U powódki w 2015 r. przeprowadzono rutynowy zabieg laparoskopowego usunięcia pęcherzyka żółciowego. Początkowo nie zaobserwowano żadnych powikłań, jednak kilka dni po operacji kobieta zaczęła źle się czuć. Ponownie zgłosiła się do szpitala, gdzie ostatecznie stwierdzono niedrożność przewodu wątrobowego, zalecono również zabieg rekonstrukcji dróg żółciowych. Powódka ponownie przeszła kilka zabiegów. Te jednak nie przyniosły zbyt dobrych efektów, ponieważ w kwietniu 2016 r. stwierdzono trwałe uszkodzenie dróg żółciowych. Znacząco utrudnia to życie pacjentki ‒ nie może ona normalnie funkcjonować, wyjeżdżać, nawet dźwigać cięższych przedmiotów. Ogólny uszczerbek na zdrowiu oszacowano na 60 proc. Komisja lekarska, do której zwrócono się o ocenę, stwierdziła, że doszło do zdarzenia medycznego, w wyniku którego lekarz pomylił struktury anatomiczne ‒ nałożył klips na przewód wątrobowy zamiast pęcherzykowy. Z tego powodu pacjentka złożyła pozew o zadośćuczynienie.
Sąd I instancji oddalił jednak jej żądanie. Oparł się przy tym na opiniach biegłych, którzy doszli do wniosku, że nie ma jednej uniwersalnej struktury anatomicznej, każdy człowiek zbudowany jest inaczej, a więc nie zawsze uda się prawidłowo ocenić, gdzie należy założyć klips podczas zabiegu. Stwierdzili też, że nie doszło do zawinionego błędu. Jak wskazał sąd, „nawet dokładając należytej staranności, lekarz operujący mógł popełnić taki błąd”.
Z tymi wnioskami nie zgodził się jednak sąd, który badał apelację powódki. Ocenił, że sędziowie wyciągnęli z opinii biegłych błędne wnioski, podkreślając, że nie udowodniono, by u powódki faktycznie wystąpiły jakiekolwiek różnice anatomiczne, które usprawiedliwiałyby błąd popełniony przez lekarzy.
Sąd stwierdził też, że zbyt pochopnie uznano taką opinię, która ma charakter jedynie pomocniczy, za podstawę całego rozstrzygnięcia. Jak podkreślono w uzasadnieniu, „od personelu wykonującego zabieg należało oczekiwać wysokiej staranności i umiejętności w przeprowadzaniu tego typu zabiegu. Nie jest to też już wszak metoda na tyle nowatorska, żeby nie móc oczekiwać od lekarza doświadczenia do rozpoznania i odróżnienia poszczególnych przewodów”.
Dlatego sąd ocenił, że postępowanie lekarza przeprowadzającego zabieg należy ocenić jako lekkomyślne, a także zakwalifikować je jako błąd medyczny. Nie można również stwierdzić, że powikłania w wyniku takiego działania można byłoby zakwalifikować jako typowe ryzyko, na które powódka wyraziła zgodę. Dlatego zadecydował o przyznaniu 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Wyrok jest prawomocny. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 22 lipca 2021 r., sygn. akt I ACa 151/20 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia