statystyki

Aplikanci (nie)mile widziani na stanowiskach asystentów

autor: Ewa Ivanova28.01.2013, 07:18; Aktualizacja: 28.01.2013, 08:28
Asystenci

Asystenciźródło: ShutterStock

Łączenie funkcji asystenta sędziego z aplikacją radcowską lub adwokacką jest nadal popularne. Wciąż budzi jednak emocje. Część prezesów sądów wręcza asystentom z tego powodu wypowiedzenia, podczas gdy inni wyrażają zgodę na podjęcie nauki na aplikacji korporacyjnej.

reklama


reklama


 Wszystko zależy od uznania władz sądu. Taki wniosek płynie z raportu „Asystenci sędziów i pracownicy sądów jako ważne ogniwo procesu orzeczniczego w sądach”, który przygotowała Helsińska Fundacji Praw Człowieka.

Komfort pracy

Wydawało się, że sprawę ostatecznie rozstrzygnął wyrok Sądu Najwyższego z 13 czerwca 2012 r. (sygn. IIPK 315/11) w sprawie asystentki sędziego w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, która została zwolniona z pracy z powodu rozpoczęcia aplikacji radcowskiej. Sąd Najwyższy uznał, że skarga kasacyjna kobiety jest niezasadna.

Podkreślił, że „podjęcie przez asystenta sędziego NSA aplikacji radcowskiej, mimo że formalnie wprost niezakazane, przede wszystkim jest sprzeczne z obowiązkami asystenta sędziego NSA i uzasadnia utratę zaufania między pracodawcą a pracownikiem, czyniąc w konsekwencji uzasadnionym (...) rozwiązanie umowy o pracę (...)”. Tymczasem mimo tego orzeczenia fundacja nie zaobserwowała wzrostu wypowiedzeń asystentom umów o pracę w związku z podjęciem aplikacji.

Asystenci mają praktycznie nieograniczony dostęp do akt spraw sądowych

„Z rozmów przeprowadzonych z asystentami, sędziami i prezesami różnych sądów wynika, że praktyka w tym zakresie jest bardzo niejednolita, co odbija się niekorzystnie na komforcie pracy i pewności zatrudnienia” – podaje raport.

Fundacja zwraca także uwagę na zróżnicowane podejście do łączenia pracy w sądzie z aplikacją w przypadku asystentów sędziów i koordynatorów prawnych (zatrudnianych na umowy cywilnoprawne lub przez agencje pracy tymczasowej).

– Przykładowo w Sądzie Okręgowym w Warszawie były przypadki zwolnienia asystentów z powodu rozpoczęcia aplikacji korporacyjnej. Natomiast w ogłoszeniu o naborze na stanowisko koordynatora prawnego w tym samym sądzie pisano „aplikacja mile widziana” – wskazuje Michał Szwast, współautor raportu.

Konflikt interesów

Prezesi sądów podejmujący decyzję o zwolnieniu aplikantów twierdzą, że sądy są na tyle specyficznym pracodawcą, że muszą w relacjach ze swoimi pracownikami brać pod uwagę dobro wymiaru sprawiedliwości i specyficzną rolę asystenta sędziego, który jest pracownikiem na tyle merytorycznym i na tyle bliskim orzekania – choć sam funkcji orzeczniczej nie sprawuje – że może wystąpić konflikt interesów. Asystenci mają bowiem praktycznie nieograniczony dostęp do akt spraw w związku z wykonywanymi obowiązkami.

Z kolei aplikanci przekonują, że nie ma żadnych norm prawnych zakazujących łączenia funkcji asystenta sędziego z odbywaniem aplikacji. A w razie konfliktu interesów przepisy regulują zasady wyłączenia się od sprawy.

Z badań fundacji wynika także, że problemem jest dopuszczalność dowolnego zatrudniania się asystentów sędziów. Zawsze wymaga to zgody prezesa sądu. I znów: część prezesów zgadza się na podjęcie pracy, która nie jest sprzeczna z obowiązkami urzędnika i nie podważa zaufania do sądu. Ale niektórzy w ogóle uznają, że każda praca poza sądem jest sprzeczna z obowiązkami urzędnika.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • as(2013-01-28 09:03) Odpowiedz 00

    ale kordynatorzy prawni, którzy wykonują czynności asystentów juz moga byc aplikantami i prezesom to nie przeszkadza

  • sceptyk(2013-01-28 09:07) Odpowiedz 00

    Sprawa jest prosta. Jak chcesz być asystentem, to masz nim być do grobowej deski. Niewolnikiem Pana Prezesa, Przewodniczącego Wydziłu itd. Nie możesz iść na jakąś aplikację, bo to oznacza, że masz ambicje, coś umiesz i chcesz walczyć o coś w przyszłości. Dla takich nie ma miejsca w sądach-bizantyjskich dworach, jak to powiedzial minister Gowin.

  • zlot(2013-01-28 09:45) Odpowiedz 00

    Aplijacja radcowska lub adwokacka trwa 3 lata, kosztuje około 15000 złotych. Pracując jako asystent sędziego, po 4 lata nabywa sie uprawnienie do podejścia do egzeminu sędzowskiego. Ze zdanym egzaminem sędziowskim można sie wpisać na listę radców albo adwokatów. Łączenie pracy asystenta sędziego z pracą aplikanta korporacyjnego jest nieetyczne. Jako asystent podlega Prezesowi, jako aplkant podlega patronowi. Może to i za daleko idące stwierdzenie, ale to tak jakby sędzia miał własną praktykę np. adowkacką.

  • konflikt interesów(2013-01-28 10:23) Odpowiedz 00

    asystent nie powinien w godzinach pracy sądu pisać wyroku i uzasadnienia sędziemu w sprawie, a po godzinach w tej samej sprawie w kancelarii adwokata u którego odbywa aplikację doradzać stronom jak mają się zachować aby uzyskać swój cel. Konflikt interesów jest tutaj oczywisty.

  • Prawnik(2013-01-28 11:03) Odpowiedz 00

    Aplikacja to nie jest zatrudnienie. Brak tam umowy o pracę. To kształcenie - jak studia doktoranckie.

    Nikomu nie przeszkadza, że asystenci są wyznaczani w części postępowań na kuratorów osoby nieobecnej. Reprezentują wówczas interesy strony postępowania, tak jak aplikant radcowski.

  • zlot(2013-01-28 12:28) Odpowiedz 00

    Asystenci są wyznaczani na kuratorów osoby nieobecnej i występują w jej imieniu i na jej rachunek, jednakze nie tak jak aplikanci radcowscy, którzy są substytutami swoich patronów. Nadto, są to przypadki incydentalne i polegają jedynie na sporządzeniu przez asystenta odpowiedzi na pozew, czyli "wnoszę o oddalnie powództwa (wniosku) i zasądzenie kosztów", czyli tak jak aplikant (sic!).
    Jeżli już pozwalamy na taką patologię, to pozwólnym sędziom wpisywać sie na listy adwokatów i udzielać porad prawnych i vice verasa. Zawsze przecież jest katalog przyczyn wyłączenia sędziego z postępowania, co w pełni zapewnia obiektywność wymiaru sprawiedliwości.

  • Smt(2013-01-28 15:31) Odpowiedz 00

    @konflikt interesów,
    no że też najprostsze rzeczy zupełnie uciekają. To oczywiste, że dla kancelarii taki aplikant mający bezpośredni dostęp do sądu, to piękna sprawa.
    To, że bezpośrednio nie zmieni rozstrzygnięcia nie oznacza, że wielu ciekawych rzeczy w sądzie się nie dowie- a informacja (zwłaszcza poufna) często ma swoją cenę...
    Mówiąc wprost- moim zdaniem przepisy przewidujące obowiązek wyłączania się asystentów to za mało. Już sama obecność aplikanta w sądzie daje przewagę kancelarii.

  • Prawnik(2013-01-28 22:00) Odpowiedz 00

    "wielu ciekawych rzeczy w sądzie się nie dowie- a informacja (zwłaszcza poufna) często ma swoją cenę" - a to znowu co za podejżliwość i sugestia? O co chodzi? Można jaśniej? Asystent nie uczestniczy w naradzie, więc co takiego ma wiedzieć? Akta są jawne dla stron.

  • egfh(2013-01-29 07:17) Odpowiedz 00

    Bez asystentow sady by lezaly, choc jest druga strona medalu- z reguly sedziowie ktorzy maja asystentow przychodza do pracy o 11. Asystenta powinni miec sedziowie,ktorzy sobie na niego zapracuja, a nie tacy ktorzy sa nygusami

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama