Konsensus naukowy jest taki, że dwie dawki szczepienia nie wystarczają do ochrony przed nowym wariantem; potrzebne są trzy. W pewnym sensie więc licznik, jeśli chodzi o preparaty przeciw COVID-19, został wyzerowany. Postanowiliśmy w związku z tym porównać tempo podwijania rękawów przez Polaków w przypadku pierwszej i przypominającej dawki.
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o tempo przyjmowania trzeciej dawki, nie jest źle. Na tym etapie programu szczepień w ub.r. po pierwszej dawce była jedna piąta mieszkańców kraju i podobnie (a nawet niewiele więcej) jest teraz. To dobra informacja, nawet jeśli między tymi dwoma procesami są pewne różnice. Pierwsza dawka była uwalniana „w turach” kolejnym grupom wiekowym - ostatecznie stała się dostępna dla wszystkich pełnoletnich 9 maja (to był 19. tydzień szczepień). Podawanie dawek przypominających zaczęło się 24 września i już nieco ponad miesiąc później - 2 listopada - udostępniono je dla osób od 18. roku życia wzwyż (to był 7. tydzień szczepień).