw. PDO, a z drugiej strony przyjmowani są do pracy protegowani ludzie, którzy pojęcia nie mają, jak odbywa się w tak dużej spółce kierowanej na odległość produkcja i dystrybucja energii elektrycznej, że każdy zrzeszony oddział spółki posiada inne uwarunkowania produkcyjne, technologiczne. Wymyślane są różnego rodzaju anglojęzyczne nazwy stanowisk w okolicznościach nie przestrzegania ustawy o języku polskim.


Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

Wynagrodzenia »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

Zapisz się na bezpłatny newsletter
serwisy tematyczne w GazetaPrawna.pl