– W projekcie ustawy dekoncentracyjnej nie będzie żadnych progów procentowych – dementuje w rozmowie z DGP wiceminister kultury Paweł Lewandowski, odpowiedzialny za powstające w resorcie nowe przepisy dotyczące mediów. W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej pojawiały się pogłoski o maksymalnych pułapach udziału w rynku albo udziału kapitału obcego w firmach medialnych: najgłośniej było o 15- i 20-procentowych.

Sytuacja zero-jedynkowa

Udziały rynkowe największy grup mediowych

Udziały rynkowe największy grup mediowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Do mierzenia koncentracji zastosujemy indeksy o wartościach od 0 do 1 – mówi Lewandowski. Nie zdradza metod konstruowania tych wskaźników ani maksymalnych dopuszczalnych progów koncentracji i konsekwencji ich przekroczenia. – Proszę poczekać na projekt – ucina wiceminister. – To będzie najnowocześniejsza ustawa w tej materii, wzór dla wszystkich krajów rozwiniętych. Celem jest unormowanie polskiego rynku – dodaje.

Rynek obawia się jednak, że celem jest zwalczanie mediów, które się władzy nie podobają. – Niestety brakuje na ten temat dyskusji merytorycznej, są tylko manifesty polityczne – mówi Wiesław Podkański, prezes Izby Wydawców Prasy (IWP).

Chociaż wiedza o ustawie opiera się na spekulacjach i przeciekach, wystarczyły one, by notowana na warszawskiej giełdzie Agora umieściła „propozycje zmian legislacyjnych” wśród wyzwań stojących przed spółką. – Wyzwaniem jest przede wszystkim ustawa dekoncentracyjna. Niepokojące byłoby zwłaszcza, gdyby miała dotyczyć już ukształtowanego rynku, a nie tylko przyszłych zdarzeń – mówi prezes Agory Bartosz Hojka. Jak spółka szykuje się, by stawić czoła wyzwaniu dekoncentracji? – Trudno się przygotowywać, nie znając konkretów – mówi Hojka.

Brakiem konkretów, czyli projektu ustawy, wymawiają się od komentowania sprawy przedstawiciele innych dużych mediów. – W środowisku jest z tego powodu duże zamieszanie i sporo się o tym mówi – przyznaje Wiesław Podkański. Dodaje, że oprócz niespokojnej atmosfery zapowiedzi dekoncentracji nie wpływają na funkcjonowanie wydawców. Bo nie ma konkretów. Także w telewizji, radiu i internecie firmy medialne nie odczuwają jeszcze biznesowych skutków zapowiadanych zmian.

Bez projektu nie ma skutków

Konrad Księżopolski, analityk Haitong Banku, w lipcu wydał dla akcji Cyfrowego Polsatu rekomendację „kupuj” z docelową ceną 30 zł i podtrzymuje ją. – Dekoncentracja pozostaje na razie w sferze deklaracji słownych, nie powinna więc być brana pod uwagę w wycenie spółek mediowych – mówi. – Dopóki nie ma ustawy, nie wpływa to też na ich działalność. Na razie inwestorzy nie zareagowali na ogłoszony kilka dni temu zamiar wprowadzenia dekoncentracji. Nie odbiło się to na kursach akcji – stwierdza analityk. – Być może stanie się tak później, gdy pojawi się projekt ustawy. Pamiętajmy też, że telewizja nie jest najbardziej znaczącą działalnością Cyfrowego Polsatu, natomiast Agora to w coraz większej mierze kino, a nie prasa – dodaje Konrad Księżopolski.

To, że Agora działa nie tylko w segmencie prasy, lecz również w radiu, internecie i telewizji, może działać na niekorzyść spółki, jeśli w ustawie znajdą się restrykcje związane z koncentracją krzyżową. Prezes Agory podkreśla jednak, że wszystko będzie zależało od szczegółowych zapisów i definicji rynków docelowych, a firm działających w kilku segmentach mediów jest więcej. – Są wśród nich nadawcy katoliccy – mówi Bartosz Hojka.

Będzie arbitraż

Wiesław Podkański z IWP uważa, że trudno będzie napisać ustawę, która spełniłaby oczekiwania polityków PiS i była zgodna z prawem. Zgadza się z tym Wojciech Szymczak, radca prawny z Kancelarii Prawnej Media. – Nadmierna koncentracja własności w mediach może zagrażać pluralizmowi. Niekoniecznie jednak KE musiałaby uznać, że obecna sytuacja w polskich mediach stwarza takie zagrożenie i wymaga podjęcia daleko idących środków – mówi Szymczak. – Ponadto gdyby ustawa dotyczyła zastanej sytuacji na rynku i np. z jej powodu amerykańska spółka medialna musiała sprzedać część swoich aktywów po niekorzystnej cenie, to mogę sobie wyobrazić arbitraż międzynarodowy w tej sprawie i konieczność wypłacenia odszkodowań. Nie można byłoby wtedy wykluczyć przenoszenia przez nadawców koncesji ich stacji do innych krajów Unii – dodaje.

Jakub Bierzyński, prezes domu mediowego OMD, spodziewa się w razie uchwalenia restrykcyjnej ustawy protestów rządów państw, których firmy zainwestowały w polskie media. – Szczególnie ciekawa będzie batalia z Departamentem Stanu USA, bo TVN to największa medialna inwestycja amerykańska w tej części Europy. Polski rząd otworzyłby w ten sposób kolejny front walki ze światem – mówi Bierzyński.

Nadmierna koncentracja własności w mediach zagraża pluralizmowi