Rekrutacja w czasach internetu

skomentuj

GoldenLine powstał jako polska kopia LinkedInu. W obawie przed swoim amerykańskim pierwowzorem zaczyna szukać dla siebie nowych rozwiązań.

Publikacja: 6 stycznia 2012, 03:00

Rynek rekrutacji nie dałby dziś sobie rady bez internetu

Rynek rekrutacji nie dałby dziś sobie rady bez internetu

Twórcy GoldenLine’u odkryli, że konkurencja z masowymi serwisami społecznościowymi nie ma szans powodzenia. – Zaczęli więc umiejętnie kopiować ich funkcjonalności, dopasowując je do swojego targetu. Dzięki temu to już nie tylko ogłoszenia z ofertami pracy, lecz także możliwość zakładania profili firmowych i prowadzenia komunikacji z użytkownikami. Od niedawna użytkownicy serwisu mogą wystawiać im nawet oceny jako pracodawcom – opowiada Piotr Rzebko.

Serwis bez fajerwerków, ale skutecznie zbudował swoją pozycję. Na przełomie 2010 i 2011 r. dokonał rewolucji. Działy HR i agencje doradztwa personalnego gotowe były płacić za korzystanie z GoldenLine. Za te opłaty serwis zaoferował kolejne narzędzia, w tym wyszukiwarkę pozwalająca sprawnie przesiać zasoby serwisu w poszukiwaniu kandydatów do pracy. Rynek był zdezorientowany: jak to, płacić za serwis społecznościowy? A jednak już w ciągu trzech tygodni od uruchomienia usługi rekruterzy wykupili tysiąc płatnych kont.

Oddech LinkedInu

Eksperci tłumaczą to prosto: rynek rekrutacji nie dałby dziś sobie rady bez internetu. Osiem na dziesięć firm korzysta z mediów społecznościowych jako wsparcia przy poszukiwaniu pracowników, 42 proc. pracodawców weryfikuje kandydatów w sieci i w efekcie aż 70 proc. rekruterów odrzuca kandydata do pracy z powodu tego, co na jego temat znaleźli w sieci.

– Przyspieszyło to selekcję, ale otworzyło ją także na odmienne sposoby sprawdzania kandydatów – opowiada Naduk. – W kilka minut head-hunterzy dostają dostęp do ogromnych i bardzo szczegółowych baz danych. Mogą nie tylko poznać oficjalne ścieżki pracy poszczególnych osób, lecz także dowiedzieć się, jak komunikują się one z innymi ludźmi, jakie mają hobby, czy potrafią ciekawie wypowiedzieć się w dyskusji i czy mają szerszą wiedzę w swojej specjalizacji – dodaje.

– Podobnie jest w przypadku pracowników. Budowanie CV, udzielanie się w tematycznych grupach dyskusyjnych, zdobywanie pozytywnych referencji od poprzednich pracodawców i współpracowników. Im bardziej rozbudowane profile, tym jaśniejszy sygnał: szukam nowej pracy lub klientów – dodaje Piotr Rzebko.

Polski klon LinkedInu z niemalże 800 tys. zarejestrowanych użytkowników, którzy wysyłają do siebie codziennie 20 – 30 tys. prywatnych wiadomości i działają w kilku tysiącach grup dyskusyjnych, mocno zakorzenił się w środowisku internetowych profesjonalistów. W jego ślady w ostatnich latach próbowały pójść kolejne serwisy networkingowe. Jednak ani Profeo.pl, ani Biznes.net, ani nawet możliwość zakładania kont w serwisie Wirtualne Media nie stały się konkurencyjne wobec GoldenLine’u.

Oczywiście w porównaniu z LinkedInem, który w ubiegłym roku przebił barierę 80 mln użytkowników, polski serwis pozostaje płotką. I tu właśnie pojawia się wytłumaczenie inwestycji Agory w GoldenLine. – Pozycja Naszej Klasy też wydawała się nie do ruszenia, a konkurencja ze strony Facebooka mglista. A jednak niespodziewanie odebrał jej pozycję lidera w polskim internecie. Bardzo podobnie mogło się stać, gdyby LinkedIn zdecydował się wejść z polskojęzyczną wersją – tłumaczy Rzebko.

– Już teraz dla wielu polskich profesjonalistów posiadanie konta w LinkedInie jest koniecznością. Oferuje im to, czego nie ma GoldenLine, czyli wyjście poza kraj – tłumaczy Jadwiga Naduk. Sama także ma konta w obu serwisach. Oddech amerykańskiego giganta polski serwis musi więc czuć coraz wyraźniej. – I stąd właśnie ucieczka do przodu i związanie się z Agorą. Mając jej zaplecze finansowe, GoldenLine może zareagować bardziej elastycznie, gdyby amerykański serwis zainteresował się na poważnie polskim rynkiem – ocenia Rzebko.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter