W styczniu weszły przepisy, które miały poprawić sytuację najmłodszych pacjentów – wyjęto finansowanie leczenia pediatrycznego z ryczałtu w szpitalach, a NFZ miał zapłacić za wszystkich, którzy zostaną przyjęci. Wprowadzała to ustawa o Funduszu Medycznym, w ramach którego zmieniono zasady leczenia najdroższymi lekami czy finansowania remontów szpitali. Jednak efektów nie widać.
Część oddziałów pediatrycznych zawiesiła działalność (albo z braku rentowności albo braku kadry), a te, które działają, od września miały mniej chorych lub ich podobną liczbę jak w przedpandemicznym roku 2019. – W poradniach wciąż obowiązują zasady trzymania dystansu czy konieczność wietrzenia po każdym pacjencie. To wydłuża czas przyjęcia, co z kolei przekłada się na ostrzejsze limity przyjęć – tłumaczą nasi rozmówcy. W szpitalach na sali szpitalnej może przebywać mniej osób niż wcześniej.