Z danych agencji rekrutujących pracowników za granicę wynika, że najchętniej osoby dojrzałe przyjmują niemieckie, belgijskie, a także francuskie firmy z sektora finansowego, budowlanego, usługowego i transportowego. Na przykład w agencji Express aż 70 proc. osób wyjeżdżających do pracy przy opiece nad osobami starszymi to ludzie po 50. roku życia. Podobnie jest w firmie Adecco czy Work Service. Dużo osób po pięćdziesiątce wyjeżdża też jako kierowcy ciężarówek, elektrycy, stolarze, a także jako specjaliści i wysokiej klasy menedżerowie. W przypadku tych ostatnich warunkiem z reguły jest jednak biegła znajomość języka.

– Zagraniczni pracodawcy bardzo często stawiają warunek, że pracownik ma mieć np. minimum 10-letnie doświadczenie, i nie widzą problemu, że elektryk ma 55 czy 60 lat – mówi Artur Ragan z Work Express. – Najczęściej dostaje czeladnika, który pomaga mu w cięższych pracach fizycznych, np. ciągać kable. Za granicą liczą się przede wszystkim sumienność, punktualność, precyzja i doświadczenie.

Co prawda barierą często jest język, ale np. w firmach budowlanych czy załogach rekrutowanych do produkcji często są osoby, które znają niemiecki czy francuski i jeśli trzeba – tłumaczą.

– Bardzo często się zdarza, że rekrutujemy pięćdziesięciolatków, którzy w Polsce bezskutecznie miesiącami szukali pracy – przyznaje Krzysztof Andrzej Kubisiak z Work Service.

Niestety polscy pracodawcy podpisując umowę z firmą rekrutacyjną, już na wstępie zastrzegają, żeby nowi pracownicy nie przekraczali 40.- 45. roku życia. Niechęć pracodawców do osób 50-letnich potwierdzają wstępne wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Świadczą też o tym dane Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że wśród bezrobotnych przybywa osób po 50. roku życia: w 2009 roku odsetek ten wynosił 20,7 proc., ale w lipcu tego roku już 23,1 proc. W sumie w tej grupie wiekowej jest już bez pracy 450 tys. ludzi. Sytuację tylko nieznacznie poprawił rządowy program aktywizacji 50 plus. Ma on być realizowany do 2020 roku. Z informacji resortu pracy wynika, że na realizację programu przeznaczono już 7,8 mld zł i przeszkolono ponad 106 tys. osób. Niestety nie wiadomo, ilu z nich znalazło pracę.

Z doświadczeń rekruterów i ekspertów od rynku pracy wynika, że szkolenia zawodowe najczęściej pomagają w znalezieniu pracy biurowej, a także w branży usługowej. Co ciekawe, osoby z tej grupy wiekowej znakomicie radzą sobie w szybko rozwijającym się telemarketingu. Ich zaletą jest bowiem cierpliwość. Ostatnio firma Work Express zorganizowała szkolenie, po którym pracę w call center znalazło kilkadziesiąt osób. Jednak nie ukrywajmy – jest to jedno z najsłabiej płatnych zajęć.

Zmiana mentalności polskich pracodawców następuje bardzo powoli i to głównie za sprawą zagranicznych firm, które jako pierwsze wprowadzają programy zatrudnienia lub programy zarządzania wiekiem. Tak jak Ikea, która od lat zatrudnia i szkoli pracowników 50 plus, dofinansowuje ich leczenie i oferuje zniżki na zakupy. Obecnie pracownicy po pięćdziesiątce stanowią ok. 5 – 6 proc. załogi. Innym przykładem jest firma ArcellorMittal, realizująca program, podczas którego najbardziej doświadczeni pracownicy dzielą się fachową wiedzą z młodszymi kolegami. Według prof. Mieczysława Kabaja z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, gdyby podobne działania podjęły inne polskie przedsiębiorstwa, w ciągu pięciu lat w Polsce powstałyby 2 miliony miejsc pracy.

Miliardy na aktywizację

Z szacunków resortu pracy wynika, że realizacja programu „Solidarność pokoleń” w latach 2009 – 2015 będzie kosztowała ok. 23 mld zł. Celem projektu jest zwiększenie wskaźnika zatrudnienia dla osób w wieku 55 – 64 lata do 50 proc. w 2020 r. Sporo, biorąc pod uwagę, że obecnie w tej grupie wiekowej czynnych zawodowo jest 32,9 proc. osób. Jednak i tak w ciągu ostatnich pięciu lat odsetek ten zwiększył się o 5,7 pkt proc., a od momentu uruchomienia programu o 1,3 pkt proc. Jest to przede wszystkim efekt likwidacji wcześniejszych emerytur.

Kwota 23 mld zł ma zostać przeznaczona na:

● wydatki na aktywne programy rynku pracy finansowane z Funduszu Pracy i Europejskiego Funduszu Społecznego;

● zmniejszenie wpływów ze składek do Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych;

● zwiększenie wydatków na świadczenia chorobowe finansowane z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych;

● wydatki Funduszu Emerytur Pomostowych.

Do 30 czerwca 2010 r. na całość programu wydane zostało 7,8 mld zł, co stanowi 45,8 proc. założonego planu na koniec 2010 r. Kwota wydatków skierowanych bezpośrednio do grupy docelowej programu wynosi 2,3 mld zł (63,8 proc. planu na koniec 2010 r.).