Grupa posłów PO opracowała projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Jeśli przejdzie, każdy rodzic będzie mógł skorzystać z takiej możliwości. Raz, że uniknie kolejek w państwowych poradniach, dwa, że może liczyć na przychylność ekspertów. To nie spodoba się samorządom, które wolałyby się pozbyć 6-latków z przedszkoli.

Od września obowiązkiem szkolnym zostaną objęte sześciolatki, które urodziły się między początkiem stycznia a końcem czerwca 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika rodzice mogą pozostawić w przedszkolu. Samorządom i kuratorom zależy na tym, aby również ci opiekunowie zapisywali sześciolatki do szkoły. Dzięki temu samorządy mogą liczyć na wyższą subwencję z budżetu. Otrzymują około 5,3 tys. zł na jednego ucznia, a za każde dziecko umieszczone w przedszkolu otrzymują zaledwie 1,2 tys. zł dotacji.

– Więcej sześciolatków w szkole sprawia też, że mamy dodatkowe miejsca dla najmłodszych dzieci w przedszkolu w wieku trzech i czterech lat. Dlatego zachęcamy rodziców do zapisywania dzieci do szkoły – potwierdza Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty Urzędu Miasta w Opolu.

Co ciekawe, również resort edukacji przygotował na stronie internetowej specjalną zakładkę, w której sukcesywnie będą zamieszczane opinie o stanie przygotowania placówek na przyjęcie maluchów. Pochodzić one mają od dyrektorów szkół podstawowych, przewodniczących rady rodziców i wizytatorów.

– Wczoraj w tej sprawie odbyło się specjalne spotkanie poświęcone tematyce sześciolatków i zbieraniu opinii – potwierdza Anna Wietrzyk, rzecznik kuratora oświaty w Katowicach.

Z innej jednak strony rząd nie chce na siłę zmuszać nieprzekonanych rodziców sześciolatków do obowiązkowego umieszczania ich w szkole. Dlatego z jego poparciem grupa posłów klubu PO przygotowała projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który umożliwia opiekunom skorzystanie nawet do końca tego roku z poradni psychologiczno-pedagogicznej w celu odroczenia obowiązku szkolnego. Co ciekawe, takie decyzje mają wydawać także niepubliczne placówki, które mają wpis do ewidencji prowadzonej przez jednostki samorządu terytorialnego.

– Dzięki temu rozładują się kolejki, bo w poradniach państwowych trudno jest dostać się na badanie i otrzymać stosowne odroczenie. Opiekunowie sześciolatków już się do nas zgłaszają – przekonuje Anna Iwańska, dyrektor niepublicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej „Edukacja” w Warszawie.

Koszt takiego badania w niepublicznych placówce wynosi około 400 zł.

Przeciwnicy reformy sześciolatków uważają, że proponowane rozwiązania są jednak niewystarczające i spóźnione.

– Na grudniowym spotkaniu prosiliśmy premiera, aby rodzice mogli decydować o odroczeniu nauki na podstawie decyzji lekarza, bez konieczności przeprowadzania specjalistycznych badań. A w takiej sytuacji opiekunów często nie będzie stać na niepubliczną poradnię – podkreśla Tomasz Elbanowski, rzecznik rodziców i pełnomocnik inicjatywy obywatelskiej.