Chodzi o proponowaną definicję palarni w rozumieniu projektu nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 2 pkt 12 miałoby to być wyodrębnione konstrukcyjnie od innych pomieszczeń i ciągów komunikacyjnych pomieszczenie, odpowiednio oznaczone, służące wyłącznie do palenia wyrobów tytoniowych lub papierosów elektronicznych zaopatrzone w odpowiednią wentylację. Oznacza to, że z palarni korzystaliby i palacze, i e-palący. Ma to duże znaczenie, gdyż resort zdrowia postanowił w praktyce zrównać sytuację wszystkich używających tytoniu. A to oznacza, że korzystanie z e-papierosów w miejscach publicznych będzie niebawem zakazane. „Zapis ten de facto zrównuje papierosy konwencjonalne i ENDS (elektroniczny system dostarczający nikotynę, czyli potocznie e-papieros – przyp. red.) i utwierdza opinię publiczną w przekonaniu o jednakowej szkodliwości obu produktów. Tymczasem istnieje miażdżąca przewaga dowodów naukowych na brak narażenia biernego w przypadku używania ENDS” – podkreśla w swojej opinii do projektu nowelizacji prof. n. med. Andrzej Sobczak, kierownik zespołów badawczych prowadzących prace laboratoryjne związane ze szkodliwością oddziaływania e-papierosów.
Reklama

Reklama
Zdaniem eksperta ustawodawca, de facto każąc korzystać e-palaczom z palarni, wystawi ich na narażenie bierne na dym tytoniowy, które jest wielokrotnie większe niż przy paleniu czynnym.
Opinia ta bardzo ucieszyła branżę e-papierosową. Tak jak bowiem urzędnicy niezbyt liczą się ze stanowiskiem przedsiębiorców, których bezpośrednio dotkną ograniczenia, tak z ekspercką oceną autorytetu medycznego powinni brać pod uwagę.
Jednak środowisko medyczne jest podzielone w ocenie rozwiązania zaproponowanego przez ministerstwo. Dr n. med. Łukasz Balwicki z Zakładu Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego uważa, że podjęto dobrą decyzję, proponując zrównanie sytuacji palaczy. Wskazuje on, że nawet zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia osoby wrażliwe, np. młodzi ludzie lub alergicy, mogą ucierpieć, przebywając w pobliżu osób korzystających z e-papierosów.
– Ponadto oprócz aspektu zdrowotnego równie ważna jest kwestia przyzwolenia społecznego. Powinniśmy dać jasny sygnał, że państwo nie popiera żadnej formy palenia. Tak samo jak bez znaczenia powinno być, czy ktoś na ulicy pije piwo, czy wino– tłumaczy dr Balwicki.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach