statystyki

Potęga pilota: czy badania oglądalności telewizji to fikcja?

autor: Daniel Maikowski18.10.2013, 15:00; Aktualizacja: 18.10.2013, 15:13
Telewizja

Badania oglądalności - przydatne narzędzie czy fikcja?źródło: ShutterStock

Losy polskiego rynku telewizji znajdują się w rękach jednej firmy badawczej i grupy kilku tysięcy respondentów, którzy decydują o „być albo nie być” poszczególnych produkcji. To oni „ściągają” z anteny nierentowne programy i największe telewizyjne gwiazdy.

Reklama


Reklama


Według danych agencji Nielsen Audience Measurement najchętniej oglądanym programem w historii polskiej telewizji był inauguracyjny mecz Euro 2012, w którym reprezentacja Polski zmierzyła się z Grekami. Przed telewizorami miało wówczas zasiąść 15,5 mln widzów. Wcześniejszy rekord należał natomiast do Adama Małysza, którego występ podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City śledziło 14,5 miliona osób.

To naprawdę imponujące wyniki, ale czy są również wiarygodne? Badacze, zajmujący się pomiarem oglądalności telewizji, nie mają przecież dostępu do danych płynących z milionów gospodarstw domowych. Dokonują oni pomiary zaledwie skrawka telewizyjnej rzeczywistości, który ma być odzwierciedleniem gustów i preferencji polskich widzów. Ale czy rzeczywiście nim jest?

Telemetr prawdę ci powie?

Badania oglądalności są jednym z kluczowych elementów funkcjonowania rynku telewizyjnego – zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. To ich wyniki decydują o ramówce poszczególnych stacji. To na ich podstawie prezesi i dyrektorzy programowi decydują o zdjęciu danego programu z anteny lub przeniesieniu go na inny – gorszy lub lepszy – czas antenowy. Za przykład zderzenia z bezlitosną arytmetyczną rzeczywistością może posłużyć serial „Wszyscy kochają Romana”, emitowany przez TVN w 2011 roku. Został on zdjęty z anteny po zaledwie czterech odcinkach. Oczywiście władze stacji sugerowały się wówczas fatalnymi słupkami oglądalności. W tym roku ten smutny los może podzielić prowadzony przez Agatę Młynarską program „Świat się kręci” (TVP2), który również przegrywa z arytmetyką.
W Polsce jedyną firmą dokonującą pomiarów oglądalności telewizji jest wspomniana na wstępie agencja Nielsen Audience Measurement. Do niedawna badaniami tymi zajmował się również ośrodek TNS OBOP, ale w styczniu 2012 roku zakończył tę działalność.

Podstawowym narzędziem badania oglądalności jest telemetr – urządzenie podłączane do sprzętu telewizyjnego, które rejestruje czas włączenia i wyłączenia telewizora oraz identyfikator oglądanej stacji. Nieodłącznym elementem telemetru jest specjalny pilot, który umożliwia widzowi zalogowanie się do systemu telemetrycznego, jak również przekazanie innych – istotnych z punktu widzenia instytucji badawczej – informacji.

W badaniach oglądalności, telemetr wykorzystywany jest już od dobrych kilkunastu lat. Nie oznacza to jednak wcale, że technologia ta zatrzymała się w miejscu. „Rozwój rynku telewizyjnego, który z nadawania sygnału analogowego w czasie rzeczywistym przeobraził się w rynek cyfrowy, sprawiła, że treści telewizyjne dostępne są już nie tylko na ekranach naszych telewizorów, ale również w komputerach osobistych, laptopach i innych urządzeniach przenośnych” – mówi nam agencja Nielsen Audience Measurement. „Ta rewolucyjna zmiana wymusiła oczywiście zmiany w technologii, którą wykorzystują telemetry, tak aby można było przy ich użyciu rejestrować każdą z dróg przekazu sygnału telewizyjnego” - dodaje agencja.

1700 sprawiedliwych

O ile telemetry spełniają bardzo istotną rolę w procesie badań oglądalności telewizji, o tyle równie ważnym elementem są respondenci uczestniczący w badaniu. Kluczowy jest dobór takiej grupy gospodarstw domowych, która stanowić będzie najdoskonalsze odzwierciedlenie preferencji i zachowań przeciętnego widza. Takie „mikrospołeczeństwo” agencja Nielsen tworzy na podstawie informacji z dwóch źródeł. Pierwszym z nich są dane demograficzne publikowane przez GUS. Drugim specjalistyczne badanie „Establishment Survey”, którego celem jest szczegółowe scharakteryzowanie populacji gospodarstw domowych posiadających dostęp do sygnału telewizyjnego.

„Te składniki wzajemnie ze sobą skrzyżowane tworzą matrycę panelu telemetrycznego. To ona jest wyznacznikiem jakiego typu gospodarstwa domowe będą nam w panelu niezbędne, aby był on całkowitym odzwierciedleniem całej populacji” – podkreśla Nielsen.
Obecnie panel telemetryczny NAM liczy 1700 gospodarstw domowych. Co roku dokonywana jest wymiana około 15 proc. uczestników panelu. Gospodarstwa objęte pomiarem mogą również w każdej chwili zrezygnować z dalszego udziału w badaniu.

Co z tą wiarygodnością?

W przypadku badania, w którym grupa kilku tysięcy respondentów reprezentuje ponad trzydzieści milionów widzów, trudno uciec od pytań o jego wiarygodność. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę skomplikowaną i restrykcyjną metodologię dokonywania takich pomiarów. Czy losy wielomilionowego rynku telewizyjnego można powierzać w ręce (a raczej w piloty) kilku tysięcy osób? A może badania telemetryczne obrazują rzeczywistość tak, jak długoterminowa prognoza pogody, która może się sprawdzić lub nie?

„Pomiar telemetryczny jest oczywiście umową pomiędzy badaczami i rynkiem telewizyjnym, w której respektowane są pewne ograniczenia, które pomiar niesie. Zawsze możemy powiedzieć, że projektowanie wyników grupy badanej na całą populację jest pewnym nadużyciem, ale tego typu metoda stosowana jest na całym świecie od dziesiątków lat i uznawana przez wszystkich graczy na globalnym rynku” – podkreślają badacze Nielsena.

Kolejna wątpliwość dotyczy samych uczestników badania. Świadomość, że wszystkie ich działania są na bieżąco rejestrowane i trafiają prosto do badaczy, może przecież wpłynąć na wiarygodność ich zachowań. W czasie wizyty teściów, przeciętny Kowalski włączy z pewnością inny kanał niż w przypadku spotkania z kolegami. Skoro nawet tak prozaiczne sytuacje wymuszają na nas zmianę zachowań, to czy nie zrobi tego również telemetr? Nielsen stara się bronić przed takimi zarzutami: „Aby uniknąć efektu nienaturalnych zachowań związanego z instalacją telemetru w gospodarstwie domowym, każda nowo zainstalowana rodzina podlega okresowi , w którym dane z danej rodziny nie wchodzą do oficjalnej produkcji, a jedynie podlegają wewnętrznej obserwacji” – podkreśla agencja.

Możemy oczywiście krytykować metodologię badań oglądalności, jak również – co by nie mówić – wąską grupę respondentów uczestniczących w pomiarach. Nie zmienia to jednak faktu, że dla stacji telewizyjnych są one jedynym sposobem, aby zdobyć informacje na temat preferencji i gustów widzów. Być może jest to obraz spłaszczony, ale lepszy taki niż żaden. Nie oszukujmy się: równie umowny charakter mają przecież sondaże wyborcze, a jednak nikt nie kwestionuje ich wpływu na funkcjonowanie sceny politycznej.

Internet rozdaje karty

Jeszcze 8 - 10 lat temu jedynym multimedialnym oknem na świat był dla większości Polaków telewizor. Dziś sytuacja uległa zdecydowanej zmianie. Uwaga widzów coraz częściej przenosi się na ekran laptopa, tabletu i smartfona. To ogromne wyzwanie nie tylko dla stacji telewizyjnych (które – przynajmniej w Polsce – wciąż niechętnie przenoszą swoje treści do sieci), ale również dla samych badaczy. Jak w erze „extended screen” radzi sobie Nielsen? Obecnie firma wciąż wdraża rozwiązania, które w niedługim czasie umożliwią pomiar oglądalności telewizyjnych treści w internecie:

„Chcemy do końca roku objąć badaniem kilkadziesiąt gospodarstw, a następnie na początku następnego roku rozszerzyć to do ok. 150 gospodarstw, aby na małej próbce móc obserwować zachowania stricte telewizyjne – oglądanie telewizji na odbiorniku TV, telewizja online, oglądanie treści TV na innych odbiornikach” – podkreśla agencja.

To, co na polskim rynku telewizyjnym jawi się jako rewolucja, w Stanach Zjednoczonych jest już codziennością. Amerykański Nielsen poszedł nawet o krok dalej. Niedawno wraz z Twitterem (największą mikroblogową platformą na świecie) agencja ta przygotowała raport dotyczący oglądalności telewizji wśród użytkowników serwisu. W badaniu wzięto pod uwagę ilość tweetów wygenerowanych w czasie trwania określonych programów w amerykańskich stacjach. Okazało się, że kwartale 2013 roku internauci napisali ponad 263 miliony „telewizyjnych tweetów”, a największą popularnością cieszył się emitowany przez AMC serial „Breaking Bad” oraz talent-show „The Voice”.

„U nas obecność na Twitter jest jeszcze niezbyt popularna, a tweetowanie w większości przypadków odnosi się do wydarzeń publicznych i polityki. Nie mamy jeszcze zwyczaju komentowania programów, eventów telewizyjnych. Myślę, że możemy się tego spodziewać w najbliższych latach” – podkreślają badacze.

Wcześniej polski oddział Nielsena musi jednak rozwiązać kilka istotniejszych problemów. Najważniejszym z nich jest oczywiście liczebność panelu telemetrycznego. Ilość kanałów, które są objęte pomiarem rośnie (obecnie jest to 226 kanałów), a liczba badanych gospodarstw domowych wciąż się nie zmienia. „Musimy znaleźć sposób, jak sprostać temu wyzwaniu, bo jeśli nawet powiększymy panel o kilkaset gospodarstw, to nie rozwiążemy całkowicie problemu. Zawsze będą stacje , dla których błąd pomiaru jest duży i nie powinno się pokazywać danych dla takiej stacji nie agregując okresów czasowych” – podkreślają badacze.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

  • Widz(2013-10-19 12:46) Odpowiedz 30

    Drodzy Antywidze, to widzę, że Państwa obraz ogranicza się chyba jedynie do głównych stacji. Przecież np. na HBO czy na Canal+ w ogóle nie ma reklam. Po za tym poziom wielu seriali czy filmów jest bardzo wysoki. Podobnie jak dokumentów (świetny Planet+). To już od widza zależy co obejrzy, nie jest zależny od kilku kanałów, jak kiedyś.

  • antywidz(2013-10-18 22:42) Odpowiedz 30

    Czy nam jeszcze jest potrzebna telewizja? Nie miejmy jednak nadziei na zmiany. Będzie więcej przeróżnych "tańców na lodzie", głupawych teleturniejów, naiwnych seriali, talk-show-ów i innych "produkcji" celujących w najmniej wybredna gusta, żeby tylko zwiększyć oglądalność i przyciągnąć reklamodawców (Angole to nazywają "dumbing down"), a rzeczy naprawdę wartościowe będą dawane tylko w nocy z niedzieli na poniedziałek, żeby się wykazać realizowaniem "misji", tylko nie wiadomo dla kogo jest owa misja o takiej porze. TVP stała się telewizją komercyjną i jeśli gra się na zwiększenie oglądalności za wszelką cenę, żeby tylko reklamodawcy nie uciekli, to wołanie o płacenie abonamentu dla wielu (także dla mnie, chociaż abonament płacę regularnie) jest mało zrozumiałe. Osobiście płaciłbym chętnie o wiele wyższy abonament, ale pod warunkiem, że ambitny film będzie o 20.00, a jakieś tam "Rancho", jeśli już musi być, to tylko o 2.00 w nocy (z niedzieli na poniedziałek oczywiście), żeby prognoza pogody była, jak za dawnych lat bezpośrednio po wiadomościach, żeby co poniedziałek był teatr telewizji, żeby w sobotni wieczór zamiast filmu akcji można było obejrzeć jakieś prawdziwe arcydzieło kinematografii, żeby na antenie pojawiły się takie programy, jakim kiedyś była chociażby "Sonda", żeby były audycje edukacyjne, w tym nauka języków itp. A natura ludzka jest ułomna. Jak napisał kiedyś St. Lem, gdyby w TV pokazywać tylko gwałty i np. jakieś zbiorowe orgie, "oglądalność" byłaby znakomita. Wielomilionowa gawiedź nie mogłaby wprost oderwać oczu od ekranu, biznes reklamowy by się kręcił, że hej! Ale kto chce oglądać seriale, gwałty, głupoty, przeróżne "show-y" itd., to może się przełączyć na stacje komercyjne. Żeby radykalna zmiana była możliwa TVP powinna mieć zapewnione finansowanie z surowo ściąganego abonamentu, albo z budżetu, ale na pewno nie z reklam. Może powinniśmy się uczyć np. od BBC. Ale można tylko sobie pomarzyć. U nas decydują tzw. "układy" i zbyt wielu wpływowym ludziom zależy na tym, żeby kręcić lody np. w biznesie reklamowym, albo dobrze (czy nie za dobrze?...) zarabiać na przeróżnych "tańcach", "showach" itp. a TVP żeby tylko udawała telewizję misyjną. Nawet audycje informacyjne to taki kolejny show. Jak najwięcej sensacji, bzdur, szokowania, prowokowania etc. Nie mówi się o tym, co jest rzeczywiście ważne, tylko o tym, co jest tanią sensacją, np. wiadomość o tym, że w jakieś mieścinie to człowiek pogryzł psa itp., żeby tylko dobrze wycelować w najmniej wybredne gusta, bo posiadaczy takowych jest zazwyczaj najwięcej i z tego się robi tzw. "oglądalność". A wszystko oczywiście w ogromnym tempie z mnóstwem obowiązkowo ucinanych w pół zdania wypowiedzi oczywiście na tle ulicy, bo jakże by inaczej. Jeśli jakiś, podobno dobry, ekonomista mówi na tle ulicznego hałasu slogan typu: "Obecne oznaki ożywienia są jeszcze dość mizerne, za wcześnie, żeby otwierać szampa..." ciach! ucięte, skrócone, nawet nie w pół zdania, tylko w pół słowa! (To się dopiero nazywa "profesjonalny" montaż!), czy to nie jest traktowanie widzów, jak czubków??? TVP Historia nadaje stare wydania "Dziennika TV" z końca lat 80-tych. Jeśli chodzi o treści tam przekazywane, to można się uśmiać widząc relację z wizyty przywódcy "bratniego kraju", albo puste półki w sklepach przed świętami, natomiast jeśli chodzi o FORMĘ przekazu, to, aż się chce to oglądać, bo nie ma tego szaleństwa, tego urywania, skracania, bombardowania widza krótkimi ujęciami zwieńczonymi nieśmiertelnym "komentarze" z wielkim mikrofonem pod nosem, z którego (komentarza, nie mikrofonu!) dokładnie nic nie wynika. A. Wajda zapewne słusznie określił, to, co się dzieje mianem "upadku telewizji"... Najlepiej więc TVP nie oglądać, żeby nie dać się ogłupiać i np. słuchać radia, które moim zdaniem prezentuje się o kilka klas wyżej, zwłaszcza "Jedynka" i "Dwójka", do czego gorąco zachęcam wszystkich, którzy byli uprzejmi przeczytać moją przydługą wypowiedź...

  • Teodora(2013-11-07 11:17) Odpowiedz 20

    Antywidz.. ta miernota celebrycka,która zapełnia czas antenowy,to najmniej 'pracochłonny" sposób na ramówkę. Nie trzeba myśleć,poszukiwać nowych pomysłów,a sie kręci. Intelekt,jest najmniej potrzebny w "przekaziorach",bo liczy się kasa i jej wyznawcy.

  • dyla(2013-10-22 22:59) Odpowiedz 11

    moze i Świat się kręci przegrywa pod względem ilości ale wygrywa jesli chodzi o jakość zainteresowanych nim.

  • Zgred(2013-10-19 13:17) Odpowiedz 10

    Zgred do Widz. : HBO czy Canal+ to są kanały dodatkowo płatne. Mnie wystarcza że płace 67 zł do Aster (UPC) i za abonament a nie należę do Solidarnościowych beneficjentów przemian,

  • Dziadek Franek(2013-10-20 11:08) Odpowiedz 11

    Raduje się serce na widok tylu rzeczowo (co na Naszych forach jest rzadkością) napisanych komentarzy. Zastanawia mnie tylko, dlaczego nikt nie wspomniał tu o TV "Trwam"? Wiem, że jesteście przekonani, iż jest to "wróg" polskości i głosiciel nienawiści, ale najprymitywniejszy strateg wie, że bez znajomości charakteru wroga prawda o nim jest nieprawdziwa. Słyszałem, że media oprócz głupawej paplaniny pseudo-idoli wpajającej widzowi poczucie genialnej mądrości, generują jeszcze przekaz podprogowy (błyskawicznie szybkie informacje dostrzegane tylko przez podświadomość). Oba te przekazy - u prymitywniejszych osób - wywołują (każdy to może zaobserwować w swoim środowisku) przekonanie o ponad przeciętnej inteligencji oraz geniusz-owym rozumie. Tak ukształtowany osobnik odnosi się wulgarnie i wrogo do każdego, kto nie wyraża się sloganami zasłyszanymi w mediach.

  • Zgred(2013-10-19 12:32) Odpowiedz 11

    A czy ta agencja Nielsen zauważa tych którzy programowo nie mają telewizora .W rodzinach 2 moich córek (obie rodziny z wyższym wykształceniem) nie ma telewizorów a wiadomości uzyskują z internetu. Tylko my z żoną (emeryci) oglądamy TV bo surfowanie po internecie jest dla nas trochę trudne, ale szlag nas trafia na ten program . W pełni popieram antywidza.

  • Danielssen(2013-10-22 09:42) Odpowiedz 10

    W końcu jakiś rzeczowy artykuł na temat telewizji! Brawo dla Pana Maikowskiego :)

  • antywidz(2013-10-20 15:35) Odpowiedz 10

    Jeszcze raz ja jeśli pozwolicie. Pamiętacie film "Zakazane piosenki"? Jest tam taki epizod o tym, ze okupant zakazał Polakom chodzenia do kina, zamknął teatry itd., żeby naród duchowo obumierał, zezwalając jedynie na chodzenie do tandetnych teatrzyków rewiowych, żeby ludzi ogłupiać. Dziś wykańczamy się duchowo sami, bez pomocy okupanta (w TVP 2 właśnie leci jakaś kolejna "bitwa") i chciałbym dożyć czasów, kiedy ci, którzy doprowadzili do upadku telewizji publicznej zostaną odsunięci od TVP na zawsze i poniosą tego konsekwencję, ale obawiam się, że zmiana rządu tu nie wystarczy... A szkody wyrządzone społeczeństwu, które często nieświadome tego, w co tu się gra, emocjonuje się tym, kto wygra jakąś "bitwę" i co powiedzą "jurorzy", są przeogromne! Może trzeba będzie pokoleń, żeby to odbudować. Niedawno wpadł mi w ręce kawałek starej gazety z końca lat 60-tych z programem telewizyjny, Jeden program, tylko kilka godzin emisji, ale kolejny odcinek "Stawki" było może najmniej ambitną pozycją... Teraz "Bogiem" jest kasa i stąd cała bieda. Inaczej nie będzie, jeśli TVP będzie dalej działała według reguł rynkowych i to należałoby zmienić, ale... kto ma to zrobić? Trzeba by przecież przepędzić na 4 wiatry tych wszystkich "celebrytów" i "jurorów", gwiazdy i gwiazdeczki, a to wszystko ludzie dobrze ustosunkowani i żądni nie tyle sławy, co rozgłosu, a przede wszystkim kasiory! Ale trzeba się przed tym ogromem głupstw jakoś bronić, a nawet wypada sobie z tego robić jaja. Ja to tak komentuję satyrycznie:
    Szmira, chała, bzdura, ploty
    "Bitwa...", "Taniec...", show, głupoty,
    Rewia, serial komediowy,
    teleturniej odlotowy,
    "Gwiazdy...", "jury", celebryci
    (kto się jeszcze tam przemyci?)
    wszyscy słono opłacani
    Klaszczą tłumy, piszczą fani
    Tam fortuna, poklask, kasa!
    Każdy chciałby tam pohasać!
    (Nawet aktor etatowy
    może zdradzić "Narodowy"...)
    Czort z teatrem, edukacją,
    filharmonią, deklamacją!
    Licho bierz literaturę
    wybieramy dzisiaj bzdurę!
    Mamy przecież kapitalizm!
    (aleś my się doczekali...)
    Brak ambicji, nie ma klasy...
    Ale... z reklam więcej kasy!...
    Błyszczy celebrytów sfora...
    rzeką leje się kasiora
    każdy śmieje się jak klown
    zamiast "misji"... dumbing down!

  • antywidz II(2013-10-19 11:10) Odpowiedz 01

    Telewizja dawno już intelektualnie zeszła do rynsztoka. W obecnych czasie odgrywa wyłącznie rolę tzw. nośnika reklam. Bo przecież te krótkie chwile pomiędzy blokami reklam trzeba czymś dla pozorów i niepoznaki wypełnić.
    Cały ten system opadła grupa najrozmaitszych hochsztaplerów, kreująca w środowisku wyższej statystyki i ekonometrii paranaukowe sondaże i wieszczenia programowe. I tak tv stała się narzędziem celowego zidiocenia społeczeństwa...

  • Słuch(2013-10-19 07:16) Odpowiedz 00

    Jeżeli namawia Pan do słuchania radia, co od dawna czynię to proszę posłuchać najlepszej stacji tj. RMF Classic. Naprawdę warto.

  • Mama Szymka(2013-10-19 08:24) Odpowiedz 00

    Zgadzam się z Panem Antywidz w 100%. Sama nie mam telewizora, słucham radia: głównie Jedynki i korzystam z internetu.

  • mk(2014-12-05 23:31) Odpowiedz 00

    Katastrofa!!!

  • Teodora(2013-11-07 11:07) Odpowiedz 00

    Polska TV, to niski poziom jarmarcznej rozrywki ,a nie MISJA, za którą mają płacić Abonenci.Poziom taki jest wykładnikiem jej władców, którzy nawet "zapowiadaczy" nie potrafią nauczyć poprawnie posługiwać sie językiem Polskim.Ogólne niechlujstwo i brak "kindersztuby", to wizytówka ogólnodostępnych stacji TV.reklamy, o "wzwodzie i hemoroidach" to niestety norma,czekam na wizualizację tych "przypadłości ,szczególnie w czasie oglądania romantycznego filmu...

  • satelita(2013-10-20 21:32) Odpowiedz 00

    Proponuję nie wciskać telewizorów na rzecz monitora z smart ,
    będzie taniej ,a kto chce to sobie kupi tuner z abonamentem by oglądać ...
    ręce opadają.

  • Dziadek Franek(2013-10-20 11:08) Odpowiedz 00

    Raduje się serce na widok tylu rzeczowo (co na Naszych forach jest rzadkością) napisanych komentarzy. Zastanawia mnie tylko, dlaczego nikt nie wspomniał tu o TV "Trwam"? Wiem, że jesteście przekonani, iż jest to "wróg" polskości i głosiciel nienawiści, ale najprymitywniejszy strateg wie, że bez znajomości charakteru wroga prawda o nim jest nieprawdziwa. Słyszałem, że media oprócz głupawej paplaniny pseudo-idoli wpajającej widzowi poczucie genialnej mądrości, generują jeszcze przekaz podprogowy (błyskawicznie szybkie informacje dostrzegane tylko przez podświadomość). Oba te przekazy - u prymitywniejszych osób - wywołują (każdy to może zaobserwować w swoim środowisku) przekonanie o ponad przeciętnej inteligencji oraz geniusz-owym rozumie. Tak ukształtowany osobnik odnosi się wulgarnie i wrogo do każdego, kto nie wyraża się sloganami zasłyszanymi w mediach.

    '

  • HansKlos(2013-10-19 13:47) Odpowiedz 00

    Z przyjemnością czyta sie tego typu przydługawe komentarze. Widać nie tylko mnie razi to w oczy. No ale.. jak już kolega zauważył.. cel uświęca środki. Zamiast edukować interesującymi programami społeczeństwo, sprawia się im tanią rozrywkę, odskocznię z szarej przygnębiającej codzienności. Aby za dużo myśleć. W przerwie reklamy medykamentów, ubezpieczeń, tanich pożyczek i lokat. Mijają lata.. człowiek się przyzwyczaja, telewizor leci. Dlatego nie oglądam. Wyłączam. Bywam czasem u znajomych.. u których wiecznie (prawie jedno za drugim) leci jakieś Show. Gdy od nich wychodzę uwierzcie.. głowa boli. To obecne masmedia. Karmienie tanim produktem i kierowanie widzem na swój tok myślenia. Również politycznie. Jednak.. w ostatnim czasie (parę lat) mam wrażenie.. że coś drgnęło. W ludziach samych. Co miałoby to przynieść..?, czas pokaże. Ostatnio nowy Papież powiedział coś ciekawego: "Ludzie powinni walczyć z kultem pieniądza, który postrzega się obecnie jak jakiegoś bożka". Oby coś drgnęło. Nawet jeśli z hukiem. I tym miejmy nadzieję optymistycznym akcentem.. życzę miłego weekendu i mało komercyjno-reklamowej telewizji. Nie dajcie się ogłupiać.

  • keszet(2013-10-19 13:35) Odpowiedz 00

    Nawet jeśli ogląda się tylko newsy, to też nie warto, bo wszytko jest wcześniej w Internecie. Z kanałów nieodpłatnych, to można jeszcze spojrzeć na Kulturę, nieraz warto. Z TV PRLowską nie ma co porównywać, czy forma - pomijając treści - była lepsza, czy gorsza, bo nie było alternatywy, ani innych nośników wizyjnych, więc musiała się podobać i to nam się w świadomości zapisało. Myślę, że TV domowa w obecnym kształcie zarówno technicznym, jak i tematycznym, zaniknie wraz z tym, albo następnym rocznikiem emerytów. Obecna bogaci właścicieli tylko reklamą i, bądźmy realistami, inną na kanałach bezpłatnych, nie będzie.

  • gutek(2013-10-23 22:59) Odpowiedz 01

    dokładnie, więcej ludzi ogląda glupoty a takie programy jak np. Świat się kręci mniej ludzi, ale za to mądrych.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama