3 mld zł na oddłużenie szpitali, tyle – jak się dowiedział DGP – będzie bezzwrotnych pieniędzy dla placówek w najgorszej sytuacji.
To kwota o kilkaset milionów wyższa, niż wynosi obecne zadłużenie wymagalne – czyli dług, który szpitale powinny oddać tu i teraz. Ten obecnie, jak wynika z danych MZ, jest na poziomie 2,3 mld zł. – Jednak szpitale nie będą miały umarzanych zobowiązań tak po prostu, tylko będą musiały spełnić określone wymagania, wprowadzić plan restrukturyzacji – mówi DGP wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Nowością będzie także to, że postępowania restrukturyzacyjne po raz pierwszy w przypadku szpitali będą się toczyły przed sądami gospodarczymi. Ma to zapewnić z jednej strony większe bezpieczeństwo wierzycielom, z drugiej – przejrzystość dla organów założycielskich. Pieniądze na ten cel będą pochodziły z budżetu państwa.
Reklama
Jak przekonują eksperci, będzie to miało sens tylko wówczas, jeżeli przy okazji będzie nacisk na zmianę struktury szpitala (nawet zmianę profilu leczenia), regulację zatrudnienia czy kontrolę siatki płac (która najczęściej stanowi największe obciążenie dla szpitalnego budżetu). Czuwać nad tym miałaby powołana w ramach reformy Agencja Rozwoju Szpitali, która ma panować nad całym rynkiem. Między innymi będzie miała także możliwość umorzenia zobowiązań lub przyznania pożyczki. Będzie ona podlegać Ministerstwu Zdrowia i mieć prawo wprowadzenia do szpitala zarządu komisarycznego.
Które szpitale otrzymają pieniądze? O tym, w jakiej kategorii znajdzie się placówka (od A do D, przy czym A to najmniej, a D to najbardziej zadłużona), będą decydować jej wyniki finansowe.

Reklama

Cztery kategorie i umorzenia zobowiązań

Zadłużenie szpitali po raz kolejny osiągnęło rekord: po III kw. 2021 r. wynosi ponad 17 mld zł. To o 2 mld zł więcej niż rok temu w tym samym czasie i o 3 mld zł więcej niż w 2019 r. Rozwiązaniem fatalnej sytuacji ma być reforma przygotowywana od ponad roku w resorcie zdrowia: z jednej strony zmiana struktury systemu, z drugiej restrukturyzacja oraz pożyczki czy umarzanie długów.

Pierwszym krokiem ma być podzielenie szpitali na cztery kategorie - od A do D. O tym, jaką literkę alfabetu otrzyma placówka, decydować będzie wysokość zobowiązań, rentowność, a także wskaźnik mówiący o płynności finansowej. Kategoria D ma otrzymać wsparcie doradców oraz finansowe, mające pomóc wyjść z kryzysu. W ostateczności nawet szpital może liczyć na umorzenie długu. W budżecie ma być na ten cel zagwarantowana kwota 3 mld zł. Do takich szpitali może wejść zarząd komisaryczny, to jednak będzie możliwość, a nie rozwiązanie, które miałoby być wprowadzane z automatu. W innej sytuacji do placówki trafi doradca restrukturyzacyjny, który ma kierować procesem zmian. A te powinny być głębokie - dotyczyć zarządzania, ale także zakresu oferowanych usług. Część placówek ma zostać przekształcona tak, aby oferować np. opiekę długoterminową, do której dostęp jest obecnie ograniczony. Na to będą dodatkowe pieniądze - ok. 3,5 mld zł. W tym samym czasie wzmocnione mają zostać wysokospecjalistyczne szpitale, które mają przejąć profesjonalną opiekę nad tymi chorymi, którzy wymagają bardziej specjalistycznej opieki.

Jak podkreślają autorzy projektu, system ma być lepiej dopasowany do struktury demograficznej i rzeczywistych potrzeb zdrowotnych. Ma także wykluczyć konkurencję - tak, aby na tym samym terenie nie było kilku oddziałów kardiologicznych czy położniczych, które konkurują o tych samych pacjentów i tę samą kadrę. Nad tym wszystkim ma panować nowo powołana Agencja Rozwoju Szpitali (ARS). Ma ona zajmować się rozwojem placówek, inicjować i wspierać ich modernizację. Do jej zadań będą też należeć koordynacja wspólnych zakupów, wsparcie finansowe oraz merytoryczne. Nowością jest także wprowadzenie certyfikacji kadry zarządzającej szpitalami.

Jak tłumaczy wiceminister zdrowia odpowiedzialny za reformę Sławomir Gadomski, postępowania restrukturyzacyjne mają być postępowaniem z udziałem sądu gospodarczego. Tak jak w przypadku innych podmiotów.

Resort zdrowia chciałby, żeby ustawa była przyjęta w I półroczu, a zmiany miałyby wejść w życie w 2023 r. To na razie plan - bowiem czekają ją jeszcze konsultacje oraz rozmowy w Sejmie. Jednak przyjęcie jej jest bardzo istotne: od jej wejścia w życie uzależnione jest uruchomienie środków m.in. na modernizację szpitali z Komisji Europejskiej w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Niezależnie od politycznych barw eksperci są zgodni, że w Polsce struktura szpitalnictwa działa źle. Tak samo ocenia to KE. „Polski system opieki zdrowotnej charakteryzuje się dużym brakiem równowagi pod względem świadczenia usług (infrastruktura jest głównie skoncentrowana w sektorze szpitalnym); niedostatecznym zapewnieniem opieki ambulatoryjnej, diagnostyki i opieki długoterminowej. Oraz słabą koordynacją opieki stacjonarnej z innymi rodzajami opieki. Liczba łóżek szpitalnych jest wysoka - w 2019 r. na 1 tys. mieszkańców przypadało 6,2 łóżka, podczas gdy średnia UE wynosi 5,3, ale ich dostępność w całym kraju jest nierównomierna” - pisali autorzy opublikowanego kilka tygodni temu raportu OECD oceniającego działalność służby zdrowia w pandemii.

Część ekspertów wskazuje, że problemem może okazać się brak koordynacji różnych reform zdrowotnych. Obecnie województwa przygotowały tzw. plany transformacyjne opisujące, jak ma wyglądać w najbliższym czasie system opieki zdrowotnej w ich regionie. Nie wiadomo, czy będzie on zgodny z planami nowej agencji. Również ustawa o jakości, która powinna być ściśle powiązana z reformą, idzie własnym trybem.

- Kluczowe są trzy kwestie: w jaki sposób zaproponowane zostaną zmiany systemowe, by nie następowało powtórne zadłużenie z powodów niezależnych od podmiotów, czy pojawią się wraz z tymi pieniędzmi mechanizmy restrukturyzacji, zwłaszcza te rynkowe, dostosowujące nie tylko do potrzeb bieżących, ale również tych przyszłych, oraz skąd pochodzą te pieniądze. Pochodzenie pieniędzy jest o tyle istotne, czy one będą ujęte we wskaźniku nakładów na ochronę zdrowia w stosunku do PKB - zwraca uwagę Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia ze Związku Miast Polskich.

Prace nad reformą budziły wiele kontrowersji. Początkowo plan był o wiele bardziej rewolucyjny - łącznie z ograniczeniem liczby organów założycielskich (co dotknęłoby głównie szpitale powiatowe). Ostatecznie wybrano plan zakładający utworzenie zewnętrznego organu nadzorującego i dokonującego ewaluacji placówek.