statystyki

Kleiber: Uniwersytet bez wykładów. Znak czasów

autor: Michał Kleiber01.03.2017, 23:23; Aktualizacja: 02.03.2017, 08:40
uniwersytet

Krytykę tradycyjnych metod kształcenia uniwersyteckiego potwierdzają badania.źródło: ShutterStock

Czytam wypowiedź pani dziekan ważnego wydziału na słynnym bostońskim MIT. Zamiast spodziewanych przeze mnie pochwał pod adresem jednej z najlepszych uczelni świata, profesor informuje o rezygnacji z pracy na rzecz zaangażowania się w budowę nowatorskiego uniwersytetu, bazującego na kompletnie nowych zasadach. Idea przedstawia się następująco: przebywający w wielkiej, otwartej przestrzeni studenci koncentrują się na rozwiązywaniu trudnych problemów dyktowanych przez życiową praktykę. A merytoryczną pomoc uzyskują nie od profesorów, ale z internetu.

Reklama


Pomysł może wyglądać na zupełnie nowy, ale jego elementy bynajmniej takie nie są. W ostatnich latach na świecie powstało kilkanaście uczelni odwołujących się do idei zdobywania wiedzy na drodze studiowania rzeczywistych problemów i wyzwań (challenge-driven university). I to zarówno w krajach o tradycyjnie wysokim poziomie kształcenia, jak USA, RFN czy Singapur, ale i w krajach na edukacyjnym dorobku, jak Chiny, Chile czy Indie. Europejskimi przykładami są stworzony w 2003 r. w Niemczech Zeppelin Universität czy wyodrębniona część uniwersytetu Aalto w Finlandii, nosząca nazwę Design Factory.

Liczne doświadczenia zdążyła już zebrać stworzona 14 lat temu inżynierska szkoła wyższa w Needham w stanie Massachusetts w USA. W trakcie czteroletnich studiów studenci podzieleni na zespoły pracują prawie wyłącznie nad około 25 projektami o silnie interdyscyplinarnym charakterze. Przykładem szerokości oferowanego programu może być projekt „Sześć mikrobów, które zmieniły świat”, łączący elementy biologii i historii (na studiach inżynierskich!). W przeciwieństwie do nowego, wspomnianego na wstępie bostońskiego pomysłu na już istniejących uczelniach wykładowcy, opiekunowie zespołów badawczych, ciągle odgrywają kluczową rolę, choć często są zatrudniani na podstawie kryteriów odmiennych od tradycyjnych (walory dydaktyczne przeważają nad czysto badawczymi). Inną cechą charakteryzującą niektóre ze szkół tego typu jest oferowanie wstępnych kursów w trybie online i przechodzenie do systemu stacjonarnego dopiero po ukończeniu etapu przygotowawczego.

Naturalnym pierwowzorem całego pomysłu są istniejące od dawna wydziały szeroko uwzględniające w programach ideę kształcenia poprzez rozpatrywanie konkretnych przypadków (case studies). Traktowane jest to tam jednak jako uzupełnienie tradycyjnych metod kształcenia, bazujących na wykładach, skryptach, egzaminach czy przesiadywaniu w bibliotekach. W ramach proponowanego nowego podejścia jedyna forma kształcenia to praca w zespołach nad problemami, które nie mają jeszcze jasnych, ostatecznych rozwiązań. Problemy są z zasady interdyscyplinarne, łączą różne dziedziny nauki i sztuki. Tak się walczy z powszechną na uczelniach wąską specjalizacją i poszukuje właściwszych odpowiedzi na coraz bardziej splecione problemy współczesnego świata. W imię słów A.D. Lindsaya z Oksfordu, który już przeszło pół wieku temu zauważył, że „człowiek, który wie coraz więcej na coraz bardziej szczegółowy temat, staje się publicznym zagrożeniem”.


Pozostało jeszcze 42% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama