statystyki

Studencie, płać albo cię zlicytują. Uczelnie sprzedają nieuregulowane opłaty za studia windykatorom

autor: Urszula Mirowska-Łoskot21.08.2013, 07:03; Aktualizacja: 21.08.2013, 08:46
Eksperci wskazują, że szkoła wyższa ma prawo domagać się zapłaty jedynie za świadczenia, z których student korzystał.

Eksperci wskazują, że szkoła wyższa ma prawo domagać się zapłaty jedynie za świadczenia, z których student korzystał.źródło: ShutterStock

Do tej pory obowiązywała zasada, że szkoły wyższe na dochodzenie roszczeń od studentów mają dwa lata. W lipcu Sąd Okręgowy w Słupsku orzekł jednak, że zaległe czesne przedawnia się dopiero po 10 latach. To rozstrzygnięcie dało furtkę zarówno uczelniom, jak i firmom windykacyjnym, które wykupiły od nich długi, do ponownego wnioskowania o zwrot naliczonego czesnego.

reklama


reklama


– Od kilku lat nikt się nie odzywał, byłem pewien, że firma windykacyjna uznała moje argumenty wskazujące, że opłaty się uczelni nie należą, i zamknęła sprawę – opowiada Karol Nowak, były student Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej (AHE) w Łodzi, od którego wierzyciel domaga się zapłaty prawie 7,5 tys. zł. – W ostatnich dniach otrzymałem pismo z wezwaniem do zapłaty pod rygorem złożenia sprawy do sądu. W takiej sytuacji znajdują się tysiące osób – dodaje nasz rozmówca.

Problem w tym, że wiele z nich nawet nie wie, iż uczelnia nalicza dług mimo rezygnacji z nauki. Ci, do których drzwi wierzyciele już zapukali, założyli w internecie specjalne forum. Nie zgadzają się z polityką szkół wyższych i takim handlem ich należnościami.

– Na uczelni ostatni raz byłem w 2003 r., a rachunek dostałem również za 2006 r. – podaje Karol Nowak.

Mariusz Astasiewicz, radca prawny z Kancelarii Prawnej Maria Szewczyk-Janicka i Wspólnicy Sp. k. reprezentujący firmę windykacyjną KGPN, wskazuje, że jeśli student przestaje chodzić na zajęcia, nie oznacza to, iż umowa została rozwiązana.

– Nadal naliczana jest opłata czesnego – wskazuje.

Dodaje, że student, który nie chce dalej korzystać z usług uczelni, powinien złożyć oświadczenie woli o wypowiedzeniu umowy albo rozwiązać ją za porozumieniem stron.

– Zaprzestanie chodzenia na wykłady nie stanowi oświadczenia woli, jest co najwyżej pogwałceniem obowiązków studenta – dodaje Astasiewicz.

To jednak budzi kontrowersje. – Nie przystąpiłem do sesji, nie zdałem egzaminów, jakim prawem uczelnia wpisała mnie na kolejny semestr i domaga się zapłaty? – pyta Karol Nowak.

Eksperci wskazują, że szkoła wyższa ma prawo domagać się zapłaty jedynie za świadczenia, z których student korzystał.

– Jeśli nie dopełni on formy rezygnacji przewidzianej regulaminem studiów, nie znaczy to jeszcze, że uzyskał świadczenie, za które uczelni powinien zapłacić. Posiadanie statusu studenta nim nie jest – zauważa Marcin Chałupka, prawnik, ekspert ds. szkolnictwa wyższego.

To stanowisko popiera również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

– Gdy student odstąpi od umowy czy zrezygnuje z oferty, uczelnia ma prawo zatrzymać część wynagrodzenia za zajęcia przez niego wykorzystane, ale nie za te, które odbędą się w przyszłości – tłumaczy Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK.

Kontrakty obróciły się przeciwko studentom

Umowy określające warunki odpłatności za studia miały zabezpieczać interesy studentów. Nie zawsze się tak dzieje. Są konstruowane w ten sposób, aby chronić interesy tylko jednej strony – uczelni.

– Podpisałem umowę, gdy rozpoczynałem studia. Trudno wymagać od osoby zaraz po maturze, aby znała się na kruczkach prawnych, zgodziłem się więc bez wahania na zawarte w niej zapisy, licząc, że uczelnie postępują etycznie. Myliłem się – mówi Karol Nowak, były student Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej (AHE) w Łodzi.

Po latach firma windykacyjna domaga się spłaty 7,5 tys. zł, czyli kwoty kilkakrotnie większej, niż wynosiło pierwotne zobowiązanie.

– Łamanie prawa przez uczelnie powoduje, iż studenci rozpoczynają dorosłe w życie długami – wskazuje Adam Szot, rzecznik praw studenta (RPS).

Osoby te mają m.in. problem z udowodnieniem, że żądania wierzycieli na podstawie umowy sprzed lat są bezpodstawne. Dodatkowo ostatnio zapadł wyrok, który pozwala ścigać studentów za niezapłacone czesne sprzed dekady.

Przedawnienie po latach

W lipcu tego roku Sąd Okręgowy w Słupsku wydał wyrok, zgodnie z którym długi studentów wobec uczelni przedawniają się dopiero po 10 latach (sygn. akt IV Ca 328/13). Podważył zatem obowiązującą praktykę, według której roszczenia wobec nich tracą ważność już po dwóch latach.

– Wyrok ten jest dla nas zaskoczeniem, ponieważ jest niezgodny z całą dotychczasową linią orzeczniczą – twierdzi Adam Szot.

Sąd badał sprawę byłej studentki studiów magisterskich uczelnii niepublicznej. Dziekan skreślił studentkę z listy, naliczył zaległe opłaty, po czym uczelnia sprzedała dług firmie windykacyjnej. Ta domagała się spłaty łącznie ponad 12,4 tys. zł.

Sąd Rejonowy w Słupsku oddalił jednak pozew, bo uznał, że minęły dwa lata i roszczenie się przedawniło. Wskazał, że do umów o świadczenie usług edukacyjnych należy stosować przepisy kodeksu cywilnego o umowie-zleceniu, a dla nich termin przedawnienia wynosi 24 miesiące. Ten wyrok uchylił jednak Sąd Okręgowy. Uznał, że czesne przedawni się dopiero po 10 latach. Wskazał bowiem, że kontrakt ten jest nowym rodzajem umowy, wskazanym w ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym. Nie należy zatem stosować do niej przepisów dotyczących umowy-zlecenia i co za tym idzie dwuletniego terminu przedawnienia.

Wprowadzeni w błąd

– Orzeczenie to spowodowało, że wierzyciele zaczęli domagać się spłaty od studentów zaległego czesnego, nawet tego naliczonego niezgodnie z prawem. W internecie powstają specjalne fora, które nagłaśniają ten problem. Właśnie po kilku latach spokoju dostałem wezwanie do zapłaty – opowiada Karol Nowak.

Dodaje, że gdy firma windykacyjna pierwszy raz zgłosiła się o należności, które uznał za niezasadne, zwrócił się do miejskiego rzecznika konsumenta z prośbą o radę.

– Zapewnił mnie, że wystarczy, iż powołam się na zapis o przedawnieniu roszczeń, które mijają po dwóch latach. Poskutkowało. Ale do czasu. Teraz firma oczekuje zwrotu czesnego i odsetek. I tak jestem w dobrej sytuacji, moja koleżanka ma spłacić ponad kilkanaście tysięcy złotych – wskazuje były student.

RPS również radził studentom, aby powoływali się na przedawnienie, jeśli uczelnia po latach przypomina sobie o zadłużeniu byłego żaka.

– Razem z Parlamentem Studentów Rzeczypospolitej będziemy w tej sprawie prosić Rzecznika Praw Obywatelach o wystąpienie z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ nie zgadzamy się z tym wyrokiem. Zwrócimy się również z prośba o zajęcie stanowiska do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – argumentuje Adam Szot.

Niesłuszne opłaty

Problem również polega na tym, że niektóre opłaty zostały naliczone przez uczelnie na podstawie niezgodnych z prawem zapisów zamieszczanych przez nie w umowach ze studentami.

Szkoła wyższa naliczyła np. czesne za kolejny semestr, za to, że student rezygnuje z kształcenia.

Taki zapis znajduje się na liście klauzul niedozwolonych UOKiK i nie może być stosowany.

– Jeśli umowa, którą już podpisaliśmy, zawiera niedozwolone postanowienia, takie klauzule nie wiążą nas z mocy prawa – tłumaczy Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.

To jednak nie przekonuje wierzycieli.

– Należy ustalić, czy klauzula była uznana za niedozwoloną w momencie, gdy student zawierał umowę z uczelnią, czy jej treść była tożsama z tą umieszczoną w rejestrze UOKiK. Jeśli nie, to roszczenia firmy windykacyjnej mogą być słuszne – uważa Mariusz Astasiewicz, radca prawny z Kancelarii Prawnej Maria Szewczyk-Janicka i Wspólnicy.

Zaznacza, że wyrok sądu o wpisanie danej klauzuli do rejestru ma skutek wobec osób trzecich dopiero od chwili zamieszczenia uznanego za niedozwolone postanowienia wzorca umowy.

Z tym nie zgadza się UOKiK.

– W żadnym wypadku umowa nie powinna zawierać postanowień, które są krzywdzące dla konsumenta. Jeśli zapis ten jest niezgodny z prawem, nie ma znaczenia, że student się na niego zgodził, zanim UOKiK uznał go za klauzulę niedozwoloną – tłumaczy Małgorzata Cieloch.

Dodaje, że wydłuża się jedynie procedura.

– Jeśli student teraz podpisuje umowę, a są w niej zawarte zarejestrowane klauzule niedozwolone, to może traktować je tak, jakby były wymazane gumką. Te, które dopiero okażą się nielegalne po zawarciu umowy, będą rozstrzygane w sądzie i tam studenci będą dochodzić swoich praw – radzi rzecznik UOKiK.

Opłata za naukę tylko za świadczone usługi

Samo zaprzestanie uczęszczania na zajęcia może dla uczelni nie stanowić dostatecznego przejawu rezygnacji ze studiów. Ale o tym, czy mimo niekorzystania z zajęć uczelni należy się opłata, można wnioskować dopiero z treści umowy. Nie może ona jednak określać warunków skreślenia studenta z listy odmiennie niż ustawa, rozporządzenia czy regulamin studiów. Ponadto z tych właśnie regulacji może wynikać, że student, nie zaliczając zajęć, podlega pod skreślenie z powodu braku postępów w nauce lub niezaliczenia semestru czy niewniesienia w terminie opłat związanych ze studiami. Zatem jeśli student nie dopełni formy rezygnacji przewidzianej regulaminem studiów, to nie znaczy jeszcze, że nastąpiło spełnienie świadczenia, za jakie uczelni powinien zapłacić. Samo posiadanie statusu studenta takim świadczeniem nie jest.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • KJ(2013-08-21 17:51) Odpowiedz 00

    Niż demograficzny w pełni, uczelnie prywatne szukają kasy gdzie mogą i znalazła się odpowiednia interpretacja KPC tak akurat na potrzeby ww podmiotów.

  • struś(2013-08-22 08:21) Odpowiedz 00

    Hm, a to wyżej, to wcale nie jest propaganda?

  • ktos(2013-08-22 12:03) Odpowiedz 00

    wygrałem apelacje w sadzie okręgowym (apelacja kgpn oddalona), pozwolę sobie wkleić moja odpowiedz

    ODPOWIEDŹ NA APELACJĘ

    Odpowiadając na apelację powoda (...) wnoszę o oddalenie jej z następujących przyczyn:

    1. Umowa o świadczenie usług edukacyjnych ... została zawarta w roku ... , zatem przez wejściem w życie ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym z 27.07.2005 roku na którą powołuje się Powód w apelacji. Mają w tym przypadku zastosowanie przepisy ustawy o Szkolnictwie Wyższym z 12.09.1990 roku. W przedmiotowej ustawie z 1990 nie uregulowano w żaden sposób umowy zawieranej pomiędzy uczelnią a studentem, zatem zgodnie z art. 750 Kodeksu cywilnego zastosowanie znajdą przepisy ogólne dotyczące zlecenia.

    2. Obowiązująca wówczas ustawa z roku 1990 nie zawierała stwierdzenia, iż uczelnia wyższa nie prowadzi działalności gospodarczej, dodatkowo w roku ... , czyli przed wejściem w życie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej z 2.07.2004 na którą powołuje się Powód, nie istniały przepisy stanowiące że niepubliczna szkoła wyższa nie jest osobą trudniącą się zawodowo czynnościami związanymi z nauką. Zastosowanie mają więc przepisy z art. 751 Kodeksu cywilnego roszczeniach z tytułu nauki przysługujących osobom trudniącym się zawodowo takimi czynnościami albo osobom utrzymującym zakłady na ten cel przeznaczone.

    Podsumowując, apelacja jest błędna co przyznaje sam Powód w uzasadnieniu powołując się na wyroki sądów odnoszące się do obecnego stanu prawnego, czyli umów zawartych po wejściu w życie ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym z 27.07.2005 i ustawy o swobodzie działalności gospodarczej z 2.07.2004. Umowa między mną a ... została zawarta zaś w roku ... w zupełnie innych warunkach prawnych. Mając na uwadze powyższe, wnoszę jak na wstępie.

  • malawi(2013-08-22 12:12) Odpowiedz 00

    No właśnie, pełna propaganda.

    Wiadomość napisana przez:

    On z IP: 83.16.67.* (2013-08-21 10:18)

    Jeszcze ktoś przeczyta te brednie i w nie uwierzy. Bajki możesz pisać gdzie indziej. Fakty są inne.

  • w_kłopocie(2013-08-22 15:41) Odpowiedz 00

    Chętnie skontaktuję się z osobą "ktoś", celem pomocy przy omówieniu szczegółów, bo wydaje mi sie, że Teraz to KGPN tu troluje i stara się kasę wyciągnąć...

  • w_kłopocie(2013-08-22 15:44) Odpowiedz 00

    P.s. Prosze o sygnaturę sprawy jeśli można

  • Ściągany(2013-08-23 14:48) Odpowiedz 00

    Witajcie,

    Mam problem w świetle ostatnich rewelacji i wyroków sądów. Otóż ściga mnie KGPN o zapłatę czesnego od roku 2004 do 2006 za studia, które rzuciłem. Teraz taka moda w Sądach, że w II instancji uznają na kożyść KGPN że dług ten przedawnia się dopiero po 10 latach. A co z odsetkami ustawowymi które w moim przypadku przewyższają kwotę główną należności? Mam tu taki oto wyrok mam tu wyrok w tej sprawie Sąd Najwyższy z 26 stycznia 2005 r. (III CZP 42/2004). Czy gdybym wpłacił do KGPN tylko opłatę za czesne to oznacza to, że przegram przed sądem jeśli nadal będą domagac sie tych odsetek?

    Proszę o szybką odpowiedź (nie od troli z KGPN na tym forum ) gdyż niebawem mija ultimatum które mi postawili

    Sprawa nie trafiła jeszcze do sądu a oni po tylu latach kupili dług od uczelni, która wcześniej odstapiła od jego sciagnia. ( długa histiria)

  • Infobroker(2013-08-21 10:05) Odpowiedz 00

    No tak, ale sąd odniósł się do umów zawieranych na podstawie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym obowiązującej od 2005 roku. A co z czesnym zawartym na podstawie umów sprzed 2005 roku, kiedy to ustawa ta nie obowiązywała?
    Poza tym, Sąd uznał, że działaność niepaństwowej uczelni wyższej nie jest działalnością gospodarczą i w związku z tym nie można uznać trzyletniego okresu przedawnienia dla zobowiązań tego typu. Tymczasem SN orzekł (III SK 22/04), że uczelnia jest przedsiębiorcą w świetle ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Również w świetle chociażby ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, uczelnię można uznać za przedsiębiorcę. Sprawa ewidentnie do kasacji przed SN.

  • On(2013-08-21 10:18) Odpowiedz 00

    Wcześniej obowiązywała ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym z 1990r., na podstawie której również dokonuje się rekonstrukcji przedmiotowo istotnych postanowień umowy o świadczenie usług edukacyjnych. Przepis art. 750 kc stanowi, przepisy o zleceniu stosuje się wówczas, gdy usługi na podstawie umowy nie są uregulowane innymi przepisami. Na gruncie ustawy z 1990r. są uregulowane. Z kolei przepis 118 kc stanowi o terminie przedawnienia roszczeń z tytułu działalności gospodarczej, a nie roszczeń przedsiębiorców. Istnieją sytuacje, gdy dana działalność, choć wykonywana przez przedsiębiorcę, nie jest uznawana za działalność gospodarczą. Tak jest w przypadku obecnej ustawy, jak i poprzedniej. Obie ustawy stanowią, że tak ważna działalność kształcenia studentów - nigdy nie stanowi działalności gospodarczej, ta może być prowadzona tylko w sposób organizacyjnie i finansowo wydzielony od działalności edukacyjnej, np. inkubatory przedsiębiorczości. Uczelnia może być przedsiębiorcą wg ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, ale na potrzeby tej ustawy, tj. w sprawach koncentracji przedsiębiorców, naruszeń zbiorowych interesów konsumentów, przeciwdziałania praktykom ograniczającym konkurencję. Zwykły sąd cywilny w sprawie o zapłatę czesnego nie ma kognicji do rozpoznawania tychże spraw, bez znaczenia jest więc okoliczność, że uczelnia jest przedsiębiorcą na gruncie ustawy o uokik.Niestety na skargę kasacyjną są to za małe kwoty.

  • Jakub Gola(2014-04-14 13:49) Odpowiedz 00

    dostalem wyrok nakazowy z sadu rejonowego powod - KPGN umowa na studia zawarta w pazdzierniku 2005. Pisze sprzeciw od nakazu : dla kazdej z wymienionych wierzytelnosci uplynal okres 5-ciu lat. Co o tym sadzicie? Spotkam sie z nimi w Okregowym ?

  • piotr(2014-11-14 17:07) Odpowiedz 00

    studencie spij spokojnie
    zgodnie z art 32 Do umów w sprawie warunków odpłatności za studia lub usługi edukacyjne, o których mowa w art. 99 ust. 1 ustawy, o której mowa w art. 1, zawartych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy stosuje się przepis art. 160a ust. 7 ustawy, o której mowa w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą. USTAWA
    z dnia 11 lipca 2014 r. o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym oraz niektórych innych ustaw.
    art 160 a 7. Roszczenia wynikające z umowy przedawniają się z upływem trzech lat. dotyczy umow zawartych po 01 września 2005 pod rządami USTAWA z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym.
    natomiast do umow zawartych przed wrześniem 2005 zgodnie z art 257 2. Do studiów rozpoczętych przed dniem wejścia w życie ustawy, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4, stosuje się przepisy dotychczasowe. tj zastosowanie ma
    poprzednio obowiązująca ustawa z dnia 12 września 1990 r. ,, o szkolnictwie wyższym” (Dz.U. Nr 65, poz. 385 ze zm.) stąd też zastosowanie znajdą przepisy dotyczące umowy zlecenia Stosownie do art. 751 pkt 2 k.c. roszczenia z tytułu utrzymania, pielęgnowania, wychowania lub nauki, jeżeli przysługują osobom trudniącym się zawodowo takimi czynnościami albo osobom utrzymującym zakłady na ten cel przeznaczone ulegają przedawnieniu z upływem dwóch lat.
    Nawet gdyby nie przyjąć, że roszczenie przedawniło się z upływem dwóch lat, to i tak
    roszczenie to, jako związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przez uczelnię przedawniało się z
    upływem trzech lat art. 118 k.c. gdyż dopiero ustawa z 2005 roku prowadzenie usług edukacyjnych wyłączyła z ą działalności gospodarczej

  • przygnebiona(2015-02-12 11:00) Odpowiedz 00

    Witam wszystkich. Też wdepłam w to ****** Już po pierwszym zjeździe w 2014 roku dowiedziałam się że ojciec się jednak rozmyślił i nie będzie mi płacił za studia a to ja podpisałam umowe i to ja musze opłacić czesne za cały semestr a nie mam za co !? Boże wszędzie gdzie sie nie pójdzie to jakieś ************* sie czai :(
    Czy to oznacza że jeśli podpisałam umowe w 2014 bede musiala im uiścić opłate za cały semestr ?

  • Greg(2015-06-22 20:45) Odpowiedz 00

    Udało mi się wygrać rozporawę o zaległe czesne z KGPN. Po batali i pismach przedprocesowych po kilkadziesiąt stron Wrocławski Sąd nie poparł tezy jakoby przedawnienie następowało po 10 latach.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama