statystyki

Pozwy o stypendia bezskuteczne. Resort nauki wygrywa. Zawsze

autor: Urszula Mirowska–Łoskot05.01.2015, 07:23; Aktualizacja: 05.01.2015, 08:12
Uczenie się do egzaminu

Uczenie się do egzaminuźródło: ShutterStock

Żaden ze studentów, który wygrał w sądzie sprawę o stypendium, nie otrzymał go od ministerstwa. Dlatego ich przedstawiciele będą walczyć o jawność rozpatrywania wniosków

Reklama


Reklama


Studenci, którzy zamierzają złożyć pozew na decyzje resortu nauki o odmownie przyznania stypendium czy grantu, mają zerowe szanse na uzyskanie wypłaty, nawet jeśli sąd przyzna im rację. Tak wynika z danych, do których dotarliśmy.

Bezsilni studenci

Resort nauki i szkolnictwa wyższego przydziela dla studentów środki: z programu Diamentowy Grant, stypendia dla młodych naukowców oraz ministra za wybitne osiągnięcia. Przeanalizowaliśmy ostatnie wyroki sądów administracyjnych, jakie zapadały w sprawie przyznawania tych świadczeń oraz dane otrzymane z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW).

Wynika z nich, że w przypadku programu Diamentowy Grant złożone były dwie skargi studentów. W obu przypadkach ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) poparł ich zastrzeżenia i nakazał resortowi jeszcze raz przeanalizowanie swoich decyzji.

– W wyniku ponownego rozpatrzenia wniosków w ramach programu Diamentowy Grant ministerstwo w obydwu przypadkach utrzymało w mocy poprzednie decyzje. Powodem odmowy przyznania środków były opinie zespołu odwoławczego, jak również uzyskana punktacja wniosku, której oceny ponownie dokonał zespół specjalistyczny – wyjaśnia Łukasz Szelecki, rzecznik prasowy MNiSW.

Z kolei w sprawie stypendiów dla wybitnych młodych naukowców po wyroku NSA jeden wniosek został ponownie skierowany do rozpatrzenia przez zespół interdyscyplinarny.

– Po ponownej ocenie nie uzyskał on rekomendacji zespołu do finansowania. Wnioskodawca złożył ponownie odwołanie od decyzji – informuje Łukasz Szelecki.

Natomiast w przypadku stypendium ministra za wybitne osiągnięcia od 2011 r. na 38 spraw rozstrzygniętych przez wojewódzki sąd administracyjny w wyniku złożenia skargi na decyzję ministra 23 zostały oddalone, a 15 zostało przekazanych do ponownego rozpatrzenia.

– We wszystkich przypadkach zapadły decyzje potwierdzające prawidłowość wcześniejszego rozstrzygnięcia (nie było przypadku przyznania stypendium). Najczęstszą przyczyną przekazania przez sąd sprawy do ponownego rozpoznania były bowiem uchybienia formalne, które przy ponownym rozpatrzeniu sprawy zostały wyeliminowane – wskazuje rzecznik resortu nauki.

– Może ministerstwo chce w ten sposób dowieść swojej nieomylności. Powód, aby odmówić przyznania stypendium, zawsze się znajdzie. Równie dobrze mogą być nim niewystarczające osiągnięcia, jak i brak pieniędzy na wypłatę – mówi Piotr Müller, przewodniczący Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej w kadencji 2012–2014.

Nieugięty resort

Teoretycznie wszystko odbywa się zgodnie z procedurą i resortowi nic nie można zarzucić. Wyroki sądów administracyjnych zobowiązują ministerstwo tylko do ponownego rozpatrzenia sprawy. A zatem nie musi na ich podstawie przyznać żadnego świadczenia, a jedynie ponownie przeanalizować odrzucony wcześniej wniosek.

– Wierzyłbym w te uzasadnienia, ale jeśli 100 proc. odwołań studentów po orzeczeniach sądów jest przez resort odrzuconych, to jest to co najmniej dziwne. Może to wynikać ze złej woli ministerstwa. Bowiem wsteczne przyznanie pieniędzy, które powinny być wypłacone np. w 2011 r., zawsze jest problemem – uważa Piotr Müller.

Podobnego zdania jest Piotr Brzozowski z Kancelarii Civitas et Ius, która reprezentuje jednego ze studentów w sporze z resortem.

– Może to świadczyć o tym, że ministerstwo z zasady nie przyznaje tych pieniędzy i szuka takiego rozwiązania, aby odmówić. Wyrokami się w ogóle nie przejmuje – ocenia Piotr Brzozowski.

Nieugięci wnioskodawcy

– Nie zamierzamy się poddać. Ponownie skierujemy sprawę do sądu – zapowiada Piotr Brzozowski.

Dodaje, że kolejny wniosek o przyznanie grantu został uzupełniony o dodatkowe osiągnięcia i wiele dokumentów, które je potwierdzają. Jednak to dla resortu nauki znów okazało się za mało.

– Przy pierwszym rozpatrzeniu wniosku mojemu klientowi brakowało jedynie kilku punktów do wejścia na listę rankingową. Za sukcesy międzynarodowe przyznawanych jest ich dziesięć, więc po uwzględnieniu dodatkowo wskazanych przez nas osiągnięć powinien otrzymać grant. Tak się jednak nie stało. Uzasadnienie odrzucenia wniosku zawiera jedynie ogólnikowe stwierdzenie o nieprzyznaniu świadczenia. To jest naprawdę zastanawiające – mówi Piotr Brzozowski.

Dlatego tą decyzją wydaną przez ministerstwo ponownie zajmie się wojewódzki sąd administracyjny.

– Tym razem powinien przeprowadzić jego merytoryczną ocenę – wyjaśnia Brzozowski.

Uzupełnia, że sądy administracyjne uchylają się od tego typu analiz – np. dotyczących tego, czy stopień przyznany studentowi jest właściwy. Równocześnie jednak dodaje, że procedura przyznawania ministerialnych grantów jest zbliżona do tej związanej z ocenieniem wniosków o przydzielanie środków unijnych.

– W takich sytuacjach sąd administracyjny sprawdza, czy organ, który dokonywał jego oceny, zastosował się do wskazanych kryteriów w regulaminie programu i czy zgodnie z nim przyznał punkty. Jeśli tego nie zrobi, konieczne jest szczegółowe uzasadnienie, dlaczego nie zastosował któregoś z nich – tłumaczy.

PSRP już zastanawia się, jak lepiej chronić studentów.

– Okazuje się bowiem, że spór z ministerstwem przypomina walkę z wiatrakami – twierdzi Piotr Müller.

Jego zdaniem proces rozpatrywania przez ministerstwo wniosków studentów powinien być w pełni jawny.

– Obecnie brakuje jego przejrzystości. Sam wniosek może być anonimowy, ale już punktacja za jego elementy oraz to, kto jej dokonuje, powinno być ujawnione. Wtedy można by ją porównywać – uważa.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • macgiwer(2015-01-06 10:32) Odpowiedz 00

    Wyjście jest tylko jedno i to bardzo proste.
    Niech Ministerstwo zwraca pieniądze przeznaczone na stypendia,a które nie zostały rozdzielone.
    Kategoryczny zakaz korzystania z tych środków na inne cele.No i wreszcie rzecz najważniejsza Jawna lista osób które otrzymały stypendia.
    Uczniowie wiedzą najlepiej kto na stypendium zasłużył,a kto jest tylko "POCIOTKIEM"dziekana,czy może podkłada się pod rektora lub innego ramola.

  • franek(2015-01-06 16:01) Odpowiedz 00

    zawsze dostawałem stypedium na prywatnej uczelni - kryteria były przejrzyste
    z powyższych komentarzy wynika że na uczelniach państwowych rządzi sobie sobiepaństwo i prawo powielaczowe

  • Mira(2015-01-05 13:23) Odpowiedz 00

    Potwierdzam - sama odwoływałam się od decyzji, gdyż miałam źle policzone punkty za osiągnięcia naukowe - sprawa trafiła do prodziekana, prorektora i w końcu rektora. Decyzja za każdym razem była odmowna, jedynym ratunkiem mógł być dla mnie sąd, ale nie zdecydowałam się na ten desperacki krok przeczuwając, że karty zostały już rozdane.

  • koko(2015-01-05 19:24) Odpowiedz 00

    Mialam taka sytuacje na UMK na wydziale historycznym! Punkty zostały źle policzone, odwoływałam się, ale bez znajomości nie miałam szans...Co więcej powiedziano mi w dziekanacie jak i samorządzie, że nawet nie mam prawa do odwołania się!! Probowałam coś tam robić, ale dałam sobie spokój, bo już mam dość. I tak pracuję i studiuję, więc jakoś przeżyję.

  • Odrnung(2015-01-06 00:05) Odpowiedz 00

    I tak przegracie. Żadne sondy wam nie pomogą.
    Jak w ogóle można zaczynać z Ministerstwem, to jakaś paranoja. Minister chyba wie lepiej jak jaki tam student.
    Sondy wybiją wam to z głowy

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • też lawyer(2015-01-07 19:47) Odpowiedz 00

    sory ale artykuł jest zwyczajnie tendencyjny. jeżeli ktos nie dostał stypendium to nawet w przypadku uchylenia przez sąd decyzji z powodów formalnych nie oznacza to że po wyeliminowaniu tych uchybień to stypendium mu sie w ogóle należało i wciąż należy. taki wniosek jest wrecz smieszny. chyba zgodnie każdemu się należy za bycie studentem. Szkoda też że nic nie jest powiedziane o tych studentach ktorzy stypendium otrzymali. Jaka jest liczba pozytywnie rozpatrzonych wniosków? ktos tu mami studentów żeby poszli do kancelarii i zapłacili za prowadzenie sprawy. Pan Brzozowski - rzekomo autorytet - powie potem przykro mi przegrał Pan/Pani, teraz prosze sie udac do kasy i uregulować należnosci wobec kancy. proste. Żeby nie było- jeżeli ktoś ma poczucie że stypendium mu sie należy niech działa.

  • Szczerbaty(2015-01-07 19:54) Odpowiedz 00

    phiii:) pozwy w postęowaniu adminsitracyjnym? niech autorka nie zajmuje sie sprawami, których nie zna/nie rozumie.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama